Archive for February, 2007

Budujemy!

Monday, February 5th, 2007


Wprowadził dwie poprawki: jedną kosmetyczną, dotyczącą numeracji działek i drugą merytoryczną – budowa nie może naruszyć wód gruntowych w dolinie Rospudy.

- Uzgodnienie decyzji środowiskowej przez ministra umożliwia wydanie pozwolenia na budowę obwodnicy – mówi Józef Staniaszek, dyrektor wydziału środowiska Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku.

To zaś daje drogowcom nadzieję na to, że jeszcze w lutym ruszą z budową. – Nie spodziewałem się innej decyzji ministra. Jego postanowienie jest rozsądne i zgodne z prawem polskim i unijnym – mówi Tadeusz Topczewski, dyrektor białostockiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Pozwolenie ma być gotowe już w najbliższy piątek. Potem drogowcy przez dwa lata zbudują 17,2 km szosy ekspresowej, która od zachodu ominie Augustów. A nad doliną Rospudy zrobią dwujezdniową estakadę (długości 500 metrów), wysoko nad powierzchnią chronioną.

- Jesteśmy szczęśliwi i czekamy tylko na pozwolenie na budowę – cieszy się Leszek Cieślik, burmistrz Augustowa.

Jedna z gazet podała wczoraj, że stu augustowian nie chce tego przebiegu obwodnicy. Bo boją się o przyrodę. – No cóż, zawsze znajdzie się jakaś targowica – ocenia burmistrz.

- Obawialiśmy się, że zmasowany atak tak zwanych ekologów, którzy nie mając argumentów usiłowali grać na emocjach, złamie ministra środowiska i rząd się ugnie. Na szczęście tak się nie stało, co nas bardzo cieszy – mówi Bogdan Dyjuk ze społecznego komitetu wspierania budowy obwodnicy.

- We wrześniu zebraliśmy ponad sześć tysięcy podpisów popierających budowę. Teraz z radością powitamy ekipy budowlane.

Autor artykułu: Rafał Malinowski

Podlasie jest nieatrakcyjne

Monday, February 5th, 2007


Najmniej rąk do pracy w kraju i najmniejsza zdolnośc przyciągania inwestorów – tak wygląda województwo podlaskie w raporcie “Atrakcyjnośc inwestycyjna województw i podregionów Polski”, opublikowanym przez Instytut Badan nad Gospodarką Rynkową.

W badaniu pod uwage wzieto m.in. liczbe osób pracujących w poszczególnych województwach, koszty pracy, poziom rozwoju gospodarczego oraz aktywnośc wobec inwestorów. Województwo podlaskie zajelo ostatnie miejsce w rankingu, mimo ze koszty pracy są w regionie niskie, a stopa bezrobocia wynosi 13,3 proc., czyli mniej niz średnia krajowa (14,9 proc.). Dla porównania, w województwie warminsko-mazurskim, które znalazlo sie na przedostatnim miejscu, bezrobocie wynosi 23,2 proc.

- Nasz region jest jednak slabo rozwiniety gospodarczo – tlumaczy Michal Ziniewski, prezes Podlaskiego Związku Pracodawców. – Dziala tutaj niewiele firm, które nie dadzą pracy wiekszości poszukującej zatrudnienia. Na to naklada sie jeszcze emigracja zarobkowa mlodych, wyksztalconych ludzi.

Wedlug autorów raportu, mniejszymi tzw. zasobami pracy dysponują tez regiony rolnicze, a do takich nalezy Podlasie. Do tego dochodzi tez duze bezrobocie strukturalne, czyli niedopasowanie wyksztalcenia szukających zatrudnienia do potrzeb pracodawców.

Na pozycje województwa w rankingu wplynela równiez slaba jakośc dróg oraz brak lotniska (tzw. slaba dostepnośc transportowa), a takze niskie dochody mieszkanców. Ten ostatni czynnik powoduje, ze niska tez jest ich sila nabywcza.

Pierwsze miejsce w rankingu zdobylo województwo śląskie. Druga pozycja przypadla malopolskiemu, a trzecie – lódzkiemu.

Autor artykułu: (ew)

Smutny kabaret

Monday, February 5th, 2007


Takim samym wynikiem zakończyło się pierwsze spotkanie obu ekip. Różnica między potyczkami była jednak kolosalna. O ile w Białymstoku bydgoszczanki wygrały bez problemu, to już na własnym terenie musiały się ostro napracować, żeby zdobyć trzy punkty.

Kardas nie wytrzymał

Przyjezdne dobrze rozpoczęły mecz. Po błędzie gospodyń i ataku Joanny Szeszko Podlasianki wygrywały 2:0. Centrostal szybko odrobił straty, a w kolejnych minutach wyraźnie dominował na boisku. W szczytowym momencie prowadzenie gospodyń wynosiło 10 punktów – 20:10.

Nikt w to nie wierzył, ale biało-stoczanki w świetnym stylu zniwelowały znaczną część przewagi, doprowadzając do stanu 20:23. Dobre zawody rozegrała Dominika Koczorowska, skuteczna w ataku z obejścia. Niestety, w ostatnich fragmentach kontrolę nad spotkaniem przejął sędzia Jacek Broński. Z pościgu nic nie wyszło. Podlasianki przegrały 23:25. Z porażką nie mógł pogodzić się Kardas.

- To jest kabaret! – krzyczał w stronę arbitra szkoleniowiec PRONAR ZETO ASTWA AZS.

Druga partia przez długi czas toczyła się pod dyktando ekipy gości. Dopiero od stanu 17:17 Centrostal opanował sytuację. Zdobył osiem punktów, przy zaledwie dwóch “oczkach” akademiczek i prowadził już 2:0.

Odrodzenie gości

Białostoczanki nie zraziły się jednak kolejnym przegranym setem. Szybko uzyskały przewagę, którą utrzymały do końca partii. Co prawda w końcówce, głównie za sprawą Ewy Kowalkowskiej, rywalki zbliżyły się na dwa punkty, jednak nie potrafiły już powstrzymać rozpędzonych Podlasianek.

Koniec snu

Siatkarki Kardasa uwierzyły, że mogą z Bydgoszczy wyjechać ze zdobyczą punktową. Kibice gospodarzy z niedowierzaniem patrzyli na kolejne akcje Koczorowskiej i Justyny Sachmacińskiej. Wydawało się, że wygrana jest niezagrożona. Niestety, kilka prostych błędów w przyjęciu i świetna zmiana Doroty Ściurki pogrzebały sen o wygranej. Bydgoszczanki zwyciężyły 25:23 i w całym spotkaniu 3:1. Decydujący punkt zdobyły po autowym ataku Sylwii Pyci.
WYNIKI 10. KOLEJKI
Centrostal Bydgoszcz – PRONAR ZETO ASTWA AZS Białystok 3:1 (25:23, 25:19, 23:25, 25:23).

Centrostal: Liniarska, Ciaszkiewicz, Śrutowska, Szajek, Kuligowska, Leśniewicz (libero) oraz Kowalkowska, Ściurka, Naczk.

PRONAR ZETO ASTWA AZS: Hendzel, Szeszko, Skowrońska, Koczorowska, Pycia, Palczewska, Saad (libero) oraz Kosek, Sachmacińska, Baran.
Muszynianka Muszyna – Gedania Gdańsk 3:0, Stal Mielec – Winiary Kalisz 0:3, Gwardia Wrocław – Aluprof Bielsko-Biała 2:3, Nafta-Gaz Piła – AWF Poznań 3:1.
TABELA
1.Winiary 10 26 29:10
2. Nafta-Gaz 9 22 25:11
3. Centrostal 10 21 23:11
4. Muszynianka 10 20 24:17
5 .Aluprof 9 18 21:13
6 .Gwardia 10 10 16:25
7. Stal 10 8 12:25
8 .Gedania 10 8 12:25
9 .Poznań 10 7 15:27
10.PRONAR ZETO ASTWA 10 7 13:26

PROGRAM 11. KOLEJKI
10 lutego: PRONAR ZETO ASTWA AZS – Aluprof, Gedania – Gwardia, Stal – Centrostal, Poznań – Winiary, Muszynianka – Nafta-Gaz.

Autor artykułu: Adam Gruberski

Ma być lepiej

Thursday, February 1st, 2007


Szkoleniowiec podlaskiej ekipy podsumował wczoraj dokonania swojego zespołu w pierwszej części sezonu.

- Zawodniczki są wściekłe. Chcą wygrywać. Planowaliśmy wzmocnić drużynę, ale nie udało nam się znaleźć siatkarki, która byłaby lepsza od naszych dziewczyn. Mimo to wierzę, że stać nas na coraz lepszą grę. Celem jest zdobycie w drugiej rundzie 12 punktów, które powinny zapewnić nam ósme, a może i wyższe miejsce – przewiduje Kardas.

Szkoleniowiec skarżył się na wrogi stosunek reszty ligowej stawki do białostockiej drużyny.

- Wszyscy chcą nam przeszkodzić w utrzymaniu się w lidze. Widać to nawet w trakcie spotkań. Na nas czołówka maksymalnie się spina, podczas gdy z resztą stawki gra na stojąco – przekonuje trener PRONAR ZETO ASTWA, który nie potrafił jednak wyjaśnić przyczyn tej “nieprzychylności”.

Na łasce sponsorów

Klub powołał prezydium do spraw siatkówki, które ma opiniować przydatność do drużyny i formę zawodniczek beniaminka. Co ciekawe, w jego skład weszli tylko przedstawiciele sponsorów. Nie znalazł w nim miejsca nawet trener.

- Dopiero dowiedziałem się o tym pomyśle – mówi zaskoczony Kardas. – Nie dam jednak nikomu zrobić krzywdy. Na pewno nie będzie tak, że ktoś po jednym słabszym meczu zostanie odsunięty od zespołu. Myślę, że panowie będą słuchać moich argumentów, tym bardziej, że ja mam fachowe podejście do tej sprawy, a sponsorzy patrzą raczej okiem zwykłego kibica – dodaje.

Zaskoczeni ekstraklasą

Obecny na spotkaniu prezes klubu Edward Kobylec zapewnił o coraz lepszej sytuacji finansowej beniaminka.

- Sponsorzy zwiększyli nakłady na drużynę. W tym sezonie chcemy utrzymać ekipę w lidze, a w kolejnych walczyć już o czołówkę rozgrywek. Przyznam, że na początku ekstraklasa trochę nas zaskoczyła, ale myślę, że zmierzamy w dobrym kierunku. Szukamy człowieka, który będzie pełnić w naszym klubie funkcję dyrektora organizacyjnego. Będzie miał za zadanie znajdywanie nowych sponsorów, a wiadomo, że przy większym budżecie wyższe będą też cele – kończy Kobylec.

Autor artykułu: Adam Gruberski

Polsko, jesteś wielka!

Thursday, February 1st, 2007


To był piękny mecz, o którym polscy kibice nieprędko zapomną. Mamy wielkich siatkarzy, a teraz okazało się, że nie mniej wielcy są szczypiorniści, którym ogromne brawa należą się przede wszystkim za to, że wygrali mimo wielu przeciwności.

- Jestem bardzo szczęśliwy. Walczyliśmy do końca i pokazaliśmy wielką klasę – cieszył się Rafał Kuptel. Ale zanim doszło do triumfu, w Hamburgu działy się niesamowite rzeczy.

Szpital w drużynie

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziów z Niemiec dotarły zatrważające wieści. Polscy szczypiorniści rozchorowali się. Na infekcję dróg oddechowych i kłopoty żołądkowe narzekało aż pięciu zawodników: bramkarz Sławomir Szmal oraz Marcin Lijewski, Damian Wleklak, Artur Siódmiak i kapitan zespołu Grzegorz Tkaczyk.

- Zagramy przeciwko sobie samym, przeciwko naszym słabościom – mówił zafrasowany trener biało-czerwonych Bogdan Wenta.

Kłopoty zdrowotne i presja usztywniła Polaków, szczególnie jeśli chodzi o grę w obronie. Cieniem samego siebie był Szmal. Kandydujący do miana najlepszego bramkarza mistrzostw zawodnik zmagał się z własnym cierpieniem i nie był w stanie zatrzymać atomowych rzutów silnych Duńczyków. Po 17 minutach zrezygnował i zszedł z boiska. Na szczęście jego zmiennik Adam Wejner spisywał się znakomicie.

Wytrzymali do końca

W ataku biało-czerwoni spisywali się na miarę półfinalistów mistrzostw świata. Raz za razem trafiał ten, na którego liczono najbardziej – Karol Bielecki. Jak na kapitana przystało, dwoił się i troił Tkaczyk. Polacy na bramkę odpowiadali bramką. W końcu po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (7:6) po celnym rzucie Mariusza Jurasika. Po 22 minutach było już 12:9, przede wszystkim dzięki kapitalnym interwencjom Weinera. Ale Dania to nie są słabeusze. Kilka prostych strat i zrobił się remis 12:12. Do końca pierwszej połowy trwała wymiana ciosów, w której minimalnie lepsza była ekipa Wenty, prowadząc 15:14.

Polscy kibice w przerwie zadawali sobie pytania:czy wytrzymają? czy perypetie zdrowotne sprzed meczu nie zaważą na wyniku? Początek drugiej odsłony był jednak udany. Po akcji Patryka Kuchczyńskiego było 18:15. Iwtedy coś się zacięło. Biało-czerwoni słabli z każdą minutą. Nie potrafili skończyć akcji, popełniali masę błędów. Duńczycy przejęli inicjatywę i wyrównali na 19:19. Krótki zryw i dwie bramki Tkaczyka przywróciły nadzieję na sukces, ale w 50. minucie znów był remis (21:21). Emocje były coraz większe. Znów Polacy gonili rywali, jednak pozbierali się i 17 sekund przed końcem na 26:26 wyrównał Bielecki. Rzut rozpaczy Duńczyków nic nie dał i doszło do dogrywki.

Polakom w dodatkowym czasie gry bardzo niewiele brakowało do szczęścia. Prowadzili już 29:27, a jeszcze w ostatniej minucie 30:29. Niestety, 21 sekund przed upływem regulaminowych 10 minut rywale zaskoczyli Weinera, a potem spudłował Tkaczyk i potrzebna była kolejna dogrywka.

Decydujący szturm

Jej pierwsza część była niezwykle nerwowa. Obie drużyny trafiły tylko po razie. Ze strony Polaków nie pomylił się Tomasz Tłuczyński, który z zimną krwią wykorzystał rzut karny.

W ostatniej odsłonie nastąpił szturm biało-czerwonych. Kapitalnie grał Michał Jurecki, który wyprowadził nas na prowadzenie 33:31, kapitalną bramkę technicznym rzutem zdobył Tkaczyk, a Duńczyków kilka sekund przed końcem dobił Mateusz Jachlewski. Finał mistrzostw świata stał się faktem.

Decydujący mecz Niemcy – Polska rozegrany zostanie w niedzielę – 4 lutego, o godz. 16.30 w Kolonii. Transmisję przeprowadzi stacja Polsat.

WYNIKI PÓŁFINAŁÓW

Polska – Dania 36:33 po dwóch dogrywkach (15:14, 26:26, 30:30).
Polska: Szmal (Weiner) – Bielecki – 8 bramek, Tkaczyk – 7, M. Lijewski – 4, Jurasik – 4, B. Jurecki – 3, M. Jurecki – 3, Tłuczyński – 3, Wleklak – 1, Kuchczyński – 1, Jachlewski – 1, K. Lijewski – 1, Kuptel.
Niemcy – Francja 32:31 po dogrywce.

Autor artykułu: Wojciech Konończuk

Całość w ręce Agrocentrum?

Thursday, February 1st, 2007


Stanisław Pietruszyński jest jedynym chętnym na kupno udziałów Skarbu Państwa w Podlaskich Zakładach Zbożowych w Białymstoku. Taki komunikat podało wczoraj Ministerstwo Skarbu Państwa.

Byli pełni obaw

Przypomnijmy, że w końcu grudnia resort wystawił do przetargu 34,1 proc. akcji PZZ z 49 procent, które posiada (pozostała część ma trafić w ręce pracowników PZZ i rolników).

Stanisław Pietruszyński, prezes Agrocentrum Kolno, firmy mającej 51 procent udziałów w PZZ w Białymstoku, był wtedy zaskoczony decyzją resortu i obawiał się, że przy obecnej sytuacji na rynku zbóż jego firma nie będzie miała dość pieniędzy, żeby wykupić oferowane akcje.

Prezes obawiał się także “czarnego scenariusza”, zakładającego, że pakiet akcji należący do Skarbu Państwa przejmie firma, której nie tyle będzie zależeć na rozwoju zakładu, co na jego usunięciu z bardzo trudnego dziś rynku.

Obecnie mamy na nim trzy potęgi: Komagrę (dawna Grupa Polskie Młyny) oraz niemiecką grupę Dr Cordesmeyer i VK Muhler (również niemiecka grupa). Te ostatnie “ostro” rywalizują z polskim liderem.

Tylko Agrocentrum

Zainteresowani udziałami w PZZ mieli czas na zgłaszanie ofert do 29 stycznia.

Wczoraj ministerstwo poinformowało, że otrzymało jedną ofertę – złożoną właśnie przez prezesa Agrocentrum Kolno.

Jej szczegółów i oczekiwań Stanisława Pietruszyńskiego, nie znamy, bo prezesa akurat nie ma w kraju. Ale też ministerstwo ma jeszcze sporo czasu na ocenę jego oferty.

- Zgodnie z ogłoszeniem o przetargu, na wybór oferty resort ma 30 dni roboczych od daty upływu terminu składania ofert – przypomina Agnieszka Dłuska z biura prasowego ministerstwa. – Z oferentem, który wygrał przetarg umowa sprzedaży akcji zostanie zawarta w ciągu 60 dni od daty powiadomienia go o dokonanym wyborze.

Autor artykułu: (peż)