l A czy Pana zdaniem, jako przyrodnika, zaproponowana przez drogowców lokalizacja jest dobrym rozwiązaniem?
- Jeśli chodzi o przejście przez dolinę Rospudy, to były rozważane różne warianty. Ten, który został wybrany jest najlepszy. Przebiega on przez najwęższą część doliny, w miejscu gdzie torfy są płytkie. Dlatego straty będą minimalne. Natomiast z przyrodniczego punktu widzenia – sam byłem wykonawcą jednego z opracowań – jest to rozwiązanie najlepsze, ale tylko w kontekście Augustowa. Bo gdyby nie było tego miasta i problemu zagrożenia życia i zdrowia ludzi, to być może szukałbym jeszcze lepszych rozwiązań. Trzeba przy tym zaznaczyć, że forsowana przez ekologów propozycja ominięcia doliny Rospudy – choć to nie jest prawda, że ją się omija, a jedynie przecina w innym miejscu – też nie jest jednoznaczna. To bowiem wiąże się z budową nowej drogi i zniszczeniem drobnych ekosystemów.
l Czy rzeczywiście, jak straszą ekolodzy, dojdzie do zniszczenia doliny Rospudy?
- To nieprawda. Nie będzie zmiany stosunków wodnych, nie zanikną gatunki roślin i zwierząt. Rozwiązania, które są przewidziane w planowanej inwestycji minimalizują te szkody. Nie ma też mowy o poważnych zmianach środowiska przyrodniczego. Rozwiązanie, które zostało przyjęte, jest zgodne z zasadami Natury 2000. Ona dopuszcza taką sytuację, w której znalazł się Augustów. To miasto jest zagrożone, zagrożone jest życie mieszkańców. Nie ma możliwości innego poprowadzenia drogi. W takich sytuacjach jest możliwe wykonanie inwestycji niezależnie od jej skutków dla środowiska przyrodniczego. Natomiast te skutki muszą być w miarę możliwości pomniejszane.
l Dziękuję za rozmowę.
Autor artykułu: Rozmawiała Monika Rosmanowska