Archive for January, 2006

Tabela nie kłamie

Monday, January 30th, 2006


Ligowa tabela nie kłamie i wyniki podlaskich ekip w ostatniej kolejce były odzwierciedleniem miejsc zajmowanych w klasyfikacji.
Pronar-ZETO już od dłuższego czasu miał zapewnione pierwsze miejsce w rozgrywkach. Siatkarki Czesława Tobolskiego grając bez obciążenia, spokojnie pokonały 3:0 dobrze prezentujących się w lidze Czarnych.
Otwierający spotkanie set w początkowych minutach toczył się przy lekkiej przewadze gospodarzy. Niskie gospodynie bardzo szybko rozgrywały piłkę, a podlaski blok miał spore problemy z zatrzymaniem skrzydłowych rywalek. Przeciwniczki prowadziły 8:5, 9:6, długo utrzymując bezpieczny dystans. Białostoczanki w końcu zwarły szyki i doprowadziły do remisu 16:16.
– Od tego momentu to my dominowaliśmy na boisku i spokojnie wygraliśmy tę partie – mówi Wojciech Piotrowski, menedżer Pronar-ZETO.
Dojrzalszy AZS
W drugiej odsłonie Podlasianki nie pozwoliły już miejscowym rozwinąć skrzydeł. Szybko wypracowały kilka punktów zaliczki i do końca kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku. Mocne ataki Joanny Szeszko i Justyny Sachmacińskiej były nie do zatrzymania dla gospodyń.
Także trzeci set długo toczył się przy wyraźnej przewadze przyjezdnych. Dopiero w końcówce zawodniczki Czarnych zdołały doprowadzić do remisu.
– Nie popisał się miejscowy sędzia liniowy, który nie dojrzał wyraźnego autu. Na szczęście dziewczyny utrzymały koncentrację i zwyciężyły. Byliśmy dojrzalszą ekipą, mieliśmy więcej atutów, które ostatecznie musiały przynieść nam wygraną – dodaje Piotrowski.
Białostoczanki myślą już o kolejnych rundach play off. Jeśli pomyślnie przebrną rywalizacje w swojej grupie w walce o I ligę zmierzą się ze zwycięzcą zmagań w grupie 4 – MKS Andrychów.
– Trener oglądał je w akcji. Mamy też nagranie z ostatniego meczu. Materiał do analizy na pewno się przyda – kończy menedżer Pronar-ZETO.
Muszą pracować
Słabo zagrały zawodniczki WSAP. Białostoczanki osłabione brakiem Agnieszki Chajęckiej, Elżbiety Dąbrowskiej i Katarzyny Piwko, zasłużenie przegrały 0:3 z AZS UW.
– Zawiodło przede wszystkim przyjęcie. Dorota Zakrzewska nie mogła dokładnie rozgrywać i traciliśmy punkt za punktem. To był naprawdę fatalny występ – mówi Małgorzata Bartoszuk, zawodniczka białostockiej drużyny.
Ekipa ze stolicy będzie rywalem Podlasianek w rozgrywkach play off.
– Nie wiem, czy to dobrze. Dziewczyny z Warszawy zrobiły ogromny postęp i na pewno będą trudnym przeciwnikiem. Musimy się wziąć ostro do pracy, jeśli myślimy o utrzymaniu – dodaje Bartoszuk.
Rywalizacja play off rozpocznie się 11 lutego.

WYNIKI 14 KOLEJKI
Czarni Węgrów – Pronar-ZETO AZS Białystok 0:3 (22:25, 22:25, 26:28).
Widzów: 100.
Pronar-ZETO: Pałkiewicz, Sachmacińska, Kulik, Gosko, Szeszko, Kalinowska, Mróz (libero).

AZS UW Warszawa – WSAP AZS Białystok 3:0 (25:21, 25:21, 25:22).
Widzów: 50.
WSAP: Zakrzewska, Szulborska, Korol, Iwaniuk, Sasimowicz, Bartoszuk, Sobolewska (libero) oraz Karpińska.

Politechnika Radom – Gedania II Gdańsk 3:0, Warmiss Olsztyn – AWF Warszawa 0:3.

TABELA
1. PRONAR-ZETO 14 38 39:9
2. AWF 14 33 36:15
3. Czarni 14 27 32:22
4. Politechnika 14 23 28:24
5. Gedania II 14 22 28:27
6. WSAP 14 12 20:36
7. AZS UW 14 7 15:37
8. Warmiss 14 6 11:39

PARY PLAY OFF
O miejsca 1-4 (do 3 zwycięstw): Pronar-ZETO – Politechnika, AWF – Czarni.
O miejsca 5-8 (do 3 zwycięstw): Gedania II – Warmiss, WSAP – AZS UW.

Autor artykułu: ag

Małe korekty

Monday, January 30th, 2006


Trener Adam Nawałka zabrał na obóz 23 zawodników. W porównaniu z ostatnim minizgrupowaniem w Warszawie w kadrze doszło do niewielkich korekt. Adrian Gudewicz i Marek Wasiluk otrzymali od selekcjonera kadry narodowej do lat 19 Michała Globisza powołania na konsultacje w Gdańsku i do Nowych Rumunek nie pojechali. Znalazło się za to miejsce dla pomocnika Grzegorza Juzwy. Wśród żółto-czerwonych brakuje też kontuzjowanych Michała Trzeciakiewicza (uraz ścięgna Achillesa) i Michała Grygoruka, który ma problemy z kolanem.
Jagiellończycy będą trenować po dwa razy dziennie. W środę – 1 lutego zmierzą się w grze kontrolnej z Radomiakiem Radom (godz. 15.30) i Unią Janikowo (17), a w sobotę ich rywalami w dwumeczu będą pierwszoligowcy z Polonii Warszawa (12.15).

KADRA NA ZGRUPOWANIE
Bramkarze: Adam Piekutowski, Maciej Zając, Piotr Czapliński.
Obrońcy: Jacek Chańko, Arkadiusz Kubik, Adrian Napierała, Ariel Jakubowski, Krzysztof Zalewski, Robert Kolasa.
Pomocnicy: Madrin Piegzik, Jacek Markiewicz, Dariusz Łatka, Robert Speichler, Iwo Zubrzycki, Marcin Michalewicz, Grzegorz Juzwa, Paweł Sobolewski.
Napastnicy: Wojciech Kobeszko, Ernest Konon, Dzidosław Żuberek, Remigiusz Sobociński, Damian Staniszewski, Tomasz Moskal.

Autor artykułu: kw

Przykra wpadka

Monday, January 30th, 2006


Rywale na wyjazdach radzili sobie fatalnie, co nie przeszkodziło im zwyciężyć na Podlasiu i przerwać świetną passę podopiecznych trenera Wesołowskiego. – Wyszliśmy z nastawieniem, że mecz sam się wygra. Nie realizowaliśmy założeń, a statystyki są porażające. Poza zagrywką żaden element nie funkcjonował tak, jak powinien – twierdzi szkoleniowiec Pronaru.
Niefrasobliwe zagrania na początku meczu powodowały, że miejscowi tracili punkt po punkcie. Bzura wygrywała 15:11, 17:14, 23:18. Pronar nie zrobił nic, żeby zatrzymać rywala.
Druga partia to metamorfoza gospodarzy, którzy od początku narzucili swój styl gry. Bardzo dobrze na zagrywce spisywał się Maciej Wołosz i hajnowianie wygrywali 10:4. Ryzykowali, świetnie bronili, co przynosiło im punkty.
Kiedy wydawało się, że podopieczni trenera Wesołowskiego przebudzili się, znów zaczęli grać beznadziejnie, choć prowadzili już 9:4. Fatalnie odbierali, rozegranie budziło wiele zastrzeżeń, a ataki najczęściej kończyły się na siatce.
W czwartej partii Pronar pokazał, że potrafi grać w siatkówkę, miażdżąc przeciętną Bzurę do 13. Cóż z tego, skoro decydującego seta nie potrafił rozstrzygnąć na swoją korzyść.

WYNIKI 20 KOLEJKI
Pronar OSiR Hajnówka Bzura Ozorków 2:3 (20:25, 25:16, 23:25, 25:13, 13:15)
Sędziowali: Jarosław Janiak (Warszawa) i Piotr Kosiacki (Warszawa). Widzów: 400.
Pronar: Babińczuk, Malczewski, Wołosz, Gołębski, Hajbowicz, Aleksandrowicz, Łyczko (libero) oraz Skrzypkowski, Zrajkowski, Świrydowicz.
Bzura: Kacprzak, Dulanowski, Sęk, Kałużny, Sadecki, Pietrzak, Wojciechowski (libero) oraz Grabarczyk, Prawda, Janiak.

Jadar Radom – Górnik Radlin 3:1, Orzeł Międzyrzecz – PWSZ AZS Nysa 1:3, BBTS Siatkarz-Original Bielsko-Biała – SMS I PZPS Spała 3:0, GTPS Gorzów Wielkopolski – Energetyk Jaworzno 2:3, Skra II Bełchatów – Zawkrze Mława 3:0, Avia Świdnik – Olimpia Sulęcin 3:0.
Pauzował: Chemik Bydgoszcz.

TABELA
1. Jadar 19 51 55:16
2. Nysa 18 43 48:23
3. Chemik 18 38 43:24
4. Skra II 19 32 42:34
5. Avia 18 31 39:30
6. Bielsko-Biała 19 31 38:34
7. Energetyk 19 30 40:37
8. PRONAR 18 29 35:33
9. Gorzów Wlkp. 19 27 35:39
10. Bzura 19 25 35:42
11. Mława 19 22 31:41
12. Olimpia 19 19 30:46
13. Orzeł 19 16 29:47
14. Górnik 18 14 24:48
15. Spała 19 12 23:53

Autor artykułu: sk

Racja na fali

Friday, January 27th, 2006


W dezyderacie skierowanym do rządu posłowie napisali: “Pamiętając o pomocy, jakiej państwa zachodnie i ludzie dobrej woli udzielili Polsce w czasach, gdy nasz kraj zrzucał jarzmo komunizmu, uważamy, że podjęcie przez państwo polskie aktywnych działań na rzecz uruchomienia niezależnego radia dla Białorusi, (…) jest sprawą wielkiej wagi”.
Racja ma koncesję
- Mam dobrą wiadomość dla naszego miasta – zaczął bardzo zadowolony poseł Robert Tyszkiewicz, kiedy wyszedł z obrad. – Komisja jednogłośnie zarekomendowała rządowi szybkie stworzenie rozgłośni nadającej na Białoruś na bazie Radia Racja.
Na posiedzeniu nie było jeszcze mowy o szczegółach, czyli o pieniądzach (wiadomo, że rząd wesprze radio nie tylko moralnie ale też finansowo), kierownictwie i personaliach. Ustalono natomiast dość istotną sprawę: czy Radio Racja ma koncesję. Z powodu ponad dwuletniego milczenia Krajowa Rada Radiofonii w Telewizji (ubiegłej kadencji) rozpoczęła procedury prowadzące do odebrania stacji prawa do emisji.
- Radio racja ma koncesję i jest właścicielem częstotliwości – zapewniał poseł Tyszkiewicz. – Do końca lipca.
Będą też dziennikarze z Białorusi
Obradom przysłuchiwał się Oleg Łatyszonek, przedstawiciel Związku Białorusionów RP w zgromadzeniu wspólników Racji. Też odetchnął z ulgą.
- Komisje poparły nasz projekt. Zakłada on powrót do dawnej formuły – mówił po spotkaniu. – Niewiele zmieni się linia programowa, zasięg też będzie podobny. Nie rozmawialiśmy na razie o obsadzie, ani o tym, kto będzie szefem itd. Na pewno w naszym zespole znajdą się dziennikarze z Białorusi, na przykład Nikoła Markiewicz. Na rozruch potrzebujemy paru tygodni. Sprzęt jest, trzeba tylko dograć parę czysto technicznych kwestii.
Inaczej mają być teraz ustawione nadajniki, tak, by stacja miała lepszy odbiór w Republice Białoruś. Wedle odświeżonej koncepcji, Racja ma być rozgłośnią przygraniczną, która ma docierać do mieszkańców Białostocczyzny, Grodzieńszczyzny i Ziemi Brzeskiej. Informacje mają być głównie w języku białoruskim, ale też po polsku. Skierowane będą do Białorusinów mieszkający w Polsce i RB, a także do mniejszości polskiej na Białorusi.
W Białymstoku możemy więc wkrótce szukać białoruskich programów na częstotliwości 105,5.
Zawód w Radiu Białystok
Także wczoraj rozstrzygnięty został unijny przetarg (na kwotę ponad dwóch milionów euro) na audycję dla Białorusi. Projekt konsorcjum tworzonego przez Telewizję Polską i Radio Białystok został odrzucony. Zwycięzcą jest niemiecko-rosyjska firma marketingowa Media Consulta. Na swojej stronie internetowej reklamuje się, że jej najważniejszym klientem jest UE. Polskim partnerem Media Consulta jest m.in. Europejskie Radio dla Białorusi. Jego prezesem jest Dmitry Novikau, który ma 30 proc. udziałów w Radiu Racja. Europejskie Radio starało się zresztą o częstotliwość podupadającej Racji. Miało nadzieje, że po europejskim sukcesie komisje sejmowe też poprą ich projekt, albo nakłonią Radio Racja, by było ich współpartnerem.
- Od września staramy się o koncesję – powiedział nam Leszek Andruszczyszyn, wiceprezes ERdB. – Komisja wsparła dwie inicjatywy, choć postanowiła finansować Rację. Nasze drogi z Radiem Racja rozchodzą się. Pewne ambicje trzeba schować do kieszeni, na pewno nie będziemy dla siebie konkurencją, działamy dla tej samej sprawy. My nadal jesteśmy gotowi do współpracy. Mamy już wsparcie finansowe Unii i innych rządów. Wystąpimy o inną częstotliwość.
Europejskie Radio dla Białorusi to spółka z o.o., dość tajemnicza. Miało poparcie poprzedniej ekipy rządzącej. Jego udziałowcami są też ludzie związani z PO. Siedzibę ma w Warszawie. Stanowi ją tylko skromne biuro. Poza tym żadnej radiowej bazy. Nie ma też strony internetowej.
- Mamy już sponsorów i właśnie tworzymy infrastrukturę – mówi Adruszczyszyn. – Zapewniam, że wkrótce będziemy gotowi do emitowania radiowych programów.
Tomasz Piotrowski, redaktor naczelny Radia Białystok jest wyraźnie zawiedziony.
- Nie mam jeszcze oficjalnej informacji o rozstrzygnięciu przetargu, ale znam doniesienia agencyjne – mówi. Nie chcę na razie komentować wyniku. – Jeszcze raz tylko podkreślam: jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, mamy świetnych dziennikarzy, także Białorusinów, którzy znają problemy po tej i tamtej stronie granicy, mamy rozeznanie w terenie, mamy dobrą bazę. (dab)

Autor artykułu: Urszula Dąbrowska

Nasze drogi – problem Europy

Friday, January 27th, 2006


Zwracają też uwagę, że proponowana przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. lokalizacja m.in. obwodnicy Augustowa doprowadzi do zniszczenia obszaru Natury 2000. Pismo firmują: międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków i CEE Bankwatch Network/Polska Zielona Sieć.
Drogi tak, ale trasa inna
- Chcemy aby Komisja Europejska jednoznacznie rozsądziła, czy GDDKiA łamie prawo wspólnotowe, planując inwestycje na odcinku od Białegostoku po Suwałki. Czas, aby zajął się tym najwyższy ustawodawca – mówi Przemysław Chylarecki z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Równocześnie obiecuje: Jeżeli eurodeputowani uznają, że przepisy są respektowane, to skończymy z protestami.
Ekolodzy podejrzewają, że drogowcy nie przestrzegają unijnych zaleceń na temat lokalizacji inwestycji w obszarze Natura 2000. – Za niezastosowanie się do wspólnotowych przepisów możemy zapłacić karę lub stracić część funduszy unijnych – ostrzega Chylarecki. – Nie twierdzimy, że nie należy budować dróg, ale chcemy, aby inwestor rozważył inne możliwości ich przebiegu – dodaje.
Rezerwat Podlasie?
GDDKiA drogę Białystok-Augustów modernizuje na kilku odcinkach. Równocześnie czeka na decyzję o rozpoczęciu budowy obwodnic Wasilkowa i Augustowa. Jednak te są obecnie zablokowane w Ministerstwie Środowiska.
- Wszystkie prace, jakie obecnie prowadzimy są zgodne z prawem. Nie można też mówić o budowie Via Baltiki, a jedynie o modernizacji i poszerzeniu zniszczonego odcinka drogi – zapewnia Jerzy Doroszkiewicz, zastępca dyrektora białostockiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – To gra ekologów, którzy z naszego województwa chcą zrobić rezerwat. Już raz po protestach ekologów musieliśmy się tłumaczyć Bankowi Światowemu i nikt nie znalazł nieprawidłowości. Teraz też mogą nas kontrolować.
Będą blokować i protestować
Mieszkańcy miejscowości skupionych wokół krajowej “ósemki” są już zmęczeni kilkuletnim sporem ekologów i drogowców. Za kilka dni znów się spotykają, by uzgodnić szczegóły kolejnej blokady. Na drogi – nie tylko w regionie – wyjdą 6 lutego.
- Wszelkie próby opóźniania czy zaniechania inwestycji to działanie na szkodę mieszkańców. Jeżeli ekolodzy chcą w lokalne problemy angażować Unię Europejską, to my również skierujemy do wspólnoty list z podpisami mieszkańców żądających budowy obwodnic – kwituje Bogdan Dyjuk, przewodniczący komitetu protestacyjnego w Augustowie.
OPINIE
Barbara Kudrycka, eurodeputowana z Podlasia: Organizacje ekologiczne przechodzą same siebie. Obecne działanie jest dla mnie jednoznaczne. Ekolodzy próbują ugrać własne interesy. Komisja Europejska musiałaby naprawdę źle życzyć Polsce, by takich uwag wysłuchać. Ale jeżeli ekolodzy chcą iść tą drogą, to proszę bardzo. W najbliższym czasie również złożę pismo do Komisji Europejskiej. Pismo, do którego dołączę dziesiątki tysięcy podpisów mieszkańców, którzy od kilkunastu lat zabiegają o poprawę warunków na podlaskich drogach.

Jan Szyszko, minister środowiska: Jeżeli organizacje ekologiczne mają zastrzeżenia co do przestrzegania przepisów w obrębie Natura 2000, to trzeba się temu przyjrzeć. I nie wiem, czy badanie sprawy przez Komisję Europejską nie opóźni inwestycji. Jedno jest pewne eurodeputowani będą się ze mną konsultować. A ja nie zamierzam dopuścić do tego, aby Europa zarzuciła nam łamanie prawa. Postaram się sprawę podlaskich inwestycji załatwić jak najszybciej i jak najlepiej dla regionu.

Autor artykułu: Monika Rosmanowska

Remisy na górze

Thursday, January 26th, 2006


Po ośmiu rundach Przeździecka, z dorobkiem 5,5 pkt., nadal zajmuje w mistrzostwach drugie miejsce. Wczoraj zremisowała bowiem także goniąca ją Beata Kądziołka z Polonii Warszawa, która nie dała rady pokonać Kariny Szczepkowskiej z MKSz Rybnik.
Martę Przeździecką nadal o punkt wyprzedza arcymistrzyni Jolanta Zawadzka z MDK Wrocław. Liderka, co było sensacją wczorajszej rundy, zremisowała z suwalczanką Magdaleną Kozak z Juveny Hańczy. Podlasianka, po niezłym początku, notowała same wpadki. Remis z faworytką mistrzostw daje jej nadzieje na skuteczny finisz. Jak dotąd, z trzema punktami na koncie Kozak plasuje się na dziesiątej pozycji.
Zawodów w Trzebini nie może zaliczyć do udanych najstarsza z trójki suwalczanek, 21-letnia Maria Szymańska (Juvena Hańcza). Wczoraj uległa Agacie Sikorskiej z Lecha Poznań. Szymańska zgromadziła do tej pory tylko jedno „oczko” i zajmuje 12, ostatnie miejsce.
Dzisiaj reprezentantki suwalskich klubów czekają bardzo trudne pojedynki. Przeździecka zmierzy się z mistrzynią międzynarodową Agnieszką Matras z MKSz Rybnik. Kozak zagra z arcymistrzynią Martą Zielińską, która wczoraj po najdłuższym meczu wygrała właśnie z Matras. Szymańska zaś stoczy bój z Kądziołką. Będzie walczyła nie tylko dla siebie, ale i dla marzącej o medalu Przeździeckiej.

Autor artykułu: wdr

Taniej nie będzie. Na razie

Tuesday, January 24th, 2006


Na sesję przyszli wczoraj lokatorzy, którzy starali się przekonać radnych, że mieszkania powinny być tańsze. Tylko wtedy będą mogli stać się właścicielami, stworzyć wspólnoty, zrezygnować z administracji Zarządu Mienia Komunalnego.
– Dajcie nam szansę. Proszę zobaczyć, jak żyją najemcy w lokalach komunalnych. W jakich warunkach. Ludzie powinni kupić mieszkania, jak w innych miastach, później będzie można rozwiązać zarząd mienia. ZMK nic dla nas nie robi – mówił Eugeniusz Zakrzewski, mieszkaniec Jurowieckiej. (more…)

(Brak tematu)

Tuesday, January 24th, 2006


Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „Niwy„ po zawiadomieniu złożonym w 2003 roku przez Najwyższą Izbę Kontroli w Białymstoku.
Bałagan w rachunkach
Zdaniem prokuratury, wydawcy czasopisma dopuścili się wielokrotnego naruszenia ustawy o rachunkowości. Księgi rachunkowe tygodnika za lata 2001-2002 były prowadzone nierzetelnie, a sprawozdania finansowe Rady Programowej sporządzane nieterminowo. Najpoważniejsze zarzuty – poświadczenia nieprawdy – dotyczą Eugeniusza M., szefa Rady Programowej tygodnika i Marii P., księgowej. Chodzi m.in. o zawyżanie nakładu „Niwy” i rozliczenia, z dotacji podpisywane przez oboje. Według prokuratury, 99 tys. zł z dotacji z różnych źródeł Rada wydała na inne cele niż określono w umowach.
To polityka
Sami oskarżeni wielokrotnie podkreślali, że prowadzone przeciwko nim postępowanie ma charakter polityczny. Także Sokrat Janowicz, pisarz i publicysta białoruski – jednoznacznie opowiada się po ich stronie.
– Przecież kontrola NIK-u nie wykazała żadnego przestępstwa, tylko jakieś formalne uchybienia. Polskie sądy, które robią z tego sprawę, pokazały się w bardzo złym świetle. W Białymstoku mamy proces przeciwko strukturze białoruskiej. Wlecze się tych nieszczęsnych społeczników do sądu – mówi Sokrat Janowicz.

Autor artykułu: Magdalena Kleban

Aptekarski rozejm

Tuesday, January 24th, 2006


Duże obniżki zaczęły się jesienią 2004 roku. Apteki wypowiedziały sobie wojnę cenową i prześcigały się, która bardziej zejdzie z marży. Rozdawały ulotki z nazwami leków, które można było kupić już za jeden grosz, karty stałego klienta. Nawet dopłacały do recept. W NFZ wydatki na refundacje leków zaczęły wzrastać, i to nawet o kilka milionów złotych miesięcznie.
Przestraszyli się kontroli
– Tak było do sierpnia. Od września nasze wydatki na leki zaczęły powoli spadać. W grudniu były już niższe niż w ubiegłym roku o ponad milion złotych – mówi Grażyna Pawelec, rzeczniczka podlaskiego Narodowego Funduszu Zdrowia.
Dlaczego? NFZ wskazuje na dwie przyczyny: – Przede wszystkim zaczęliśmy przeprowadzać kontrole u aptekarzy i lekarzy, którzy przepisują najdroższe leki. W efekcie skierowaliśmy do prokuratury dwie sprawy. W jednej z nich chodziło o to, że pacjent dostawał leki na schorzenie, o którym nie było słowa w jego karcie – wyjaśnia Grażyna Pawelec.
Potwierdzają to sami lekarze: – Teraz boję się przepisać pacjentowi lek, o który prosi mnie „przy okazji”. Wcześniej często szedłem ludziom na rękę.
Ale to nie wszystko. – Lekarze musieli się nauczyć czytelniej wypisywać recepty. Teraz nawet źle postawiony przecinek może sprawić, że pacjent zostanie odesłany z apteki – przyznaje profesor Jan Stasiewicz, szef białostockiego samorządu lekarskiego.
Rabat im się nie opłaca?
W walce z promocjami leków pomogli Funduszowi także sami aptekarze. Przedstawiciele ich samorządu zabronili publikowania list z promocyjnymi cenami leków na receptę twierdząc, że jest to niezgodne z prawem. Uznali też, że działania marketingowe obniżają zaufanie do zawodu aptekarza. Nie sposób jednak zapomnieć o aspekcie finansowym: niższa cena leku to wynik obniżenia marży, a marża to podstawowy zysk farmaceuty. Efekt?
– Natężenie akcji promocyjnych spadło – nie ma złudzeń Jan Chlabicz, wojewódzki inspektor farmaceutyczny.
– Po prostu nie stać nas na to, żeby ciągle kusić pacjentów wysokimi rabatami – wyjaśnia aptekarka z ulicy Mickiewicza. Ale nie wszyscy są tego samego zdania.
– Po prostu pacjenci już wybrali swoje apteki i pozostają im wierni. Mieli czas na to, żeby ocenić, gdzie jest najtaniej. Ja nadal dbam o to, żeby przyciągać pacjentów niskimi cenami – mówi Marek Morusiewicz, właściciel dwóch aptek w centrum miasta.

Autor artykułu: Anna Łubian

Paragraf na właściciela

Saturday, January 21st, 2006


Właściciel bloku Jan P. grozi procesem o eksmisję dwóm rodzinom. – Jeżeli ktoś do mego pracownika zaczyna się odzywać wulgarnie, to oczywiście, że ja wszczynam procedurę eksmisyjną – zapowiada. – A dopóki nie zaczną płacić moich stawek i sprzątać w budynku – to ciepłej wody nie będzie.
O eksmisji jak dotąd usłyszały dwie osoby: Andrzej Koroniecki i Grażyna Samojlik. Wszystko przez to, że od administratora budynku zaczęli się dopominać o włączenie ciepłej wody.
– Nikt nas nawet o tym nie uprzedził, ja miałam pranie włączone – mówi pani Grażyna Samojlik. – Zwróciłam więc administratorowi uwagę. A później zadzwonił do mnie właściciel i powiedział, że skoro krzyczałam na jego pracownika przy innych osobach to dochrapałam się sprawy o eksmisję. I odłożył słuchawkę.

Ma być czysto!
O konflikcie w bloku przy Celowniczej pisaliśmy już w Porannym kilka razy. Problemy mieszkańców tej sześcioletniej kamienicy zaczęły się odkąd we wrześniu ubiegłego roku wykupił ja od syndyka Jan P., biznesmeni z Zambrowa. Wcześniej blok należał do Przemysłówki, ale po upadku firmy – jej majątek razem z budynkiem – przejął syndyk.
Nowi właściciele zaprowadzili nowe porządki – podnieśli czynsz (np. za 45 metrowe mieszkanie trzeba teraz płacić 910 złotych, wcześniej było to 435 złotych), wywiesili na klatkach grafik z dyżurami sprzątania na klatkach i podwórku. Ci, którzy nie stosują się do niego – dostają później rachunki za sprzątanie przez wynajętą firmę. Podwórko to wydatek 40 złotych, a klatki schodowe – 122.
– U mnie ma być czysto. Sprzątać muszą i to nie ulega wątpliwości – mówi Jan P. – Wszędzie w blokach ludzie sprzątają. A z tymi czynszami to niech nie przesadzają. Średnio muszą płacić połowę stawki przez nas wyliczonej plus jakieś 50 złotych.

Prokurator bada, mieszkańcy mają dość
Mieszkańcy zawiadomili już o całej sytuacji prokuraturę. Groźbami i czynszem zajmuje się już III komisariat policji w Białymstoku. Akta tej sprawy trafiły też do prokuratury rejonowej Białystok-Północ. Jest tam dział do postępowań cywilnych. W niektórych przypadkach prokuratorzy mogą wspomóc pokrzywdzonych, m.in. pisząc im pozwy, a nawet reprezentując ich w sądzie cywilnym – w razie konieczności.
Jak nas poinformowano, na razie decyzję w tej sprawie nie zostały podjęte. Najpierw z aktami musi zapoznać się prokurator.
– Mieszkanie w tym bloku zmieniło się dla nas w prawdziwy koszmar – mówią mieszkańcy. – Staliśmy się pośmiewiskiem. Nawet z dzieci koledzy w szkole się śmieją.

Autor artykułu: Magdalena KLEBAN