One są najpopularniejsze, zarówno w nowych blokach, jak i tych, które znajdują się w ofercie agencji nieruchomości.
Dwa pokoje i koniec
W przypadku mieszkań nowych, najlepszą lokalizacją są dziś Bojary.
- Nie wiem dlaczego, ale na tę dzielnicę zapanowało istne szaleństwo – mówi Lech Pilecki, współwłaściciel firmy PBM Śródmieście.
Ale szaleństwo dotyczy nie tylko miejsca, ale i cen. Metr kwadratowy mieszkania przy Słonimskiej to wydatek rzędu minimum czterech tysięcy!
Zdaniem pracowników firmy Jaz-Budu, skończyły się czasy przypadkowych zakupów.
- Klienci wiedzą, jakiego dokładnie mieszkania szukają – mówi Halina Łozowska z działu sprzedaży w Jaz-Budzie. – Niektórzy dopytują się o ogrodzenie czy ochronę… Jej zdaniem, najpopularniejsze piętra są od trzeciego w górę. Mieszkania z tych kondygnacji sprzedawane są natychmiast.
Ciągle popularne jest też Nowe Miasto. Problem w tym, że w tej dzielnicy nie ma już miejsca na nowe bloki. Dlatego developerzy szukają działek wciśniętych między domy jednorodzinne i próbują budować szeregówki. Cena metra takiego domu jest bliska ceny mieszkania.
Wielka płyta ciągle popularna
Podobnie wygląda sytuacja na rynku nieruchomości wtórnych, czyli używanych.
- Jeden, dwa pokoje, powierzchnia maksymalnie do 45 metrów kwadratowych – tak najkrócej charakteryzuje preferencje białostoczan Krzysztof Hackiewicz z Biura Obrotu Nieruchomościami “Polanowscy”.
Najlepsze lokalizacje? W przypadku nowych bloków z cegły, najchętniej wybierane miejsca to Nowe Miasto, ulice Kraszewskiego, Starobojarska czy Sobieskiego na Bojarach oraz okolice ulicy Mickiewicza.
Jeden z białostockich agentów nieruchomości zaznacza, że ceny mieszkań na rynku wtórnym są wysokie, a powód tego jest prosty. – Ceny skutecznie winduje brak planów zagospodarowania przestrzennego, w których byłyby wyznaczone miejsca pod nowe budynki wielorodzinne – uważa nasz rozmówca. – A tak, i firmy budujące nieliczne nowe bloki, i osoby, które chcą sprzedać mieszkania, mogą ustalać ceny bez większych ograniczeń.
A może fabryka?
Powoli modne stają się też mieszkania w starych budynkach pofabrycznych. Takie właśnie lokale już powstają w zespole fabryk włókienniczych Chany Marejn i Wolffa Zilberblatta przy ulicy przy Włókienniczej.
- To są mieszkania specyficzne. Wyższe niż tradycyjne, na najwyższym piętrze z dodatkowymi skosami. Tymczasem Polacy, to raczej tradycjonaliści, którzy chcą mieszkać tak, jak ich przodkowie. I dlatego nie każdemu się podobają pofabryczne mieszkania – przyznaje Beata Świaniewicz z Autorskiego Studia Projektowego, które przerabia dawne budynki przemysłowe.
Podobna inwestycja ma być również realizowana w starej fabryce tytoniowej Fajwla Dawida Janowskiego, między ulicami Warszawską i Modlińską. W pustych budynkach zaprojektowano ponad sto apartametów.
Autor artykułu: Andrzej Kłopotowski
aklopotowski@poranny.pl