Na Węglówce jest kilka budynków magazynowych, które miasto odkupiło od wojska ponad rok temu. Od samego początku magistrat chciał tam urządzić centrum kultury. Niedawno miejscem zainteresowała się też Fundacja B.I.E.D.A., która dwa i pół roku temu otworzyła w dawnej hali Pasmanty przy ul. Warszawskiej Skate Park „Rytm”. To jedyne takie miejsce w kraju. Kilka miast ma wprawdzie skate parki, tyle że mieszczą się one pod gołym niebem lub – tak, jak w Warszawie – pod namiotem, w którym hula wiatr. Dlatego to do Białymstoku przyjeżdżają skaterzy z Warszawy, Poznania czy Katowic. „Rytm” ma też na koncie kilka mistrzostw Polski w jeździe na rolkach, deskorolkach i bmx-ach. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Marzą o własnej hali
Teraz Fundacja B.I.E.D.A. chce stworzyć większy skate park.
– Idealnym miejscem dla nas byłaby jedna z hal na Węglówce, która jest wysoka, a do tego jej powierzchnia to około 800 metrów kwadratowych (“Rytm” ma 300) – mówi Ewa Holiczko, szefowa Fundacji. – Hala ta jest w dobrym stanie. Nie trzeba w niej wylewać nowych podłóg, ani nawet malować ścian. Z większych prac, to wystarczyłoby jedynie zrobić łazienkę i szatnię.
W tej chwili regularnie do skate parku przychodzi 1500 osób w wielu od 4 do 30 lat. „Rytm” dostaje co pół roku dostaje dofinansowanie od miasta (do tej pory po 20 tys. zł, na te półrocze prawdopodobnie będzie to 25 tys. zł.), od czasu do czasu wspomaga go też marszałek. Jednak te pieniądze są o wiele za małe, żeby utrzymać halę. Dlatego Fundacja wraz ze skaterami znalazła kilku poważnych sponsorów.
Większa hala, więcej sponsorów
Jednak nie pieniądze są teraz głównym zmartwieniem naszych amatorów sportów ekstremalnych.
– Prawda jest taka, że gdybyśmy mieli większą halę, to udałoby się znaleźć jeszcze więcej sponsorów. Sam rozmawiałem z takimi, którzy są w stanie dać pieniądze na zrobienie w Białymstoku mistrzostw Europy – przekonuje Janusz Pietruczuk, który sam ma dwóch sponsorów: firmę odzieżową Cropp Town i Red Bulla. – Teraz nie możemy zorganizować konkursu na tak dużą skalę, bo w naszym skate parku nie ma miejsca na kamery, a tym bardziej na trybuny. Na Węglówce nie dość, że to wszystko by się zmieściło, to jeszcze obok moglibyśmy usypać hopki (górki, po których skacze się na bmx-ach), co dodatkowo urozmaiciłoby mistrzostwa.
Czy mają szansę?
W sprawie hali na terenie Węglówki we wtorek Ewa Holiczko i Janek Pietruczuk byli u prezydenta Białegostoku Ryszarda Tura.
– Nie powiedział ani, że mu się nasz pomysł podoba, ani, że się nie podoba. Zaproponował, żebyśmy złożyli swoją ofertę – relacjonuje Janek.
Prezydenccy urzędnicy mają jednak na pomysł fundacji B.I.E.D.A. konkretną odpowiedz.
– Nie. To nie ten styl. Nie można z Węglówki zrobić zsypu, wrzucić tu wszystkiego. Tego właśnie chcemy uniknąć – by po hale sięgał każdy, kto potrzebuje przestrzeni – mówi Andrzej Chwalibóg, naczelnik wydziału planowania Urzędu Miejskiego. – W urzędzie jestem jednak tylko pionkiem, nie ja będę podejmował decyzję w sprawie instytucji, które wprowadzą się na Węglówkę.
Autor artykułu: Joanna DARGIEWICZ (tż)