Archive for March, 2006

Wiosna? Może w maju

Tuesday, March 21st, 2006


Rok temu o tej porze nie było już śniegu i zaczynało się piękne przedwiośnie. Zdaniem biologów, w tym roku przedwiośnia w ogóle nie będzie, za to możemy spodziewać się kolejnych opadów śniegu.

Do końca kwietnia – zero
- To nie moja wina, że wiosny nie ma – zastrzega z uśmiechem białostocki synoptyk Maciej Maciejewski. – Dobrze, że na wczoraj udało nam się załatwić ładniejszą pogodę, by w dobrej atmosferze przywitać kalendarzową wiosnę. Przynajmniej było słońce – usprawiedliwia się. Podobnie ma być w środę i czwartek. Weekend będzie też nieco cieplejszy, choć noce nadal pozostaną bardzo zimne. A potem znów przyjdą mrozy, popada śnieg. I z wiosny nici.
- Mam już przygotowany plecak i chcę wyjechać w plener. Ale nawet w kwietniu nie będziemy mieli na to zbyt wielu okazji – przestrzega Maciejewski. – Może się zdarzyć, że kry na jeziorach i większych rzekach, które mają teraz nawet 40 centymetrów grubości będą jeszcze pływać po świętach wielkanocnych.
Długoterminowe prognozy nie pozostawiają złudzeń – wiosna zacznie się dopiero w maju. Do końca kwietnia słupki rtęci w termometrach mogą nawet nie przekroczyć zera!
Co na to przyroda? Związek Działkowców już organizuje spotkania z właścicielami ogródków, w czasie których przestrzega przed przycinaniem drzewek. – Trzeba czekać. Na moje oko zima w tym roku przedłuży się o trzy tygodnie. Jeśli teraz przytniemy choćby maliny, to możemy je zmarnować. Zresztą przez zaspy śniegu i tak trudno się do nich dostać – mówi Czesław Kryszkiewicz, prezes Polskiego Związku Działkowców w Białymstoku. O innych pracach na działce w ogóle nie ma mowy. – Za zimno – dodaje Kryszkiewicz, który właśnie wrócił ze swojego ogródka. – Jeszcze nie należy się rozstawać z szalikiem – dodaje.

Ptaki czekają
- Wszystko jest spóźnione – macha ręką prof. Jan Taylor, dyrektor instytutu biologii Uniwersytetu w Białymstoku. – O tej porze nad Biebrzą były już wielkie stada gęsi. A one czekają teraz w zachodniej Polsce aż u nas i w Skandynawii zrobi się cieplej.
- Ale mam dobrą wiadomość – cieszy się synoptyk Maciej Maciejewski. – Ponieważ takie długie zimy mamy zwykle co 10 lat, następna wiosna powinna przyjść już znacznie wcześniej. Może nawet w lutym? – spekuluje.
Tym bardziej, że właśnie w lutym w 2002 roku na Podlasiu nie było już ani centymetra śniegu. Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Białymstoku wynika, że zwykle zima kończy się u nas z początkiem marca. Znika śnieg, a temperatura skacze nawet do plus pięciu stopni. Zwykle, ale nie w tym roku.

Chcemy słońca!
Długą zimę i niskie temperatury źle znoszą nasze organizmy. Przychodnie pełne są pacjentów. Najczęściej zapadają na choroby wirusowe i okołogrypowe.
- Najgorszy jest brak światła w pochmurne dni. Wtedy wpadamy w depresję – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinny.
Ale co jednych martwi, innych cieszy. Zyski liczą choćby wypożyczalnie zimowego sprzętu, które nie miały od dawna tak długiego sezonu. I sklepy z odzieżą – tej zimy najlepiej sprzedawały się ciepłe rękawice i czapki. Podczas gigantycznych mrozów zyski liczyły też warsztaty samochodowe – bo często “siadały” akumulatory – i taksówkarze.
Słońca i ciepła szukamy wszędzie. I nic w tym dziwnego, że solaria nie narzekają na brak klientów. – Zima to dla nas najlepszy okres i cieszymy się, że nadal trwa – mówi jedna z pracownic solarium przy ulicy Sienkiewicza w Białymstoku. Jednak zaraz dodaje z uśmiechem: – Ale to nie nasza wina, że wiosny nie ma. Słowo!

Autor artykułu: Bartosz Wacławski

Brak regularności

Monday, March 20th, 2006


Grodno jest najbliższym miastem, gdzie można skorzystać z boiska ze sztuczną murawą. To tylko 80 kilometrów od Białegostoku. Mimo to podróż trwała długo. Dwie godziny jagiellończycy spędzili na granicy, skrupulatnie kontrolowani przez białoruskie służby. U wschodnich sąsiadów przeprowadzane były wybory prezydenckie, a Polacy i inni obcokrajowcy są tam niemile widziani.
– Celnicy wręcz okazywali swoją niechęć. Starali się demonstracyjne zniechęcać Polaków do wjazdu – opowiadają piłkarze.
– Takie są realia na Białorusi i z wydałoby się krótkiego wyjazdu, zrobiła się dosyć mecząca podróż. Cieszę się jednak, że do meczu doszło. Mogliśmy zagrać w niezłych warunkach z bardzo wymagającym rywalem – dodaje trener Jagi Adam Nawałka.
Dramatyczna zmiana
Spotkanie Niemana z żółto-czerwonymi cieszyło się w Grodnie dużym zainteresowaniem i obejrzało je prawie tysiąc białoruskich kibiców. Nie doczekali się oni goli i dużej ilości podbramkowych sytuacji. Nie brakowało za to walki.
– Rywale byli bardzo agresywni, widać było ich determinację. Myśmy też nie odstawiali nogi i dlatego mecz bardzo przypominał ligową walkę o punkty – mówi obrońca Jacek Chańko.
Ostra gra przyniosła urazy jagiellończyków. Po starciach z przeciwnikami boisko opuścili Łukasz Nawotczyński i Jacek Markiewicz. Na szczęście ich kontuzje nie okazały się groźne. Dzisiaj obaj będą mieli trening indywidualny i wrócą do zajęć z zespołem.
Bliżsi odniesienia zwycięstwa byli białostoczanie. Kilka minut przed zakończeniem spotkania Jaga przeprowadził szybką akcję. Tomasz Moskal zagrał do Ernesta Konona. Ten minął białoruskiego bramkarza, ale trafił piłką w słupek.
– Z powodu zimy nie ma u nas warunków do treningów. Widać to było w tym meczu, który wypadł znacznie gorzej, niż poprzedni sparing z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Widać brak ciągłości pracy, bo skazani jesteśmy na halę lub zaśnieżone boiska. Dyspozycja zmienia się dramatycznie. Brakowało czucia piłki, dokładności przy rozgrywaniu ataków. Mam nadzieję, że wiosna szybko przyjdzie i nadrobimy zaległości – martwi się Nawałka.
Obroniony karny
Białostocki szkoleniowiec zabrał do Grodna całą kadrę, oprócz chorego Roberta SPeichlera. Ci, którzy nie zagrali przeciwko Niemanowi, zmierzyli się z drugoligowym Kommunalnikiem. Rozpoczęło się niefortunnie. Już po kilkudziesięciu sekundach bramkarz Maciej Zając niepotrzebnie sfaulował rywala i sędzia podyktował rzut karny. Golkiper Jagi zrehabilitował się za błąd, broniąc strzał z 11 metrów. W 6 minucie był już bezradny, po koronkowej akcji Białorusinów i uderzeniu z kilku metrów. Później do głosu doszli jagiellończycy. Bardzo bliski szczęścia był Michał Trzeciakiewicz, który nieczysto trafił w futbolówkę. Z dystansu próbowali Iwo Zubrzycki, Madrin Piegzik i Damian Staniszewski. Ten ostatni znów trenuje z Jagą, a dziś powinno zapaść rozstrzygniecie, czy trafi do białostockiego klubu z Zawiszy Bydgoszcz. Piłkarz bardzo chce się pokazać z dobrej strony trenerowi Nawałce.
– Po Damianie widać stracony czas, brak ciągłości w grach kontrolnych, ale i głód piłki. Zobaczymy, jak to się przełoży na jego pracę i formę – informuje białostocki szkoleniowiec.
Heko zagrożone
Jagiellończycy trenować będą w tym tygodniu w Białymstoku. Nie wiadomo, czy w końcu dojdzie do oczekiwanej inauguracji, bo mecz z Heko Czermno również jest zagrożony. Płyta boiska Hetmana przy ul. Słonecznej została odśnieżona, ale nie oznacza to, że można na niej grać.
– Oglądałem murawę, w wielu miejscach jest ona pokryta lodem. Nie można go zerwać, bo zniszczyłoby się również trawę. Musimy czekać na ocieplenie, a zamiast tego wciąż mamy opady śniegu. Na pewno niebezpieczeństwo odwołania spotkania z Heko istnieje – informuje dyrektor operacyjny klubu Artur Kapelko.
– Nic na to nie poradzimy, choć na pewno aura krzyżuje nam szyki. Będziemy się przygotowywać tak, jakby do inauguracji miało dojść w sobotę – dodaje Nawałka.

WYNIKI
Nieman Grodno – Jagiellonia Białystok 0:0.
Jagiellonia: Piekutowski – Jakubowski, Nawotczyński (62. Trzeciakiewicz), Napierała, Chańko (65. Kubik), Łatka, Markiewicz (43. Zalewski), Sobociński (88. Kolasa), Sobolewski (85. Piegzik), Żuberek (65. Konon), Kobeszko (71. Moskal).

Kommunalnik Słonim – Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0).
Bramka padła w 6 minucie.
Jagiellonia: Zając – Zubrzycki, Kolasa, Wasiluk, Kubik (35. Michalewicz), Staniszewski, Zalewski, Trzeciakiewicz, Piegzik, Moskal, Konon (50. Gudewicz).

Autor artykułu: kw

Sezon na grypę

Friday, March 17th, 2006


Centrum Medyczne „Słoneczny Stok”: Tu od kilku dni wszyscy pracują na przyspieszonych obrotach. Lekarze codziennie przyjmują około 300 chorych i przeziębionych pacjentów. – O około stu więcej niż zazwyczaj. Zdarza się, że lekarze zostają po godzinach, aby wszystkich przyjąć. Przecież nie możemy odesłać chorego z wysoką gorączką – mówi pielęgniarka Urszula Ostaszewska.

Pogoda na infekcje
– To skutek pogody. Zauważyliśmy, że więcej pacjentów ma różnego rodzaju infekcje paragrypowe. Skarżą się na wysoką gorączkę, bóle mięśniowo-stawowe, bóle głowy. W takiej sytuacji żadne antybiotyki nie pomagają. Trzeba po prosty swoje wyleżeć. Do tego przepisujemy leki napotne, przeciwbólowe, witaminy, wapno – mówi Hanna Ziętkowska z Centrum Medycznego „Słoneczny Stok”.
– U nas dodatkowo zaczęli się pojawiać pacjenci, którzy pytają o leki na grypę żołądkową. Najwięcej jest ich w weekendy – przyznają pracownicy apteki „Cefarm” przy ul. Suraskiej.

To jeszcze nie epidemia
Według danych sanepidu tylko w drugim tygodniu marca na Podlasiu na grypę zachorowało 765 osób. To czterokrotnie więcej niż wcześniej. W samym powiecie białostockim z grypą zgłosiło się do lekarzy 288 pacjentów.
– Mimo wzrostu zachorowań Podlasie nadal jest wolne od epidemii grypy – uspokaja Artur Wnuk, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i przypomina, że rok temu w drugim tygodniu marca na grypę zachorowało na Podlasiu aż dwa tysiące pacjentów.
Co robić, aby ta choroba nie dopadła nas w tym roku?
– Trzeba się ubierać stosownie do pogody, unikać dużych zgromadzeń, ale przede wszystkim dbać o kondycję: dobrze się odżywiać, wysypiać, uprawiać sporty. Zamiast jechać zatłoczonym autobusem, polecam spacer na świeżym powietrzu – radzi Alina Bartnicka, lekarz z Akademickiej Praktyki Medycyny Rodzinnej w Białymstoku.

Autor artykułu: Anna Łubian

VIP idzie do aresztu

Friday, March 17th, 2006


– Zatrzymanemu postawiliśmy zarzut udziału w grupie przestępczej o charakterze zbrojnym i jeszcze jeden, którego treści nie mogę na razie ujawnić – powiedział „Porannemu” prokurator Janusz Kordulski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. – W tej sprawie mamy jeszcze paru innych podejrzanych.
Kilka tygodni temu białostocka prokuratura przejęła śledztwo w sprawie Wołomina od Prokuratury Okręgowej w Łomży. Tam trwało ono dwa lata i najpierw dotyczyło zabójców ofiary znalezionej przeszło dwa lata temu w lesie koło Szumowa. Potem rozrastało się o kolejne wątki, w tym nielegalnego posiadania broni i innych zabójstw.
Właśnie ze względu na wielotorowy charakter sprawy zajęła się nią Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku. Wcześniej jednak prokuratorzy z Łomży skierowali do sądu kilka aktów oskarżenia – przeciwko prawdopodobnym szefom grupy wołomińskiej i osobom specjalizującym się w wymuszeniach haraczy oraz handlem narkotykami.

Autor artykułu: Rafał Malinowski

Scheda po ojcu

Friday, March 17th, 2006


– Już raz chcieli zająć moje pobory. To jakaś paranoja! Jak można mieć taki bałagan w papierach? – denerwuje się mężczyzna.
– Przecież nic poważnego się nie stało. Wprawdzie komornik zajął wynagrodzenie nie tej osobie co trzeba, ale nie zdążył zabrać ani złotówki – łagodzi Anna Grycuk, kierownik referatu alimentów w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Byle imię się zgadzało
Kłopoty pana Mirosława zaczęły się pod koniec 2004 roku, kiedy to do jego pracodawcy wpłynęło zawiadomienie, że komornik zajmuje pobory mężczyzny. I nikogo nie obchodziło, że nie zgadza się data urodzenia. I że ów dłużnik ma do spłaty alimenty na dzieci w swoim wieku.
– I co z tego, że komornik nie zdążył wziąć żadnych pieniędzy. Mimo wyjaśnień, już po kilku miesiącach ZUS znów wezwał syna do spłaty ponad 16 tys. zł zaległych alimentów. Alimentów, które powinien płacić jego ojciec – mówi Maria Topolewska, matka mężczyzny.
Po raz kolejny pan Mirosław interweniował w ZUS. Na próżno. W tym roku ZUS znów przysłał wezwanie do zapłaty i znów skierował też sprawę do komornika. Co ciekawe do rewiru, który się nią wcześniej nie zajmował.
– U nas wszystko jest już zakończone. Ścigaliśmy nie tego mężczyznę co trzeba, bo dostaliśmy takie informacje z policji. Jednak sprawa szybko się wyjaśniła – zapewnia komornik z IV rewiru.
Teraz ZUS skierował sprawę do innego rewiru. – Jeżeli mężczyzna rzeczywiście nie jest dłużnikiem, to niech przyjdzie do nas i to wyjaśni, a nie po gazetach lata – usłyszeliśmy od pracownicy II rewiru. – Poza tym, to nie my szukamy dłużników. Informacji dostarczają nam zainteresowane strony.

Dokładnie nie czytają
W tym przypadku zlecenie wydał ZUS. Jednak pracownicy zakładu nie mają sobie nic do zarzucenia. – Rzeczywiście nastąpiła pomyłka, ale już zawiadomiliśmy o tym komornika. Żadne pieniądze nie zostały też pobrane. Mamy tu do czynienia ze zbieżnością nazwisk. I takie sprawy, choć bardzo rzadko, ale się zdarzają – broni się Anna Grycuk.
Dane pana Mirosława ZUS dostał z Biura Ewidencji Ludności. Dlaczego nikt nie zwrócił uwagę na to, że nie zgadza się data urodzenia?
– Nie wiem. Może dokładnie nie przeczytałyśmy. Teraz widzę, że jest inna data. Jeszcze dziś wyślemy do poszkodowanego pismo z przeprosinami. Dla nas sprawa jest już zakończona – obiecuje Anna Grycuk.
Czy jednak za kilka miesięcy komornik znów nie zacznie się interesować panem Mirosławem? Nie wiadomo. W ZUS dłużnik wciąż figuruje pod adresem, z którego został wymeldowany kilka lat temu. Adresem, pod którym mieszka poszkodowany.
– I kto nam zagwarantuje, że za jakiś czas syn znów nie będzie wzywany do zapłaty. Przecież nazwisko się zgadza, adres też… A że data jest inna? O to nikt się nie martwi – rozkłada ręce Maria Topolewska.

Autor artykułu: Monika Rosmanowska

Z zarzutami, ale nadal pani dyrektor

Wednesday, March 15th, 2006


Fuszerka, niekompetencja, brak dokładności – tak likwidowanie barier architektonicznych w swoich mieszkaniach komentują niepełnosprawni mieszkańcy Białegostoku. Mimo tego, MOPR, który był zleceniodawcą robót, odbierał je jako wykonane prawidłowo i zatrudniał przy kolejnych pracach. Zarówno niepełnosprawni, jak i komisja rewizyjna rady miejskiej, która na ich wniosek zajęła się sprawą, twierdzili, że dyrektor MOPR źle wydatkuje pieniądze i zamiast likwidować bariery, to je tworzy.

Zarzutów może być więcej

– W sprawie wydatkowania pieniędzy z PFRON postawiliśmy zarzuty już 16 osobom – mówi Adam Kozub, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. – Nie wykluczamy, że przedstawimy je także kolejnym, bo śledztwo przedłużyliśmy do 24 czerwca.
Na razie zarzuty postawiono 12 wykonawcom prac budowlanych i czterem pracownikom MOPR-u, w tym jego dyrektor Zdzisławie S., która przez niedopełnienie obowiązków mogła narazić gminę Białystok na szkody.
– Na razie zarzucamy Zdzisławie S., że bezzasadnie rozporządzała mieniem z PFRON w wysokości przynajmniej 15,941 tys. zł, przez co naraziła gminę na straty – dodaje Adam Kozub. – Grozi za to nawet do 3 lat więzienia.
Sama Zdzisława S. jest zaskoczona zarzutami.
– Zarzuty trzeba udowodnić, bo samo ich postawienie nie jest orzeczeniem o winie – broni się Zdzisława S. – Postępowanie prowadzone jest już dwa lata i chciałabym, aby jak najszybciej je zakończono.
Zdzisława S. podkreśla, że każdy przełożony jest narażony na postawienie takich zarzutów.
– Zwłaszcza wtedy, kiedy w placówce pracuje 260 osób – dodaje.

O odwołaniu nie ma mowy

Dyrektor MOPR zaznacza, że likwidacja barier architektonicznych jest dla ośrodka zadaniem nowym. – Mimo naszych pism z zapytaniami, które kierowaliśmy do PFRON, nie otrzymywaliśmy odpowiedzi – wyjaśnia Zdzisława S.
Takie wytłumaczenia nie satysfakcjonują radnych miejskich z komisji rewizyjnej.
– Zarzuty powinny zostać już dawno postawione, a winni znaleźć się tam, gdzie ich miejsce, czyli w areszcie – twierdzi Witold Perkowski, przewodniczący komisji rewizyjnej. – Dyrektor MOPR powinna być odwołana, ale prezydent Ryszard Tur chroni tych, którzy wydają źle publiczne pieniądze – dodaje.
Rzeczywiście, prezydent Białegostoku, Ryszard Tur, powiedział nam wczoraj, że nie zamierza na razie wyciągnąć konsekwencji wobec Zdzisławy S.

Opinia:
Ryszard Tur, prezydent Białegostoku: Zarzuty prokuratorskie nie są jeszcze wyrokiem, o ich zasadności zdecyduje sąd. Zamierzam trzymać się tej zasady. Mogę tylko zapewnić, że jeśli zapadnie w tej sprawie wyrok, podejmę bezzwłocznie odpowiednie działania. To, że nie chcę ferować wyroków przed rozstrzygnięciem sądowym nie jest obroną dyrektorki MOPR-u. Jestem przekonany, że pani S. jest w stanie bronić się sama.

Autor artykułu: Agnieszka Kaszuba

Gesty solidarności

Wednesday, March 15th, 2006


– Niektórzy Białorusini ulotki biorą chętnie, inni zakręcają szyby i nie chcą słuchać o żadnej opozycji. Uciekających jest więcej – mówi wolontariuszka z Młodego Centrum, która wczoraj na przejściu granicznym w Kuźnicy rozdawała ulotki Aleksandra Milinkiewicza, opozycyjnego kandydata na prezydenta Republiki Białoruś.
Akcja zaczęła się w południe. Kilkudziesięcioosobowa grupka młodzieży z Niezależnego Zrzeszenia Studentów, Młodych Demokratów i Białoruskiego Zrzeszenia Studentów (BAS) pod wodzą Roberta Tyszkiewicza posła Platformy Obywatelskiej wznosi przez megafon okrzyki: „Aleksander Milinkiewicz prezydentem, którego nie będziecie się wstydzić”, „Żywie Biełaruś”. Nad długim sznurem białoruskich samochodów czekających na wjazd do RB kołysze się baner z podobizną kandydata. Po drugiej stronie drogi, oddzieleni szpalerem aut Białorusini nieufnie patrzą na demonstrujących.

Symboliczna akcja
Poseł Tyszkiewicz nie zraża się. – Ci ludzie boją się mówić o swoich poglądach dziennikarzom. Trzeba pamiętać o propagandzie, którą słyszą na co dzień. Nie chcą doprowadzić do ograniczeń w drobnym handlu, a z tego żyją – mówi. – Zresztą nikt nie twierdzi, że Łukaszenko nie ma swoich zwolenników. Nie jesteśmy tu po to, by wybierać za Białorusinów, ale po to, żeby mogli wybierać w wolnych i uczciwych wyborach.
Termin akcji organizatorzy wybrali świadomie. Od wczoraj do 19 marca można już głosować na prezydenta RB. Codziennie do niedzieli na przejściach granicznych w Kuźnicy i Bobrowniach, na dworcu PKP, na białostockich bazarach i przed hipermarketami będą rozdawane ulotki.

Flaga na Ratuszu
– Dzień Solidarności z Białorusią w Białymstoku zaczynamy w czwartek o 17 przed Ratuszem – zapowiedziała Anna Malinowska z Porozumienia Studentów Uczelni Białostockich.
W koncercie wystąpi kapela „5set5″ z Gródka, w której występuje Ilona Karpiuk, przewodnicząca BAS-u. Będą rozdawane biało-czerwono- białe flagi (nieuznawane przez reżim Łukaszenki) i dżinsowe kokardki (młodzież z Białorusi wybrała dżins na symbol demokratycznej rewolucji). Na scenie wystąpią goście, którzy publicznie poprą idę wolnej Białorusi oraz sami Białorusini, którzy opowiedzą, jak jest u naszych najbliższych sąsiadów.
– W trakcie opaszemy 180-metrową nieuznawaną białoruską flagą Ratusz, a na koniec puścimy białe i czerwone balony, do których przyczepimy nasze życzenia dla Białorusinów – mówi Anna Malinowska.

Solidarni demokraci
Akcje solidarności z Białorusinami organizuje też Młode Centrum. – W niedzielę przed pomnikiem marszałka Piłsudskiego w Białymstoku chcemy zorganizować happening „Pogrzeb demokracji” – mówi Dawid Frąckiewicz z Młodego Centrum. – Nie mamy wątpliwości, że niedzielne wybory nie będą demokratyczne. Dlatego zależy nam, żeby ludzie, którzy przyjdą na Rynek Kościuszki, przynieśli ze sobą znicze i świeczki. Wyłożymy też księgę, do której każdy będzie mógł wpisać życzenia dla Białorusinów.
O 17.30 sprzed pomnika wyjadą w stronę Kuźnicy Białostockiej autokary, które zabiorą tych, którym strona białoruska odmówiła wydania wiz.

Blady Białystok
Mimo tych kilku akcji Białystok na tle innych polskich miast, jak choćby Torunia czy Warszawy, wypada dość blado, choć żyje tu kilkanaście tysięcy Białorusinów i działa kilka organizacji mniejszości białoruskiej. – Nie czuć takiej solidarności jak w Warszawie – mówi Jurek Osiennik, z kapeli 0-85, i lider nieistniejące już, kultowej dla podlaskich Białorusinów formacji RF Braha. – Tam są flagi w oknach, ludzie chodzą z przypiętymi biało-czerwono-białymi wstążeczkami, widać dużo billboardów po białorusku. Tutaj tego nie ma.

Autor artykułu: Urszula Dąbrowska, (kł)

Krywlany już o krok bliżej

Tuesday, March 14th, 2006


– Teraz możemy podjąć ryzyko i razem z wnioskiem o pozwolenie na budowę rozpisać przetarg na wykonanie pierwszego etapu modernizacji lotniska, czyli budowę pasa startowego o długości 1420 metrów, stacji paliw, ogrodzenia całego lotniska, wyposażenia go w niezbędny sprzęt radiowo-nawigacyjny, wreszcie zbudowania niezbędnych dla przyjmowania pasażerów budynków oraz lądowiska dla śmigłowców – mówi Karol Tylenda, członek zarządu województwa podlaskiego.

Dużo pracy przed nami
Projekt modernizacji lotniska jest już na ukończeniu – robi go firma CAD, a największym problemem jest podłączenie lotniska do miejskiej infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. Lotnisko ma powstać po południowej stronie Krywlan, w pobliżu kopca papieskiego i giełdy samochodowej. To oznacza, że musi się „wpiąć” do magistrali wodno-kanalizacyjnej w ulicy Mickiewicza – magistrali, której w tej chwili nie ma!
– Budowę tego odcinka sfinansuje urząd marszałkowski. To raptem 800 tys. złotych, które warto wydać na tak wielki cel, jakim jest uruchomienie choćby małego lotniska pasażerskiego na Krywlanach. Pierwszego lotniska dla Białegostoku! – mówi Tylenda. – Na pewno bardziej się to opłaca, niż budowa własnych studni głębinowych oraz własnych oczyszczalni ścieków.

Drugie podejście
Przypomnijmy, że wczorajsza decyzja prezydenta, to już drugie podejście do tematu. Poprzednią decyzję o lokalizacji zaskarżyli działkowcy, którzy obawiali się likwidacji swoich ogródków na podejściu do planowanej drogi startowej. Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało im racje, ale urząd marszałkowski przekonał działkowców, że ani jeden ogródek nie zostanie zlikwidowany. I sami działkowcy wycofali swój protest.
– Powtórzyliśmy całą procedurę. Oprócz zgody działkowców, uzyskaliśmy też decyzje Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który pozytywnie zaopiniował projekt modernizacji lotniska. Myślę, że teraz wszystko jest zapięte na ostatni guzik i uda się nam dotrzymać obietnicy. Pierwsze loty do i z Białegostoku będę w roku 2007- obiecuje Karol Tylenda.

Autor artykułu: Rafał Malinowski

Pójść za ciosem

Saturday, March 11th, 2006


Przed tygodniem zawodniczki Pronar-ZETO nie miały większych problemów z ograniem AWF Warszawa. Podlasianki w obu spotkaniach przed własną publicznością wygrywały 3:1.
– Dziewczyny są podbudowane tymi zwycięstwami. Na pewno w stolicy będą jeszcze bardziej skoncentrowane – zapewnia Czesław Tobolski, szkoleniowiec białostoczanek. – Nie wiem jak do tych zmagań podejdą nasze rywalki. Myślę, że wierzą jeszcze w sukces i będą chciały zrobić wszystko, by dwukrotnie wykorzystać atut własnego boiska – dodaje.
Bez przestojów
Pronar-ZETO ma nadzieję, że upragnione trzecie zwycięstwo uda mu się osiągnąć już w dzisiejszym spotkaniu.
– Gwarancji oczywiście dać nie mogę, ale zrobimy wszystko by tak się stało. Mamy już przygotowaną taktykę i jeśli dziewczyny będą ją skrupulatnie realizować, powinno być dobrze – ocenia Tobolski.
Białostoczanki nie mogą być jednak zbyt pewne siebie. W rundzie zasadniczej to właśnie warszawianki jako jedyne potrafiły pokonać Pronar-ZETO. W meczach przed tygodniem, w każdym z trzecich, wygranych przez siebie setów, sprawiły Podlasiankom srogie lanie.
– Takie przestoje nie mogą się już powtórzyć. Musimy być do końca uważni. Rywalki potrafią grać dobrą szybką siatkówkę – przestrzega trener Podlasianek.
Ból głowy trenera
W zajęcie siódmego miejsca, gwarantującego pozostanie w II lidze wierzy trener WSAP AZS Artur Sakowicz. Szkoleniowiec ma jednak spory ból głowy. Kolejny raz nie będzie mógł skorzystać z kilku podstawowych zawodniczek.
– W spotkaniach z Warmissem zabraknie Kasi Piwko i Agnieszki Chajęckiej. Nie wiem jeszcze co będzie z Martą Sianko. Dodatkowo kontuzjowana jest Ania Szulborska. Zabieramy ją do Olsztyna, ale czy wystąpi, trudno mi w tej chwili powiedzieć – mówi Sakowicz.
Trener białostoczanek kolejny raz będzie musiał dokonywać znacznych zmian w wyjściowym składzie swojego zespołu.
– Nie wiem jeszcze, jak to wszystko poukładać. Decyzję podejmę na ostatnim treningu. Ciężko jest o dobry wynik, gdy w zespole brakuje jednego ogniwa, a co dopiero, gdy ubytki są tak duże – mówi zmartwiony Sakowicz.
Mimo tych problemów w ekipie WSAP przeważa optymizm. Wizja utrzymania się w lidze powinna pomóc białostoczankom przezwyciężyć braki kadrowe.
– Nie możemy pozwolić rozwinąć rywalkom skrzydeł. Trzeba grać spokojnie i bardzo dokładnie. Jesteśmy zmęczeni już sezonem i z utęsknieniem czekamy na zakończenie rywalizacji. Mam nadzieję, że o wszystkim przesądzi pierwszy mecz w Olsztynie – kończy trener białostockiej drużyny.

PROGRAM II RUNDY PLAY OFF
O pierwsze miejsce (do trzech zwycięstw): sobota, ewentualnie niedziela: AWF Warszawa – Pronar-ZETO AZS Białystok. Stan rywalizacji: 0:2.

O trzecie miejsce (dwumecz): sobota: Politechnika Radom – Czarni Węgrów. Pierwszy mecz: Czarni – Politechnika 3:0.

O siódme miejsce (do trzech zwycięstw): sobota, ewentualnie niedziela: Warmiss Olsztyn – WSAP AZS Białystok. Stan rywalizacji: 0:2.

Autor artykułu: ag

Zdziesiątkowany AZS

Saturday, March 11th, 2006


Przed własną publicznością podlascy szczypiorniści ulegli wiceliderowi tabeli 31:33. Najwięcej bramek dla akademików – 12, zdobył wtedy Maciej Ginter.
– Niestety, w rewanżu Maciek nie będzie mógł wystąpić. To nie koniec listy nieobecnych. Do kontuzjowanego od dłuższego czasu Roberta Lange dołączyli Jacek Krasewicz i Sebastian Dytman. Ze względu na obowiązki na uczelni w Sierpcu nie pojawi się także Przemysław Kiedysz – wylicza Nocny. – W tej ciężkiej sytuacji naprawdę trudno być optymistą w starciu z tak silnym rywalem – dodaje.
Kasztelan ciągle ma nadzieję na wyprzedzenie Warszawianki Warszawa i awans do I ligi.
– Myślę, że od początku ruszą do zdecydowanych ataków. Mam tylko nadzieje, że młodzi chłopcy, którzy będą musieli zastąpić doświadczonych graczy, potrafią nawiązać z rywalami w miarę wyrównaną walkę. Spadek nam już nie grozi, dlatego ogrywanie ich jest jak najbardziej wskazane. Efekty powinniśmy zaobserwować już w następnym sezonie – ocenia szkoleniowiec AZS.

PROGRAM 15 KOLEJKI
Sobota: Trójka Ostrołęka – Wisła II Puławy, Wisła II Płock – Pabiks Pabianice, ChKS Łódź – Włókniarz Konstantynów, Kasztelan Sierpc – AZS Białystok, Jurand Ciechanów – Warszawianka Warszawa.
TABELA
1. Warszawianka 14 22 408:323
2. Kasztelan 14 20 427:403
3. Łódź 14 18 431:367
4. Jurand 14 17 434:411
5. Pabiks 14 17 438:422
6. Płock 14 16 453:389
7. Włókniarz 14 14 430:423
8. AZS 14 10 385:425
9. Puławy 14 6 359:436
10. Trójka 14 0 333:499

Autor artykułu: ag