Archive for December, 2005

„Parapetówka” w majestacie prawa

Tuesday, December 13th, 2005


Chodziło o przyjęcie, zorganizowane cztery lata temu, za około 4 tysiące złotych. Odbyło się w Nieporęcie, w domu ówczesnego dyrektora ośrodka TVP w Białymstoku Krzysztofa J. Prokuratura uznała, że z publicznych pieniędzy opłacił on w ten sposób swoje imieniny i „parapetówkę”, a Izydor G. rozliczył później te wydatki jako służbowe.
W marcu tego roku białostocki sąd rejonowy skazał obu na kary więzienia w zawieszeniu i grzywny. Uznał, że zostało popełnione przestępstwo. Apelacje złożyły obie strony.
I opłaciło się oskarżonym. Sąd okręgowy uznał, że nie ma dowodów, że pieniądze z firmy poszły na prywatną imprezę. Tym bardziej, że wersję oskarżonych potwierdzali świadkowie, uczestnicy tamtego spotkania. A Krzysztof J. jako ówczesny dyrektor białostockiego ośrodka miał prawo samodzielnie zdecydować, jak wydać pieniądze z funduszu reprezentacyjnego.
Na decyzję sądu wpływ miało i to, że nie uznał on obu oskarżonych za funkcjonariuszy publicznych. Bo TVP – zdaniem sądu – to spółka Skarbu Państwa, a nie jednostka państwowa. I jako taka nie jest finansowana z budżetu państwa, a jedynie abonamentu i reklam.
Wyrok jest prawomocny.

Autor artykułu: (eg)

Ministrze! Pomocy

Tuesday, December 13th, 2005


Wystąpienie naszej Komisji Rewizyjnej zostało już wysłane do ministerstwa. W apelu pojawiła się długa lista spraw, którą zajmowała się komisja, a przy których radni stwierdzili nadużycia. Większość z nich wykrył i nagłośnił „Poranny”. Niektóre trafiły do prokuratury, ale część została umorzona.
– Część jeszcze trwa, ale ciągną się zbyt długo. To niedopuszczalne, żeby prokuratura przez dziesięć miesięcy czekała na opinię biegłego – mówi Witold Perkowski, przewodniczący Komisji Rewizyjnej. – Najwięcej zastrzeżeń mam do pracy Prokuratury Rejonowej Białystok Południe, ale później odwołania trafiały do prokuratury okręgowej i też nie były uwzględnione. Minister Ziobro ma na pewno wiele obowiązków, ale sygnałów o tak poważnych nadużyciach jak w Białymstoku, na pewno nie ma tak wiele. Mam nadzieję, że się nimi zainteresuje osobiście – dodaje Perkowski.
„Pomimo oczywistości faktów związanych z naruszeniem prawa, brak jest właściwej reakcji prokuratury, która zdaje się problemów nie dostrzegać bądź w swoich działaniach spłyca i wypacza ich charakter i zakres” – tak radni komisji oceniają pracę białostockich prokuratorów.
– Nie mogę tego komentować. Skarga na pewno trafi do właściwych rąk i zostanie rozpatrzona – mówi Bożena Kiszło, szefowa Prokuratury Rejonowej Białystok Południe.
Witold Perkowski liczy na to, że odpowiedź od prokuratora generalnego komisja otrzyma w ciągu miesiąca.
LISTA DO MINISTRA
Komisja Rewizyjna chciałaby, by minister Ziobro zajął się sprawami:
l niegospodarności w trakcie budowy Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych w Hryniewiczach – w ocenie komisji miasto wydało niepotrzebnie 12 milionów złotych;
l braku nadzoru nad depozytem w wydziale administracyjno-gospodarczym magistratu – skradziono stamtąd kilkaset butelek alkoholu;
l braku nadzoru nad Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie w zakresie dysponowania środkami PFRON przeznaczonymi na likwidację barier architektonicznych;
l naruszeniem prawa przy podpisywaniu aneksów do umów zawartych z osobami prowadzącymi kino Syrena;
l zakupem przez spółkę komunalną Lech bez przetargu jednego piętra budynku od prywatnej spółki Astwa;
l nielegalnej wycinki drzew w okolicach lasu Pietrasze w Białymstoku – gdzie według komisji wydano zezwolenie na wycinkę drzew z datą wsteczną;
l tolerowania niegospodarności w Zarządzie Mienia Komunalnego – według raportu NIK miasto straciło przez to 4 miliony złotych.

Autor artykułu: Tomasz ŻUKOWSKI

Orły przylatują

Saturday, December 10th, 2005


Jak zapowiada Krzysztof Poboży z Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego BGŻ “Knieja “w Rajgrodzie – główny organizator przyjazdu – fanom futbolu zaprezentują się m. in. Grzegorz Lato, Andrzej Szarmach, Ryszard Milewski, Lesław Ćmikiewicz, Zygmunt Kalinowski czy Mirosław Bulzacki. Ma też przyjechać sam Kazimierz Górski, ale jak powiedział jego syn Dariusz, to już zależy tylko od jego zdrowia. (more…)

Ostrożne Żubry

Saturday, December 10th, 2005


Trener Jerzy Karpiuk jest ostrożny w ocenie stołecznej ekipy. – Nasz rywal gra bardzo nierówno. Potrafił wygrać z Harmattanem Gniewkowo, jedynym zespołem, który pokonał Tarnovię Tarnowo Podgórne. Później zlekceważył ŁKS Łódź i przegrał jednym punktem. Legia może sprawić dużo kłopotów każdemu rywalowi – mówi trener podlaskiego drugoligowca.
Białostoczanie mieli okazję zmierzyć się ze stołeczną ekipą w turnieju towarzyskim. – To nie jest ten sam zespół. Wzmocnili się rozgrywającym Andrzejem Gajewskim i mierzącym 210 cm wzrostu Pawłem Stasiakiem. Oni wiedzą o naszych kłopotach i będą chcieli to wykorzystać – uważa szkoleniowiec Żubrów.
Podlasianie mają problemy ze składem. Dysponują tylko dziewięcioma graczami. Zabieg przeszedł już Marcin Krajewski. W najbliższym czasie interwencji lekarskiej poddany zostanie Marcin Monach, który nie zagra już w tym sezonie.
Spotkanie rozpocznie się o godz. 18 w sali I LO przy ul. Brukowej 2.

PROGRAM 12 KOLEJKI
Sobota: Żubry Białystok – Legia Warszawa, Polonia II Warszawa – Piotrcovia Piotrków Trybunalski, Harmattan Gniewkowo – Śląsk II Wrocław, Novum Bydgoszcz – Stal II Ostrów Wielkopolski, SIDEn Toruń – Polonia Leszno, Sudety Jelenia Góra – AZS Szczecin, Prokom Laudam Sopot – Rawia Rawicz, ŁKS Łódź – Tarnovia Tarnowo Podgórne.
TABELA
1. Tarnovia 11 21 938:691

2. ŻUBRY 10 19 947:691

3. Harmattan 11 19 928:836

4. Toruń 11 19 871:811

5. Novum 11 17 924:904

6. AZS Szczecin 11 17 908:888

7. Piotrcovia 11 17 884:867

8. Śląsk II 11 16 857:815

9. Legia 11 16 841:845

10. Sopot 11 16 835:897

11. Polonia L. 10 15 715:774

12. Rawia 10 14 784:773

13. Sudety 11 14 788:820

14. Polonia II 11 14 755:855

15. ŁKS 10 13 683:797

16. Stal II 11 11 680:1074

Autor artykułu: sk

Wygrać to za mało

Saturday, December 10th, 2005


Biomlek jest w tabeli o miejsce wyżej od białostoczanek, a w pierwszej potyczce wygrał u siebie 91:76. Podopieczne trenerów Eugeniusza Hałaburdy i Dariusza Sawickiego powinny nie tylko wygrać, ale zdobyć przewagę minimum 16 „oczek”, by mieć lepszy bilans bezpośrednich spotkań.
– Mam nadzieję, że nie powtórzy się tak nieskuteczna gra, jak w ostatnim meczu z Piasecznem. Dziewczyny muszą wyjść skoncentrowane, należycie się nastawić psychicznie i grać przez cały czas konsekwentnie – uważa Sawicki.
Białostoccy szkoleniowcy będą dysponować pełną kadrą, gdyż żadna z zawodniczek nie narzeka na kontuzje.
Biomlek przegrał ostatnio wysoko 69:101 z Pogonią Siedlce. W ekipie zwyciężczyń gra białostoczanka – Justyna Kołos.
– Nie mam wątpliwości, że wygra Gimbasket, bo ma lepszy zespół. Dziwię się, że dziewczyny przegrały w Chełmie. Biomlek ma w składzie młode, silne i bardzo agresywne koszykarki i trzeba na to uważać – mówi Kołos.
Mecz Gimbasket – Biomlek rozpocznie się o godz. 17, w hali Włókniarza przy ul. Antoniukowskiej 60.

PROGRAM 10 KOLEJKI
Sobota: Gimbasket Włókniarz Białystok – Biomlek Chełm, KS Piaseczno – Pogoń Siedlce, Huragan Wołomin – SMS II Łomianki.
Pauzuje: Pułaski Bemowo Warszawa.
TABELA
1. Pogoń 8 15 677:560

2. SMS II 7 14 544:372

3. Huragan 7 12 515:460

4. Biomlek 8 11 567:663

5. GIMBASKET 8 10 544:568

6. Piaseczno 8 10 458:568

7. Pułaski 8 9 447:561

Autor artykułu: kw

Upadłość? Nie ma pieniędzy

Tuesday, December 6th, 2005


– Sąd nie zgodził się na ogłoszenie upadłości, bo brak jest realnego majątku, który by pozwolił na skuteczne przeprowadzenie procesu upadłościowego – mówi sędzia Antoni Tokarzewski, rzecznik Sądu Okręgowego w Białymstoku.
– Jestem zaskoczony tą decyzją – dziwi się mecenas Andrzej Wyszyński, pełnomocnik właścicieli agencji. – Tym bardziej, że niedawno na konto sądu gospodarczego wpłynęło 176 tysięcy złotych. To już chyba byłoby co dzielić.
Przypomnijmy, wydział upadłościowy sądu rejonowego zastanawiał się nad tą sprawą od miesiąca. Wniosek o upadłość złożył jeszcze sam właściciel Grosika – Mariusz B., gdy jeszcze przebywał na wolności. Teraz razem z Magdaleną G., wiceprezesem Grosika, jest aresztowany pod zarzutem przywłaszczenia co najmniej miliona dwustu tysięcy złotych z pieniędzy klientów agencji.

Będą walczyć o upadłość
Mecenas Wyszyński już zapowiedział odwołanie się od decyzji wydziału upadłościowego. I nie ma się co dziwić, bo brak upadłości nie jest dobrą wiadomością dla szefów Grosika.
– Teraz sytuacja wygląda tak, że Grosik jako firma nadal istnieje, choć nie prowadzi działalności od września, a od stycznia nie ma już płynności finansowej – mówi sędzia Tokarzewski. – Teraz jej właściciele mogą co najwyżej wnosić o wykreślenie z rejestru sądowego.
I co ważniejsze – grożą im teraz setki procesów. Już teraz bowiem wiadomo, że pokrzywdzonych przez Grosik osób może być nawet i sześć tysięcy. Gdyby sąd ogłosił upadłość i wprowadził syndyka – to wtedy on miałby za zadanie zabezpieczanie wierzytelności dłużników z majątku Grosika jaki pozostał. Sąd uznał jednak, że nie ma na to pieniędzy. I teraz właścicielom agencji grożą setki procesów cywilnych wytoczonych przez pokrzywdzonych klientów. – A to oznacza znaczne zwiększenie kosztów – przyznaje Antoni Tokarzewski.

Małe szanse na odszkodowanie
Czy w związku z tym pokrzywdzenie przez Grosik białostoczanie mają szanse na odzyskanie swoich pieniędzy? Mało prawdopodobne. Przynajmniej na razie. Po pierwsze, sprawa o upadłość Grosika nie została jeszcze prawomocnie rozstrzygnięta. A po drugie, choć firma kierowana przez Mariusza B. była ubezpieczona w Warcie na milion złotych (a poszczególne jej agencje na około trzydzieści tysięcy), to odzyskanie odszkodowań z tego tytułu stoi pod wielkim znakiem zapytania. Przynajmniej do czasu zakończenia sprawy karnej Mariusza B. i Magdaleny G.
Bo jeśli okaże się, że pieniądze z Grosika wyparowały z powodu ich przestępczej działalności – jak twierdzi białostocka prokuratura i policja – to Warta będzie zwolniona z wypłaty odszkodowań pokrzywdzonym.

Autor artykułu: (mk)

Życie czy przepisy?

Tuesday, December 6th, 2005


Tym razem mediacji podjęła się komisja do spraw ocen oddziaływania na środowisko, funkcjonująca przy ministerstwie środowiska. To ona po wysłuchaniu racji drogowców i ekologów ma zdecydować o losach obwodnic Wasilkowa i Augustowa.
– Pieniądze już są, wciąż jednak brakuje zgody ministerstwa na budowę obwodnic. Mamy tego dość! Sprawa obwodnic ciągnie się już od kilkunastu lat. Teraz żądamy konkretnych decyzji – mówi Jan Halicki, koordynator akcji w Wasilkowie.

To jest w naszym interesie
Wczoraj punktualnie o godz. 9 mieszkańcy Wasilkowa, Jurowiec, Suchowoli, Sztabina i Augustowa na pół godziny zablokowali ruch na krajowej „ósemce”. I jak zapewniają to dopiero początek walki.
– To jest ostrzegawcze pół godziny. Jeżeli minister jak najszybciej nie podejmie decyzji i nie odrzuci protestów ekologów za miesiąc znów wyjdziemy na drogę, tym razem na dwie godziny – ostrzega Jan Halicki.
Protestujących popierają kierowcy.
– Jestem za tym, aby obwodnice powstały jak najszybciej. To jest też w naszym, kierowców interesie. A że muszę postać pół godziny? Trudno! Najwyżej później wrócę do domu – mówi Mirosław Komenewski, kierowca tira.
Na augustowskie ulice wyszło wczoraj ponad sto osób. Jako pierwszy, z tabliczką „dość czekania”, na przejście dla pieszych wkroczył wiceburmistrz Jerzy Demiańczuk. – Musimy zacząć działać – zachęcał zebranych. – Przez nasze miasto przejeżdża milion ciężarówek rocznie, giną ludzie. A wiecie, co proponują organizacje ekologiczne? Sugerują, aby wyburzyć domy wzdłuż głównej drogi!

Jeden przepis, różne interpretacje
Kilkadziesiąt minut po zakończeniu blokad, w Warszawie rozpoczęła obrady komisja do spraw ocen oddziaływania na środowisko. Przez pięć godzin prawnicy ekologów i drogowców spierali się o interpretacje przepisów. Ekolodzy chcą unieważnienia decyzji wojewody sprzed kilku miesięcy o wejściu planowanych obwodnic w obszar Natura 2000. Wskazują na rażące uchybienia prawne, a mianowicie na brak oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Taki obowiązek narzucają inwestorowi nowe przepisy. Wczoraj Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przedstawiła opinię swoich prawników, którzy wskazują, że wojewoda przy podejmowaniu decyzji oparł się na przepisach przejściowych.
– Każda ze stron została przy swoim zdaniu, a to między innymi dlatego, że każdy inaczej interpretuje te same przepisy – mówi Tadeusz Topczewski, dyrektor białostockiego oddziału Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Naszym zdaniem prawo nie może działać wstecz i dlatego wszystkie decyzje, łącznie z decyzją wojewody o wejście w Naturę 2000 są jak najbardziej legalne.

Minister odrzuci protesty?
Już jutro komisja ma przedstawić swoje stanowisko (nie jest ono wiążące) ministrowi ochrony środowiska. Minister może wówczas odrzucić protesty ekologów albo je uwzględnić.
– Z moich informacji wynika, że minister, oczywiście w ramach prawa, będzie się starał ułatwić nam zadanie, a nie je utrudniać – zapewnia Krzysztof Putra, wicemarszałek Senatu. – Po dzisiejszej naradzie istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ani komisja, ani minister nie uwzględnią protestów ekologów – kwituje.

Autor artykułu: Monika Rosmanowska, (raf,wys)

Specjalistka od zdrowia uzdrowi rolnictwo

Tuesday, December 6th, 2005


- Pani Elżbieta Kaufman-Suszko jest osobą kompetentną, uczciwą i ma doświadczenie w zarządzaniu – mówi minister Krzysztof Jurgiel. – Wierzę, że doprowadzi do normalnego funkcjonowania Agencji, zwłaszcza w zakresie wydawania środków finansowych.
ARiMR zajmuje się rozdziałem środków na rozwój wsi i rolnictwa w ramach wspólnej polityki rolnej Unii Europejskiej. Przez ostatnie lata Agencją kierowali politycy związani z SLD. Niedawno media, w tym “Kurier Poranny” informowały, że osoby pełniące stanowiska kierownicze w ARiMR założyły związki zawodowe. Część z nich objęła nawet stanowiska społecznych inspektorów pracy, co chroni przed zwolnieniem przez najbliższe pięć lat. Minister Jurgiel pytany przez “Poranny”, czy nowa szefowa Agencji zajmie się nagłym “uzwiązkowieniem” kadry kierowniczej ARiMR, odparł: – Do praw pracowniczych odnoszę się z szacunkiem. Jednak uważam, że nieprawidłowości, które ostatnio pojawiły się Agencji, zostaną wyjaśnione.
Podlascy politycy partii opozycyjnych niejednoznacznie oceniają nominację Elżbiety Kaufman-Suszko. – Ta decyzja pozostaje w zgodzie z filozofią Kazimierza Marcinkiewicza, który obsadza stanowiska ludźmi nie związanymi z dziedzinami, jakimi mają zarządzać. Ale dobrze życzę nowej prezes Agencji – mówi poseł SLD Marek Strzaliński..
Genowefa Wiśniowska, poseł Samoobrony, przekonuje, że kobiety lepiej sobie radzą ze sprawowaniem trudnych stanowisk niż mężczyźni. – Mam nadzieję, że nowa prezes zdaje sobie sprawę, że kierowanie ARiMR jest trudnym wyzwaniem – mówi Wiśniowska. – Jednak wierzę, że minister Jurgiel wie, komu powierza tak ważne stanowiska.
Prof. Adam Dobroński, szef podlaskiego PSL, mówi, że ma “rozdarte uczucia”. – Wiem, że pani Kaufman-Suszko ma znakomite kwalifikacje w zakresie służby zdrowia i polityki społecznej – dodaje Dobroński. – Jednak nie słyszałem, żeby znała się na rolnictwie i na przykład potrafiła odróżnić jęczmień od owsa. Trochę współczuję pani Elżbiecie Kaufman-Suszko, bo czeka ją ciężka próba. Ale będę za nią ściskał kciuki.
(tor)

Elżbieta Kaufman-Suszko jest absolwentką wydziału elektroniki Politechniki Gdańskiej. Ukończyła także studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie i na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jest szefową Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Białostockiej.
Elżbieta Kaufman-Suszko przez prawie 20 lat pracowała jako kierownik działu “Biazecie”. W latach 1998-2000 była członkiem zarządu województwa podlaskiego, w którym odpowiadała za służbę zdrowia. Sprawowała też kierownicze stanowiska w Urzędzie Miejskim w Białymstoku. Obecnie jest radną z listy PiS do Sejmiku województwa podlaskiego.

Autor artykułu:

Bądź hojny

Saturday, December 3rd, 2005


Pani Teresa Gałecka sama wychowuje troje dzieci. Utrzymuje się z zasiłku dla samotnych rodziców – 263 złotych miesięcznie. – Trudno za to przeżyć. Gdyby nie pomoc dobrych ludzi, już dawno znaleźlibyśmy się na ulicy – mówi.
Pan Włodzimierza, mieszka sam. Jest chory. Emerytura wystarcza mu na opłaty i leki, na jedzenie nie zostaje prawie nic. Zdarzają się dni, że chodzi głodny. Nie chce żebrać, bo się wstydzi.
To między innymi do nich trafią paczki z żywnością.
- Głód to jedno z najgorszych cierpień, jakie może dotknąć człowieka. I jak się okazuje zmagają się z nim nie tylko mieszkańcy ubogich krajów, ale też ludzie żyjący na co dzień obok nas – podkreśla o. Edward Konkol ze Stowarzyszenia “Droga”.
Żeby nikt nie był głodny
Dlatego właśnie Bank Żywności zorganizował świąteczną zbiórkę żywności. Od piątku do niedzieli w 34 największych sklepach w mieście kilkuset wolontariuszy będzie prosiło białostoczan, żeby podzielili się zakupami z najuboższymi. Spotkamy ich m.in. w Auchan, w dużych sklepach PSS “Społem”, w sieci Biedronka. Żywność zbierana jest do specjalnie oznakowanych koszyków. I już wczoraj wielu mieszkańców naszego miasta nie przeszło obok nich obojętnie.
- W ciągu godziny zapełniły się dwa kosze. Ludzie są bardzo hojni – podkreśla Łukasz Czurek, wolontariusz Eleosu, który zbiera żywność w “Opałku” przy ulicy Skłodowskiej.
Białostoczanie dzielą się, czym mogą. Zofia Mikołajczak kupiła kilka dodatkowych opakowań herbaty. – Myślę, że liczy się każdy gest. Jest przecież tyle rodzin w Białymstoku, które nie mają co jeść. Nie można ich zostawić samym sobie, szczególnie w czasie świąt – podkreśla pani Zofia. – Jeżeli każdy z nas włoży do koszyka choć jeden produkt, sprawimy radość wielu osobom. A przecież święta powinny być radosne – dodaje Marek Czuba, który również przyłączył się do akcji.
Po dary do organizacji
Zebrana żywność trafi do najbiedniejszych rodzin za pośrednictwem organizacji charytatywnych, które współpracują z Bankiem Żywności.
- Rok temu przygotowaliśmy ponad 4 tysiące paczek. Trafiły do blisko 2 tysięcy najbardziej potrzebujących rodzin. Mam nadzieję, że w tym roku paczek będzie jeszcze więcej – mówi o. Edward Konkol ze Stowarzyszenia “Droga”.
Ponad 100 rodzin otrzyma paczki przez prawosławny Eleos. – Każda rodzina otrzyma produkty żywnościowe, dzięki którym będzie mogła urządzić święta. Pamiętajmy – lepiej dawać niż prosić – podkreśla Krystana Czaban z Eleosu.
Do ubogich dzieci dotrze na pewno organizacja “Dobry Pasterz”. Jak przewiduje Jolanta Martyka, jedna z wychowawczyń, paczki otrzyma blisko 50 maluchów. – Na pewno będą w nich słodycze, ale nie zabraknie też innych produktów – zapewnia Jolanta Martyka.

Autor artykułu: Marta Gawina

Jak chory, to poczeka

Friday, December 2nd, 2005


Klaudia Grycuk ma problemy z przewodem pokarmowym. Na izbę przyjęć zgłosiła się w lipcu. Do kliniki została przyjęta kilka dni temu. – Nie mamy wyjścia. Choć mamy moce przerobowe, musimy odsyłać pacjentów, bo Narodowy Fundusz Zdrowia płaci nam za mało – mówi profesor Andrzej Dąbrowski.
Elżbieta Jędruch miała więcej szczęścia. Była leczona w rzeszowskim szpitalu. Podejrzewano u niej nowotwór. Ale konieczne było wykonanie odpowiednich badań. – Zostałam skierowana do Białegostoku – mówi. Została przyjęta w trybie pilnym, czyli czekała trzy tygodnie.
Przedostatni w regionie
- Mamy puste sale, a kolejki do kliniki są gigantyczne. Wszystko przez Fundusz, który w tym roku dał nam za niski kontrakt – mówi profesor Dąbrowski. Miał nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej. Mylił się.
- Chcieliśmy dostać o ponad połowę większy kontrakt. Ale NFZ zaproponował nam mniejszy niż w tym roku – denerwuje się szef kliniki. Dodaje, że jedną z przyczyn było to, że według rankingu NFZ klinika gastroenterologii SPSK zajmuje przedostatnie, piąte miejsce w województwie.
- Mamy czterech profesorów i dwóch docentów. I bardzo dobry sprzęt, na przykład do diagnozowania nietypowych postaci choroby refluksowej, do 24-godzinnego monitorowania Ph przełyku i żołądka, czy aparat do oznaczania Helicobacter Pyroli w teście oddechowym. W rankingu “Newsweeka” zajęliśmy piąte miejsce w Polsce. A nasz Fundusz sklasyfikował nas na przedostatnim – dziwi się profesor Dąbrowski.
Fundusz wie swoje
- Ranking był ustalony przez naszą centrale i jest jednolity dla wszystkich szpitali w kraju – wyjaśnia Grażyna Pawelec, rzeczniczka podlaskiego NFZ. Dodaje, że były w nim brane pod uwagę: dostępność, kompleksowość, jakość i ciągłość. – Nasz system komputerowy automatycznie rankinguje poszczególne oddziały. A ponieważ klinika gastroenterologii spełniała minimalne warunki, została zaproszona do negocjacji – mówi Grażyna Pawelec.
Profesor Dąbrowski zapowiada, że sprawy nie zostawi: będzie pisać do Ministerstwa Zdrowia, centrali NFZ i wszędzie, gdzie tylko się da.
Ma poparcie wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie gastroenterologii profesora Wiktora Łaszewicza i Bogusława Poniatowskiego, dyrektora SPSK. – Nie możemy się zgodzić na takie limity, jakie proponuje NFZ. To byłoby z mojej strony działanie na szkodę pacjentów – mówi Poniatowski.
Po raz kolejny spotka się z NFZ w przyszłym tygodniu.

Autor artykułu: Anna Łubian
alubian@poranny.pl