Jeszcze dzisiaj bochenek zwykłego chleba baltonowskiego kosztuje nieco ponad 1,3 zł. Jutro trzeba będzie zapłacić za ten sam towar około 1,5 zł.
Brakuje zboża
Sytuacja na tym rynku w ostatnim czasie była wyjątkowo napięta. Lipcowa susza zniszczyła część upraw rolnych, sierpniowy deszcz sprawił, że żniwa przerwano, bo ziarno jest zbyt wilgotne. W związku z tym na rynku brakuje wysokiej klasy zbóż konsumpcyjnych do produkcji mąki. Mało tego – rolnicy wykorzystując te anomalie pogodowe i niższe oraz gorsze plony z dnia na dzień podbijają ceny zbóż. Dziś za tonę najwyższej klasy pszenicy konsumpcyjnej żądają już nawet do 650 zł, a żyta do 500 zł. Na przednówku te ceny były średnio o 200-300 złotych niższe.
W młynach przestoje
Ta sytuacja od razu odbiła się na przetwórstwie młynarskim. W sierpniu ceny mąki pszennej chlebowej wzrosły od 40 do 60 procent.
- Skoro pszenica konsumpcyjna podrożała o 40-50 procent, to i odpowiednio mąka musiała podrożeć – powiedział “Porannemu” Henryk Łada, prezes Podlaskich Zakładów Zbożowych, największego producenta mąki i kasz w regionie.
Ze względu na brak surowca, wiele młynów w kraju ma przestoje. Młynarze skarżą się na rząd, że nie interweniuje: nie uruchamia interwencyjnej sprzedaży zboża z rezerw państwowych, ani nie sprowadza go z zagranicy, żeby zlikwidować deficyt. Zakłady młynarskie muszą same sprowadzać zboża z zagranicy. Jeśli ktoś do tej pory tego nie zrobił, będzie musiał mocno ograniczyć produkcję.
- O imporcie myśleliśmy dużo wcześniej, dlatego zrobiliśmy zapasy – zapewnia Henryk Łada. – Inni mogą się znaleźć w trudnej sytuacji, bo teraz na robienie tych zapasów jest już trochę za późno.
Jeszcze kilka dni temu za kilogram mąki pszennej chlebowej trzeba było płacić 80 groszy, a żytniej chlebowej 70 groszy. Dziś ta cena wynosi odpowiednio 90 i 80 groszy. Niektórzy fachowcy z branży twierdzą, że jeśli sytuacja nie poprawi się, będzie kosztować powyżej złotówki za kilogram.
Piekarze nie mieli wyjścia
Ceny pieczywa w niektórych piekarniach wzrosły już na początku tygodnia, w innych wzrosną jutro.
- Ceny chleba i bułek podnieśliśmy w poniedziałek, zaś jutro podniesiemy ceny pozostałych rodzajów pieczywa – powiedział nam Janusz Czerepski, prezes firmy Revmod z Moniek, która ma kilka piekarni.
W tej firmie podwyżki wyniosły 15 procent. Nieco niższe przygotowała białostocka PSS “Społem”, która ma piekarnie, zaopatrujące w pieczywo nie tylko białostockie sklepy.
- Jesteśmy zmuszeni podnieść ceny pieczywa o 8-10 procent – powiedział “Porannemu” wiceprezes ds. produkcji Witold Radziszewski. – Należy też liczyć się ze wzrostem cen innych wyrobów mącznych: kasz, makaronów. Już teraz dostawcy sygnalizują podwyżki przy następnych dostawach.
- Również my od jutra wprowadzamy 10-procentowe podwyżki – mówi Anatol Mironowicz, właściciel białostockiej piekarni Okruszek.
Autor artykułu: (row)