Archive for June, 2006

Wybór najlepszy ze złych

Friday, June 30th, 2006


Niestety, nadal jest to wersja podziału nie uwzględniająca wielkości województwa. Kwota, jaką dostaniemy, jest więc jedną z najniższych w kraju.
Jak podzielić 16 mld euro, które Unia Europejska przewidziała na realizację regionalnych programów operacyjnych, miały zadecydować samorządy. Ustalono trzy warianty podziału do wyboru. Żaden nas nie zachwycał, bo nie korzystaliśmy ani na kryterium liczby ludności (województwo jest słabo zaludnione), ani na kryterium wielkości bezrobocia (bo u nas jest ukryte i wskaźnik mam niski). Mamy natomiast ogromną powierzchnię o fatalnej infrastrukturze, ale tego nikt nie punktował.
Z trzech proponowanych wariantów najkorzystniejszy był dla nas pierwszy – o 85 milionów euro większy od trzeciego (patrz grafika). Samorządy nie dogadały się na Konwencie Marszałków – z natury rzeczy biedni ciągnęli w swoją stronę, bogaci w swoją. Decyzje wziął na siebie rząd i ociągał się z nią aż do środy 28 czerwca.
Padło na pierwszy wariant.
Rządowa spychologia
Dostaniemy 637,5 mln euro i będzie to znowu jedna z najmniejszych kwot w Polsce: mniej ma tylko lubuskie (495,6 mln) i opolskie (432,7 mln). To te same województwo, które najgorzej wyszły na poprzednim podziale – dokonanym na podstawie tych samych kryteriów.
- Ten podział promuje regiony ludne a nie biedne – ocenia Janusz Krzyżewski, marszałek województwa podlaskiego. – Biedne skazuje się na pozostawanie w izolacji. Dokonany przez rząd wybór pierwszego wariantu to decyzja najlepsza ze złych. Oznacza ona jednak również, że miesiące dyskusji na temat kryteriów podziału zostały stracone. A przerzucanie winy na samorządy, że się nie mogły dogadać, to unikanie przez rząd odpowiedzialności: to on powinien tworzyć przejrzyste mechanizmy podziału w wersji A dla biednych regionów, w wersji B – dla gęsto zaludnionych.
Zdaniem marszałka, po doświadczeniach z wykorzystaniem dotacji na lata 2004 – 2006, można było dodać regionom jakiś bonus za umiejętność wykorzystania funduszy unijnych. Pod tym względem Podlasie pokazało się z jak najlepszej strony. – Umieliśmy zarówno przygotować właściwe dokumenty, jak i ściągnąć z Brukseli pieniądze. Jesteśmy pod tym względem w krajowej czołówce. Ale rząd nie rozważał przyznania “premii” z tego tytułu – dodaje Krzyżewski.
Po pierwsze – gospodarka i transport
Ministerstwo rozwoju regionalnego oczekuje, że województwa określą typ przedsięwzięć finansowany ze środków unijnych. – Na razie jesteśmy na etapie przygotowywania planów inwestycyjnych do Regionalnego Programu Operacyjnego – mówi marszałek Krzyżewski. – Priorytetow jest osiem.
W tej chwili najważniejszy to unowocześnianie przedsiebiorstw, budowanie parków technologicznych, wspieranie inicjatyw małych i średnich firm. – Równolegle stawiamy na rozwój infrastruktury transportowej. Z naszych środków możemy finansować budowę dróg wojewódzkich, lotniska. A następne w kolejności jest rozwijanie turystyki i informatyzacji województwa – tworzenie sieci informatycznych i cyfrowych urzędów. Pięć procent dotacji zostawimy w rezerwie, z której będziemy dokładać do najsprawniej realizowanych działań – dodaje marszałek.

Autor artykułu: Maryla Pawlak Żalikowska

Krok do kariery

Friday, June 30th, 2006


Żubrówka podbija największe kraje europejskie i Japonię. Central European Distribution Corporation, inwestor strategiczny Polmosu Białystok podpisał długoterminowe kontrakty na jej dystrybucję. Umowy obowiązują od jutra.
Kontrakt na dystrybucję sztandarowego produktu białostockiej firmy na największych rynkach europejskich został zawarty z firmą Pernod Ricard – czytamy w opublikowanym wczoraj komunikacie. Oznacza to, że Żubrówka będzie na większą skalę rozprowadzana m.in. we Francji, gdzie już teraz zajmuje drugie miejsce wśród importowanych wódek.
– Umowa z Pernod Ricard umożliwi nam dalszy rozwój niewykorzystanego dotąd potencjału Żubrówki na kluczowych międzynarodowych rynkach wódki – powiedział William Carey, prezes CEDC.
Korporacja podpisała także nowe umowy z dystrybutorami w Wielkiej Brytanii (Mablehead Brand Development) oraz Japonii (Lead Off Japan). Podpisanie tych kontraktów także ma zwiększyć sprzedaż tej marki.
– Żubrówka jest jedną z najszybciej rozwijających się marek wódki w Wielkiej Brytanii, a w Japonii zajmuje już trzecie miejsce wśród importowanych – dodaje Carey. – Spodziewamy się wzrostu wielkości sprzedaży w Japonii i Wielkiej Brytanii o co najmniej 30 procent rocznie przez najbliższe trzy lata.
Szef korporacji zapowiada wejście z Żubrówką również na rynek amerykański – największy na świecie. Grupa CEDC ma około 66 procent akcji Polmosu Białystok. Ponadto jest największym producentem alkoholi w Polsce. Wytwarza m.in. takie wódki jak Absolwent, Bols i Soplica. Firma jest też jednym z największych dystrybutorów i importerów alkoholi w naszym kraju.

Autor artykułu: (row)

Od poniedziałku omijaj Lipową

Friday, June 30th, 2006


Ulice Lipowa i Rynek Kościuszki będą zamknięte na odcinku od Malmeda niemal do Sienkiewicza. Remont miał ruszyć w sobotę rano, jednak zamknięcie ulicy zostało przesunięte o dwa dni.
– Przekonał nas do tego wykonawca. Po co zamykać ulicę już w sobotę, skoro trzeba będzie od razu przerwać pracę w niedzielę? To mija się z celem. Zamkniemy Lipową w poniedziałek rano, robotnicy od razu ruszą do pracy – mówi Bożena Zawadzka, zastępca naczelnika wydziału budownictwa i inwestycji urzędu miejskiego.
Drogowcy zaczną prace w okolicy ulicy Zamenhofa, między Ratuszem a bankiem PKO. Potem będą przesuwać się z robotami w kierunku ulicy Malmeda. Możliwe, że już w przyszłym tygodniu w okolicy ratusza pojawią się letnie ogródki – dwa lub trzy.
– Można je ustawić w miejscach, gdzie nie będzie remontu. Mamy już zgodę prezydenta, restauratorzy muszą ustalić jeszcze szczegóły z zarządem dróg – mówi Marek Sakowicz, szef stowarzyszenia Rynek Kościuszki.
Centrum zamknięte będzie przez kilka miesięcy. Drogowcy mają czas na wykonanie remontu Lipowej – ułożenie kanalizacji pod ulicą i odbudowanie nawierzchni z kostki – aż do końca listopada.
OBJAZDY
Jadąc od katedry WNMP ulicę Lipową będzie można ominąć jadąc Suraską – jednak wjechać tam można tylko od strony Sienkiewicza, tak jak rok temu, w czasie kiedy na Lipowej mieliśmy deptak.
Jadąc od kościoła św. Rocha remontowany odcinek ulicy można ominąć skręcając w Grochową (potem przez Kalinowskiego, plac Uniwersytecki i Skłodowskiej) lub w Częstochowską (a potem aleją Piłsudskiego). Lepiej skręcić w jedną z tych ulic, bo na następnym skrzyżowaniu można naprawdę utknąć – objazd przez Liniarskiego jest niemożliwy, bo teraz tą ulica jeździ się tylko w jednym kierunku. Z kolei objazd przez Malmeda będzie trudny, bo w godzinach szczytu trudno wyjechać z tej ulicy na al. Piłsudskiego.

Autor artykułu: (tż)

Pięciu na wylocie

Wednesday, June 28th, 2006


- Spodziewałem się takiego obrotu spraw. Nie wystąpiłem w kilku ostatnich spotkaniach i był to dla mnie czytelny sygnał, że w Jagiellonii nie ma dla mnie miejsca. Szkoda, że ta przygoda już się kończy – przyznaje Piegzik.
Pozostali piłkarze dowiedzieli się wczoraj podczas rozmów z prezesem Aleksandrem Puchalskim, że mają wolną rękę w szukaniu sobie nowych klubów.
– Trener powiedział mi, że nie pasuję do jego koncepcji drużyny. To dla mnie smutna wiadomość, ale stało się, jak się stało. Priorytetem jest teraz dla mnie wyleczenie kontuzji. Całą rundę wiosenną grałem na zastrzykach. Zamiast się leczyć, chciałem pomóc, a tylko sam sobie zaszkodziłem – mówi Kubik.
Bramkarz chciał zostać
Niepocieszony jest również Zając, który chciał walczyć o miejsce w bramce z Andrzejem Olszewskim.
– Jestem rozczarowany tą decyzją. Miałem nadzieję, że nadal będę piłkarzem Jagiellonii i powalczę o miejsce w składzie. Co prawda mam jeszcze ważny kontrakt, ale szanse na to, że zostanę, są małe – opowiada bramkarz.
Wciąż trwają rozmowy z Tomaszem Moskalem. Jego umowa z Jagiellonią wygasła, trener Jurij Szatałow chętnie zatrzymałby zawodnika na kolejny sezon. Pierwsze negocjacje nie przyniosły jednak efektu i nie wiadomo, czy Moskal zostanie w Białymstoku.
– Wciąż rozmawiamy i wkrótce mam otrzymać z klubu ostateczną odpowiedź. Spodziewałem się nieco innego przebiegu wydarzeń, ale jestem dobrej myśli. Wierzę, że dojdziemy do porozumienia – mówi napastnik Jagi.
Oprócz Kubika, wszyscy z graczy, którzy mają opuścić żółto-czerwonych, wzięli udział w treningu na stadionie Hetmana. Wśród ćwiczących zabrakło za to Łukasza Nawotczyńskiego. Jagiellonia wciąż rozmawia z Wisłą Kraków na temat dalszego wypożyczenia lub wykupienia obrońcy.
Wyjeżdżają do Olecka
Zajęcia poprzedziła krótka rozmowa trenera z piłkarzami.
Przy ulicy Słonecznej pojawili się „nowi” zawodnicy białostockiego klubu: Andrzej Olszewski i Mariusz Dzienis. Obaj wrócili do Jagi po wypożyczeniach.
– Bardzo szybko doszliśmy do porozumienia. Mam ważny konflikt i bardzo chciałem zostać w Jagiellonii. Rozmowa była krótka i konkretna. Bardzo się z tego powodu cieszę. Teraz trzeba się wziąć do roboty i zasuwać na pełnych obrotach – przyznaje Dzienis.
W treningu udział wzięło czterech młodych zawodników: bramkarz Adam Ciulkin i Marcin Michalewicz, Adrian Gudewicz oraz Tomasz Wołczyk.
Dziś rano jagiellończycy przeprowadzą kolejny trening, a potem wyjadą na kilkudniowy obóz do Olecka.

Autor artykułu: salim

Białostoczanie krok do finałów

Wednesday, June 28th, 2006


W pierwszym spotkaniu rozgrywanym na boisku rywala Podlasianie zanotowali bezbramkowy remis. W rewanżu podopieczni Jacka Bayera będą faworytem, jednak szkoleniowiec przestrzega przed hurraoptymizmem.
– Poloniści to bardzo groźny zespół. Szczególną uwagę musimy zwrócić na stałe fragmenty gry, które przysporzyły moim podopiecznym sporo kłopotów. Warszawiacy mają już za sobą doświadczenie w meczach o stawkę i to także jest ich poważny atut. Nie można zapomnieć, że to wicemistrzowie Polski z ubiegłego roku – mówi J. Bayer.
Trener białostoczan zapowiada, że głównym celem jego zespołu będzie zabezpieczenie dostępu do własnej bramki.
– Jeśli stracimy gola, ciężko będzie odrobić straty. Przez cały mecz musimy być więc maksymalnie skoncentrowani. Jeśli chłopcy wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności, będziemy mogli cieszyć się z awansu do finałów – mówi trener Piasta.
Walka o medale toczyć się będzie w dniach 4-9 lipca na stadionie w Ostrowcu Świętokrzyskim. Obiekt KSZO już raz okazał się szczęśliwy dla białostockich juniorów. Przed dwoma laty złoty medal mistrzostw Polski zdobyli tam zawodnicy MOSP-Jagiellonii, prowadzeni przez Zenona Szaleckiego.
Początek spotkania z Polonią o godz. 17 na bocznym boisku Hetmana.

Autor artykułu: ag

Wszystko się wali

Wednesday, June 28th, 2006


– Jeszcze niedawno cieszyliśmy się z awansu, ale zamiast wesela mamy pogrzeb – mówi kapitan ŁKS Zbigniew Kowalski. – Cały nasz wysiłek idzie na marne. Celem było wywalczenie promocji do II ligi i zrobiliśmy, co do nas należało. Teraz słyszymy od prezesa, że nie ma pieniędzy, żeby utrzymać zespół na tym poziomie. Pytam się więc, po co były zapewnienia, że środki się znajdą? Czujemy się oszukani – dodaje.
Miało być jak w Cracovii
Równie rozgoryczony jest szkoleniowiec zespołu Jerzy Engel junior.
– Przywiązałem się do tego miasta, do drużyny, do piłkarzy. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak dobrą atmosferą w klubie. Razem podlewaliśmy murawę, kupowaliśmy sprzęt. Myślałem, że podobnie jak Cracovia Kraków, przy niewielkim wzmocnieniach z roku na rok będziemy cieszyć się z awansu. Teraz pozostaje tylko nadzieja. Niestety, po ostatnich wydarzeniach ciężko być optymistą – mówi Engel junior.
Jedynym sposobem na uratowanie budżetu klubu jest pomoc miasta. Zarząd ŁKS wyliczył, że brakuje mu 700 tysięcy złotych do zapewnienia zespołowi bytu w II lidze.
– Czasu jest coraz mniej, ale wierzę, że władze miasta zrozumieją naszą trudną sytuację. Klub jest przecież najlepszą promocją Łomży w Polsce – mówi Engel junior.
– Chwytamy się ostatniej deski ratunku. Jeśli prezydent miasta nie zdecyduje się nam pomóc, będzie można zapomnieć o II lidze – dodaje Kowalski.
Zaczynają uciekać
Za wywalczeniem awansu nie poszły odpowiednie działania zarządu, który przez pół roku nie potrafił znaleźć pieniędzy na grę na zapleczu ekstraklasy. Na domiar złego sponsor strategiczny – Browar Łomża zapowiedział, że ze względu na trudną sytuację na rynku nie zwiększy nakładów na zespół, a niewykluczone, że ulegną one zmniejszeniu.
– Tego napięcia nie wytrzymują już piłkarze. Wielu kończą się kontrakty i już szukają nowych klubów. Marcin Truszkowski ma oferty z GKS Bełchatów i Zagłębia Lubin, Mariusz Stawarz nawet nie przyjechał do Łomży. Nie dziwię się mu. Ma na utrzymaniu rodzinę. W Polonii Warszawa pracuje już Andrzej Ojżyński, mój asystent, a tak naprawdę prawa ręka. Kolejny do odejścia szykuje się Mariusz Marczak. Tylko czekać, kiedy inne zespoły zgłoszą się po Kamila Ulmana, Łukasza Adamskiego czy Pawła Strózika. Nawet jak w końcu uda się załatwić pieniądze, nie będziemy mieli kim grać. Musimy je mieć na wczoraj – mówi Engel junior. – Nie wyobrażam sobie, żeby po tak świetnym sezonie, wygrywanych sparingach z pierwszoligowcami ŁKS znów miał występować w III, a może nawet IV lidze. Stad mój apel: pomóżcie nam to uratować – dodaje szkoleniowiec.

Autor artykułu: ag

Zmiany w Żubrach

Monday, June 26th, 2006


Karpiuk pracował z Żubrami przez trzy sezony, od początku powstania klubu. W tegorocznych rozgrywkach celem białostoczan był awans do I ligi. Drużyna zajęła drugie miejsce i w barażach walczyła o wyższą klasę rozgrywek, ale dwukrotnie przegrała z Pyrą Poznań. Prezes Jacek Zaniewski zapowiadał zmiany. Pierwszą z nich jest nowy szkoleniowiec.
Kozłowski prowadzi reprezentację Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego i Turystyki w Supraślu. Doskonale zna więc koszykarzy Żubrów, bo cześć z nich studiuje na tej uczelni.
– Trener Karpiuk nie dostał od nas propozycji pracy z drużyną. Ze szkoleniowcem podpisywaliśmy roczne kontrakty. Po rozgrywkach siadaliśmy i prowadziliśmy rozmowy. Na razie tego nie zrobiliśmy – mówi Zaniewski. – Trener Kozłowski pojechał na konferencję licencyjną. W najbliższym czasie wszystko powinno się wyjaśnić. Jedno jest pewne – zgłaszamy się do rozgrywek. Nie wiadomo tylko, w której lidze będziemy grali – dodaje prezes białostoczan.
Podlasianie poszukują sponsora strategicznego. Działacze prowadzą rozmowy z firmami i jeśli zakończą się one powodzeniem, jest szansa, że Żubry wystąpią w I lidze.
Polski Związek Koszykówki przyznał „dziką kartę”, ale zainteresowana drużyna musi spełniać przede wszystkim warunki finansowe. Najpierw ekipa powinna wpłacić 25 tysięcy złotych kaucji, a następnie potwierdzić budżet na nadchodzący sezon w wysokości 400 tys. zł. Takich pieniędzy białostocki klub bez pomocy sponsorów nie uzbiera.

Autor artykułu: sk

Kieżun zostaje

Monday, June 26th, 2006


Tylko do 30 czerwca ważne umowy z suwalskim klubem mają: bramkarze Andrzej Szyszko i Karol Salik, stoper Mariusz Bańkowski, pomocnicy Robert Lech, Marcin Strzeliński i Marcin Trzaskalski. Na studia wybiera się zaś Michał Olbryś.
Ograny w I i II lidze oraz młodzieżowej reprezentacji Polski Szyszko bardzo chętnie znowu spróbowałby swych sił w mocniejszym klubie. Trzaskalski, wychowanek GKS Katowice, już zimą przebywał na testach w Amice Wronki. Strzeliński przyszedł do Suwałk z Łomży i nie miałby nic przeciwko powrotowi do ŁKS. Kontuzjowanego Bańkowskiego czeka operacja rekonstrukcji wiązadeł kolana. Wypożyczeni z augustowskiej Sparty Salik i Lech niczym szczególnym w Wigrach nie zaimponowali. Z zimowych nabytków sprawdził się tylko białoruski defensor Jurij Tichomirow, który związał się z Wigrami do końca listopada.
– Potrzebuję więc jednego lub dwóch bramkarzy, stopera, defensywnego pomocnika, lewonożnego gracza do obrony lub środkowej linii, rozgrywającego oraz snajpera – informuje Kieżun. – Utrzymując się w lidze osiągnęliśmy wielki sukces, ale ja chcę zbudować zespół na miarę górnej połowy tabeli – przekonuje.
Trener przedstawił zarządowi Wigier listę graczy, których widziałby w drużynie. Działacze odpowiedzą mu najwcześniej w najbliższy czwartek, na kiedy zaplanowane zostało walne zgromadzenie sprawozdawcze członków klubu.

Autor artykułu: wdr

Wakacje bez nudy

Monday, June 26th, 2006


Dziś przedstawiamy kolejne propozycje na lato białostockich klubów i ośrodków kulturalnych. Do wyboru mamy zajęcia bezpłatne oraz płatne półkolonie, których organizatorzy zapewniają kilkugodzinną opiekę nad dzieckiem.

l Klub Mikron, przy ul. Ciepłej 15, tel. 085 675 43 39
Akcja “lato” rozpocznie się dzisiaj i potrwa do 15 lipca. Klub zaprasza do siebie dzieci od 7 roku życia. Przez pierwszy tydzień prowadzone będą zajęcia komputerowe w godz. 15-18.30, od 3 lipca – w godz. 11-15. I właśnie od tego dnia na uczestników półkolonii czeka wiele atrakcji. Będą zajęcia plastyczne, teatralne, komputerowe, gry i zabawy z nagrodami. Organizatorzy planują też wycieczki do Fikolandu, stadniny koni, kręgielni i jaskini solnej. Zajęcia w klubie są bezpłatne. Dopłacać trzeba będzie tylko do wyjść: dzieci z osiedla Sienkiewicza – 50 procent, pozostałe 100 procent.

l Klub “Miraż”, przy ulicy Kozłowej 4, tel. 085 662 92 25
Od 3 do 14 lipca klub zaprasza na półkolonie dzieci w wieku od 7 do 10 lat. Zajęcia będą odbywać się codziennie od godz. 8 do 16. Organizatorzy planują wyjścia do kina, na basen, wycieczki poza miasto. Będą też zajęcia w klubie: plastyczne, taneczne, nauka samoobrony, komputery. Jeden dzień na półkolonii kosztuje 8 złotych. Zapisy trwają.

l Parafia św. Ojca Pio, przy ul. Mickiewicza, tel. 085 740 33 05
Parafia wspólnie z Wyższą Szkołą Administracji Publicznej organizuje w sierpniu półkolonie dla gimnazjalistów. Spotkania będą odbywać się codziennie od godz. 8.30 do 15 w siedzibie uczelni przy ul. Dojlidy Fabryczne. W tym czasie młodzież pozna tajniki obsługi komputerów i Internetu, nauczy się tworzyć strony internetowe. Zajęcia będą bezpłatne, organizatorzy zapewniają też wyżywienie. Zapisywać można się już teraz w parafii św. Ojca Pio. Trzeba się jednak pośpieszyć, bo zostało tylko kilka wolnych miejsc.

l Klub sportowy “Kaliber”, przy ul. Grunwaldzkiej, tel. 085 745 19 08
Organizuje półkolonię dla uczniów ze szkół podstawowych i gimnazjum. Codziennie od godz. 9 do 14 na dzieci i młodzież czeka wiele atrakcji, przede wszystkim zajęcia na strzelnicy. Będą też wyjścia na basen, do kina, muzeum i galerii. Do końca czerwca zajęcia będą darmowe. Płatne półkolonie ruszą od 3 lipca. Dwutygodniowy turnus kosztuje ok. 200 złotych. W cenę wliczone jest pełne wyżywienie i fachowa opieka.

l Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego, przy ul. Świętojańskiej, tel. 085 732 73 92
W każdy wtorek lipca muzeum zaprasza na spotkania ze sztuką. Co tydzień będą dotyczyły innego tematu. Spotkania będą się rozpoczynać się o godz. 11. Cena biletu – 2 złote. Program:
- 4 lipca – “Alfons Karny – życie i twórczość” (zwiedzanie Muzeum Rzeźby oraz zajęcia praktyczne: rzeźba w glinie)
- 11 lipca – “Dzieje Orła Białego” (przedstawienie historii Orła Białego od początków państwa polskiego do dnia dzisiejszego, pokaz multimedialny herbów, monet i pieczęci)
- 18 lipca – “Czy dobrze znasz swoje miasto?” (historia Białegostoku ilustrowana fotografiami miasta przełomu XIX i XX wieku oraz Białystok dziś)
- 25 lipca – “Muzeum i tropiciele” (gra w Muzeum Rzeźby)

Autor artykułu: (mg)

Nasza galeria

Friday, June 23rd, 2006

Wiktor W.
Pierwszym z nich jest Wiktor W. Z zeznań Zbigniewa K. wynika, że to właśnie Wiktor W. na jednym ze spotkań z aresztowanym prezesem TK Development Zygmuntem Ch. miał zażądać łapówki w wysokości 500 tys. zł. W zamian obiecywał przełamanie blokady w urzędzie miejskim.
O Wiktorze W. wiadomo, że pod koniec lat 70. był przewodniczącym białostockiego ZSMP. Janusz Kochan, radny SLD, który też tam działał, twierdzi, że nie ma z Wiktorem W. kontaktu. – Ja wtedy przestawałem tam działać – tłumaczy. – Wiem tylko, że udziela się teraz w Stowarzyszeniu „Pokolenia” (stworzone 13 lat temu przez byłych działaczy lewicowego ruchu młodzieżowego – red.).
– Wiktor W. był ostatnio widywany na spotkaniach przedwyborczych partii i organizacji lewicowych. Może się mylę, ale widziałem, jak gruchał z Januszem Kochanem – mówi jeden z działaczy SLD. – Nawet na liście obecności ich podpisy były obok siebie.
Józef Maliszewski, szef podlaskiego oddziału Stowarzyszenia, nie wierzy w winę Wiktora W. – Ten architekt, który go przed prokuratorami oskarża, to kant i oszust – mówi nam Maliszewski, który jest też komornikiem. Wielokrotnie ścigał Zbigniewa K. za długi, ale bez skutku. – Miał nieuchwytny pieniądz. Nawet jeśli dostał jakieś łapówki na te hipermarkety, to pewnie nikomu ich nie przekazał – spekuluje.
Wiktor W. przed laty pracował w zlikwidowanej już firmie budowlanej. Teraz współpracuje z jedną z sieci handlowych.
Dariusz O.
Z siecią handlową współpracuje też Dariusz O., przedsiębiorca z branży handlowo-budowlanej. Z nim nie udało nam się wczoraj skontaktować. Przez cały dzień w jego komórce odzywała się tylko poczta głosowa.
Z zeznań Zbigniewa K. wynika, że to właśnie Dariusz O. miał otrzymać od Zygmunta Ch. 150 tys. zł łapówki na rozliczenia z ludźmi, którzy byli „przychylni TK”. Jednak do przekazania pieniędzy nie doszło, gdyż Zbigniew K., który miał pośredniczyć w transakcji, został wcześniej aresztowany przez ABW.
Dariusz O. wynajmuje w firmie B. budynek przy ul. Żabiej. Zasłynął z tego, że w ekspresowym tempie otrzymał w Urzędzie Miejskim w Białymstoku zgodę na budowę sklepu wielkopowierzchniowego. Dariusz O., który prawdopodobnie reprezentował w tej sprawie duży koncern zagraniczny z wnioskiem o ustalenie warunków zabudowy wystąpił 1 czerwca. Już 16 lipca otrzymał pozytywną decyzję miejskich planistów.

Autor artykułu: (tor, wac)