Archive for August, 2006

Zapłacimy więcej za chleb

Thursday, August 31st, 2006


Jeszcze dzisiaj bochenek zwykłego chleba baltonowskiego kosztuje nieco ponad 1,3 zł. Jutro trzeba będzie zapłacić za ten sam towar około 1,5 zł.
Brakuje zboża
Sytuacja na tym rynku w ostatnim czasie była wyjątkowo napięta. Lipcowa susza zniszczyła część upraw rolnych, sierpniowy deszcz sprawił, że żniwa przerwano, bo ziarno jest zbyt wilgotne. W związku z tym na rynku brakuje wysokiej klasy zbóż konsumpcyjnych do produkcji mąki. Mało tego – rolnicy wykorzystując te anomalie pogodowe i niższe oraz gorsze plony z dnia na dzień podbijają ceny zbóż. Dziś za tonę najwyższej klasy pszenicy konsumpcyjnej żądają już nawet do 650 zł, a żyta do 500 zł. Na przednówku te ceny były średnio o 200-300 złotych niższe.
W młynach przestoje
Ta sytuacja od razu odbiła się na przetwórstwie młynarskim. W sierpniu ceny mąki pszennej chlebowej wzrosły od 40 do 60 procent.
- Skoro pszenica konsumpcyjna podrożała o 40-50 procent, to i odpowiednio mąka musiała podrożeć – powiedział “Porannemu” Henryk Łada, prezes Podlaskich Zakładów Zbożowych, największego producenta mąki i kasz w regionie.
Ze względu na brak surowca, wiele młynów w kraju ma przestoje. Młynarze skarżą się na rząd, że nie interweniuje: nie uruchamia interwencyjnej sprzedaży zboża z rezerw państwowych, ani nie sprowadza go z zagranicy, żeby zlikwidować deficyt. Zakłady młynarskie muszą same sprowadzać zboża z zagranicy. Jeśli ktoś do tej pory tego nie zrobił, będzie musiał mocno ograniczyć produkcję.
- O imporcie myśleliśmy dużo wcześniej, dlatego zrobiliśmy zapasy – zapewnia Henryk Łada. – Inni mogą się znaleźć w trudnej sytuacji, bo teraz na robienie tych zapasów jest już trochę za późno.
Jeszcze kilka dni temu za kilogram mąki pszennej chlebowej trzeba było płacić 80 groszy, a żytniej chlebowej 70 groszy. Dziś ta cena wynosi odpowiednio 90 i 80 groszy. Niektórzy fachowcy z branży twierdzą, że jeśli sytuacja nie poprawi się, będzie kosztować powyżej złotówki za kilogram.
Piekarze nie mieli wyjścia
Ceny pieczywa w niektórych piekarniach wzrosły już na początku tygodnia, w innych wzrosną jutro.
- Ceny chleba i bułek podnieśliśmy w poniedziałek, zaś jutro podniesiemy ceny pozostałych rodzajów pieczywa – powiedział nam Janusz Czerepski, prezes firmy Revmod z Moniek, która ma kilka piekarni.
W tej firmie podwyżki wyniosły 15 procent. Nieco niższe przygotowała białostocka PSS “Społem”, która ma piekarnie, zaopatrujące w pieczywo nie tylko białostockie sklepy.
- Jesteśmy zmuszeni podnieść ceny pieczywa o 8-10 procent – powiedział “Porannemu” wiceprezes ds. produkcji Witold Radziszewski. – Należy też liczyć się ze wzrostem cen innych wyrobów mącznych: kasz, makaronów. Już teraz dostawcy sygnalizują podwyżki przy następnych dostawach.
- Również my od jutra wprowadzamy 10-procentowe podwyżki – mówi Anatol Mironowicz, właściciel białostockiej piekarni Okruszek.

Autor artykułu: (row)

Mają szansę na rewanż

Thursday, August 31st, 2006


Podopieczne Tobolskiego zgodnie z turniejową tradycją świetnie rozpoczęły spotkanie. Pewnie zdobywały kolejne „oczka”, kończąc seta z dziesięciopunktową przewagą.
– Rywalki nie miały nic do powiedzenia. Byłam pewna, że w kolejnych odsłonach będzie równie łatwo – mówi Joanna Szeszko, zawodniczka Pronar-ZETO AZS.
Chwila słabości
Niestety, kolejny raz w białostockiej ekipie zawiodła koncentracja. Rozluźnione zwycięstwem Podlasianki popełniały proste błędy, które bezlitośnie wykorzystywały siatkarki z Ostrowca Świętokrzyskiego. Dopiero w końcówce podopieczne Tobolskiego zabrały się do odrobienia strat, jednak rywalki skutecznie odparły ich ataki, wygrywając 25:23.
– Porażka w tym secie nie wynikła z dobrej gry przeciwniczek, a naszej słabości. Po prostu dopasowałyśmy się do ich poziomu – ocenia kapitan AZS.
Białostoczanki źle rozpoczęły także czwartą partię. Zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego wypracował sobie sporą przewagę i wydawało się, że wygra drugiego seta z rzędu.
– Na szczęście w porę się przebudziłyśmy. Bardzo dobrze zaprezentowała się Justyna Sachmacińska, której wejście z ławki wprowadziło sporo ożywienia do naszego ataku – chwali koleżankę Szeszko.
W nerwowej końcówce więcej opanowania wykazały białostoczanki, które wygrały na przewagi 27:25.
Trochę brakuje
W finałowej partii zawodniczki Tobolskiego zagrały znacznie pewniej, a co najważniejsze skuteczniej, zwyciężając 25:20.
– Jeszcze trochę brakuje nam do złapania wysokiej formy. Nie kierujemy szybkich piłek na skrzydła. Szwankuje też gra kombinacyjna i blok. Po akademickich mistrzostwach Polski musimy nad tymi elementami popracować – kończy kapitan AZS.
W walce o złoto białostoczanki ponownie zmierzą się z drużyną z Częstochowy.
– Będzie to dla nas doskonała okazja do rewanżu. Udowodnimy, że przegrana z nimi była tylko wypadkiem przy pracy, chwilową słabością, która nie powinna się zdarzyć – mówi Joanna Szeszko, kapitan podlaskiego zespołu.

WYNIKI PÓŁFINAŁÓW
Pronar-ZETO AZS Białystok – AZS Ostrowiec Świętokrzyski 3:1 (25:15, 23:25, 27:25, 25:20).
Pronar-ZETO AZS: Baran, Skowrońska, Piekarska, Szeszko, Kosek, Kulik, Saad (libero) oraz Sachmacińska.
AZS Częstochowa – AZS Radom 3:0.

Autor artykułu: ag

Obraz możliwości

Thursday, August 31st, 2006


– Mecz kontrolny zagraliśmy trochę na siłę. Mieliśmy dopiero piąte zajęcia na sali, ale rywale bardzo chcieli się z nami zmierzyć, więc się zgodziliśmy. Energa dysponowała ośmioma zawodnikami. W ich kadrze znaleźli się doświadczeni siatkarze, którzy mają za sobą występy w ekstraklasie. Zwyciężyliśmy w pierwszym secie. Później dałem pograć wszystkim zawodnikom. Nie zależało nam na wyniku. Mamy całkiem nowy zespół, więc musimy się zgrywać. Po tym sparingu mam już pierwszy obraz możliwości drużyny – mówi Aleksandrowicz.
Grający szkoleniowiec Pronaru w Redzie ma do dyspozycji 13 siatkarzy. Jest wśród nich przyjmujący PZU AZS Olsztyn Maciej Alancewicz. 24-letni zawodnik od 2004 roku związany był z zespołem z ekstraklasy. W sezonie 2004/2005 był podstawowym graczem olsztyńskiej ekipy. Później leczył kontuzję i zmienia klub. Wszystko wskazuje na to, że dołączy do hajnowskiego pierwszoligowca. – Zaprezentował się bardzo dobrze. Widać, że trenował z najlepszymi. Dało się zauważyć, że miał kontuzję, bo oszczędzał rękę podczas ataków, ale szybko dojdzie do formy. Dysponuje dobrym przyjęciem i na pewno nam się przyda – ocenia Aleksandrowicz.

Autor artykułu: sk

Podaj ceglę, ale tylko na czarno

Tuesday, August 29th, 2006


Na Podlasiu wydaje się rocznie prawie 200 pozwoleń na pracę dla obcokrajowców. Najwięcej dla kierowców, nauczycieli języków obców i kadry menedżerskiej. Obywatele innych krajów pracują u nas też jako specjaliści od handlu, marketingu, muzycy, są członkami białostockich klubów sportowych.
Pół tysiąca legalnych
Jednak obcokrajowców pracujących na Podlasiu jest o wiele więcej niż podają to statystyki Urzędu wojewódzkiego. – Jeśli dodamy do nich tych, którzy o pozwolenie nie muszą się starać – na Podlasiu legalnie pracuje około tysiąca cudzoziemców – szacuje Radosław Doroszko z wydziału polityki społecznej urzędu wojewódzkiego.
Sergio Aparicio Peralta z Hiszpanii pracuje w Białymstoku już niemal dwa lata.
- Ze zdobyciem pozwolenia na pracę nie miałem większych problemów, bo zarówno Polska jak i Hiszpania są w Unii Europejskiej. Potrzebne dokumenty dostałem niemal od ręki – mówi nauczyciel języka hiszpańskiego.
Polak ma pierwszeństwo
Aby legalnie zatrudnić, pracodawca musi spełnić podstawowy warunek: najpierw do pracy poszukać Polaka. Jeśli nikt nie odpowie na ofertę, może starać się o zatrudnienie cudzoziemca. Temu ograniczeniu nie podlegają członkowie zarządów, małżonkowie obywateli polskich oraz studenci w czasie wakacji.
O pracę na Podlasiu starają się przede wszystkim Białorusini. Nieco mniej jest Ukraińców, Rosjan i Ormian. Pracują u nas również Holendrzy, obywatele Singapuru, Izraela, Mołdawii i Niemiec.
Budowlańców nie potrzebujemy
- Na razie odrzucane są oferty wszystkich budowlańców. Dlatego, że w Polsce można jeszcze znaleźć murarza czy cieślę – mówi Radosław Doroszko.
Właściciele firm budowlanych są zdziwieni.
- Kierownicy budów, murarze, tynkarze i glazurnicy wyjechali na Zachód. Dlatego w ich miejsce zatrudniam na czarno Białorusinów – mówi właściciel małego przedsiębiorstwa budowlanego.
Ale więksi wcale nie mają lepiej. Oni też narzekają na brak majstrów.
- Rynek pracy jest mocno nadwyrężony – mówi Roman Dubowski, prezes Kombinatu Budowlanego. – Zgłaszają się do nas przede wszystkim ludzie albo w podeszłym już wieku, albo tacy, którzy po prostu nie są fachowcami.
Podobnie jest z kierowcami. – Ci najlepsi wyjechali na Zachód. Zostały same “uchwyty do kierownicy” – denerwuje się Andrzej Korzeniewski, właściciel firmy transportowej. Dlatego zdecydował się na zatrudnienie legalnie Białorusinów.
Pracują na czarno
- Tych na czarno może pracować u nas nawet i kilkadziesiąt tysięcy. Chociaż i tak Podlasie nie jest zbyt popularne wśród nielegalnych pracowników – przyznaje Konstanty Konecki, który w urzędzie wojewódzkim zajmuje się kontrolą legalności pracy. – U nas po prostu nie opłaca się pracować.
Na Podlasiu pracownik fizyczny z zagranicy zarabia w sezonie od 600 do 1000 złotych netto miesięcznie. Ale np. w województwie mazowieckim wynagrodzenie za pracę sezonową jest dwa i pół raza większe niż u nas.
Natomiast nauczyciele języków obcych, handlowcy i pracownicy, zajmujący się marketingiem dostają u nas średnio od 1500 do 3000 zł. Najwięcej zarabiają cudzoziemcy, będący członkami zarządów oraz menedżerowie. Ich zarobki wynoszą od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych.

Autor artykułu: Agata Sawczenko, (man)

Początek budowy

Tuesday, August 29th, 2006


Najskuteczniejszym zawodnikiem gry kontrolnej był białostoczanin Tomasz Kujawa, który zdobył 25 punktów. Wśród gospodarzy wystąpili powracający po kontuzjach Marcinowie: Monach i Krajewski.
Potrzebują czasu
– Ten mecz był nam potrzebny. Wróciliśmy z obozu i przyszła już pora, żeby zacząć grać. Było ciężko. W Janowie miałem do dyspozycji dziewięciu zawodników. Łukasz Wilczek doznał kontuzji i czeka go dwutygodniowa przerwa – mówi Marek Kubiak, trener Mispolu Żubrów. – Był to sparing walki, a my jesteśmy dopiero na początku budowy zespołu. Wszystko musieliśmy zacząć od nowa. Potrzebujemy trochę czasu, żeby się zgrać – dodaje szkoleniowiec białostoczan.
W ekipie Mispolu Żubrów zadebiutowali dwaj rozgrywający – Michał Kowalik i Adam Kilian. – Jestem zadowolony z ich postawy. Są młodzi i nie mają doświadczenia, ale zaprezentowali się bardzo pozytywnie. Michał grał dłużej, lecz to jeszcze nic nie znaczy – ocenia Kubiak.
Dołączyli juniorzy
– Wynik nie miał dla nas większego znaczenia. Chcieliśmy się sprawdzić, po okresie ciężkiej pracy. Przygotowania były bardzo intensywne i część zawodników nie jest jeszcze w optymalnej formie. Popełniliśmy zbyt dużo strat. Mecze kontrolne mają pomóc nam wyeliminować błędy. Zamierzamy w każdy weekend grać sparingi. W najbliższy zmierzymy się z ekipą z Warszawy bądź Piaseczna – mówi Paweł Miszczuk, koordynator Tura.
Bielszczanie mają w składzie 13 koszykarzy, w większość są to ci sami zawodnicy, którzy wywalczyli awans do II ligi. Do zespołu prowadzonego przez Andrzeja Sinielnikowa dołączyło trzech juniorów: rozgrywający Maciej Szczurewski oraz skrzydłowi Łukasz Kiluk i Andrzej Pawluczuk. – Młodzi będą powoli wprowadzani do drużyny. Brakuje im ogrania i wytrzymałości fizycznej oraz psychicznej na boisku. Ten sezon będzie dla nich przetarciem – twierdzi Miszczuk.

WYNIK
Żubry Białystok – Tur Bielsk Podlaski 75:70 (25:16, 18:26, 19:18, 13:10).

Autor artykułu: sk

Snarski wygrywa

Tuesday, August 29th, 2006


Snarski jechał na Węgry z pewnymi obawami. Podczas kilkunastodniowych przygotowań w Niemczech rozbił łuk brwiowy i stanął do walki z ledwo zaleczonym urazem.
– Na dodatek przed walką ostrzegano mnie, że rywal może być groźny i trzeba uważać. Niedawno pokazał się z dobrej strony w pojedynku o pas Unii Europejskiej – opowiada weteran ringów. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Zwyciężyłem w każdej rundzie, a dodatkowo Rumun dostał w ostatnim starciu ostrzeżenie za uderzanie w tył głowy – dodaje Snarski.
W Budapeszcie na zawodowym ringu zadebiutował Łukasz Wawrzyczek. 23-letni zawodnik do niedawna bronił barw PKB Poznań, głównego rywala Hetmana Białystok na amatorskim ringu w Polsce. Premiera okazała się udana. Wawrzyczek pokonał bez większych trudności zawodnika gospodarzy Anatola Kubicska. W stolicy Węgier boksował także Arkadiusz Małek. Jego pojedynek z Mariuszem Bugheatą zakończył się remisem.
W walce wieczoru o mistrzostwo federacji WBF Węgier Jozsef Matolcsi znokautował w trzeciej rundzie Tanzańczyka Saida Yazidu.

Autor artykułu: kw

Konstytucja, biologia, co jeszcze?

Monday, August 28th, 2006


l Profesor Sławomir Wołczyński, kierownik Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej Akademii Medycznej w Białymstoku: Nie sądzę. Życie społeczeństwa płynie własnym rytmem. Politycy chcieliby, żeby było ono jak najbardziej idealne, dlatego próbują na przykład ograniczać je takimi zapisami. Ale takie próby nie mają zbyt wielkiego przełożenia na rzeczywistość.

l A gdyby politykom się udało. To czy na kanwie zapisu w konstytucji w przyszłości posłowie nie zabroniliby np. leczenia niepłodności metodą in vitro?
– Widzę takie możliwości. Bo skoro konstytucja chroni obywateli od momentu poczęcia, to chroni też każdy zarodek.

l Co wtedy z badaniami prenatalnymi? Dzięki nim można wykryć ciężkie wady wrodzone, które upoważniają kobietę do przeprowadzenia legalnej aborcji?
– Tu też istnieje pewne zagrożenie. Bo jeśli konstytucyjnie chronimy obywateli od momentu poczęcia, to każdego. Nawet tego, który urodzi się nieuleczalnie chory, czy tego, który jest owocem gwałtu. Tu oczywiście sama konstytucja nie wystarczy, potrzebne są dalsze akty wykonawcze.

l O badaniach prenatalnych ostatnio dużo się mówi. Lekarze zachęcają kobiety do ich wykonywania. Dlaczego są tak ważne?
– Bo spełniają one trzy ważne role. Przede wszystkim powinny je wykonywać pacjentki, które w późnym wieku zaszły w ciąży, a takich jest coraz więcej. U nich ryzyko urodzenia dziecka z wadą wrodzoną jest dużo większe. Zamiast więc się denerwować z tego powodu przez dziewięć miesięcy, wykonują badanie. Najczęściej okazuje się, że wszystko jest w porządku i kobieta przestaje się stresować. A to w ciąży jest bardzo ważne.
Po drugie, dzięki badaniom prenatalnym można wykryć schorzenia, które mogą być leczone już podczas ciąży. Dzięki temu dziecko ma dużo większe szanse na przeżycie. I wreszcie w czasie takich badań wykrywa się bardzo ciężkie wady, które kwalifikują do aborcji. Niestety, biologia nie zna skrupułów. W naszym województwie w ciągu roku wykrywa się kilka takich przypadków.

l Ale to naszym politykom, skłonnym do wybiórczego patrzenia, może wystarczyć. Co wówczas będzie z kobietami, które późno zajdą w ciąże?
– Bogate pacjentki sobie poradzą. Gorzej będzie z tymi biednymi. Naprawdę nie wiem, jaka idea przyświecała panu wicepremierowi w Częstochowie.

l Może wygranych wyborów samorządowych?
– Być może. Interes polityczny nie trudno tu dostrzec. Ale jeśli tak jest, to po wyborach wszystko ucichnie.

Autor artykułu: Rozmawiała: Anna Łubian

Radni: Podejrzany przetarg

Monday, August 28th, 2006


Do prokuratury wybierają się szefowie administracji, które mają przekazać administrowanie budynkami nowej firmie. Zapowiadają też zaskarżenie decyzji urzędników. Wszyscy są zaskoczeni, że ZMK przy kolejnym rozpatrzeniu ofert postąpił tak samo – mimo zastrzeżeń wybrał Arendę.
- To nie jest w porządku. Chcemy, by prezydent to sprawdził i wyciągnął konsekwencje wobec osób, które dopuściły się nieprawidłowości – mówią radni z komisji infrastruktury, gospodarki komunalnej i polityki mieszkaniowej, kierowanej przez Bogusława Dębskiego. (more…)

Korupcja na granicy

Saturday, August 26th, 2006


– Została zatrzymana przez naszych funkcjonariuszy w czwartek, na polecenie białostockiej prokuratury okręgowej – wyjaśnia Anna Wołoszyn, rzecznik prasowy Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej. – Została zawieszona w pełnieniu czynności służbowych.
To kolejny funkcjonariusz straży granicznej podejrzewany o przyjmowanie łapówek w zamian za przymykanie oka na samochody wypełnione papierosami i alkoholem bez akcyzy. Do pierwszych zatrzymań doszło w marcu. W sumie o ułatwianie przemytu podejrzewanych jest już kilkunastu celników i pograniczników.

Autor artykułu: (kł)

Ochódzki wiecznie żywy

Thursday, August 24th, 2006


Przygotowania objęte są głęboką tajemnicą. Producent – Roma Hulewicz, nie chce ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, że kręcenie drugiej części kultowej komedii zacznie się na Suwalszczyźnie. Jest zdziwiona, że informacja przedostała się do mediów. Szczegóły miały być ujawnione po fakcie, na konferencji prasowej w Warszawie. Została ona zaplanowana na wrzesień.

W głównej roli pojawi się znowu Ryszard Ochódzki. W pierwszym „Misiu”, którego premiera odbyła się w 1981 roku był prezesem klubu sportowego „Tęcza”. „Łubu, dubu, łubu dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu” – śpiewał na jego cześć trener „II klasy” grany przez Jerzego Turka. (more…)