Archive for December, 2005

Okazja czyni złodzieja, czyli nieszczęścia Ilony A.

Friday, December 30th, 2005


Jej adwokat będzie się starać o odroczenie wykonania kary.
Ilony A. nie było wczoraj w sądzie, bo czuje się zbyt słabo. – Ona jest teraz w bardzo trudnej sytuacji: bez pracy, chora. W listopadzie przeszła operację – podkreślała wczoraj mecenas Jowita Grochowska. – Z tego powodu przestała spłacać dług.
Przypomnijmy, że w maju białostocki sąd okręgowy skazał Ilonę A. na dwa lata więzienia i zobowiązał ją do oddania skradzionych pieniędzy. Od tego wyroku odwołała się zarówno prokuratura, która chciała podwyższenia kary, jak i obrońca – wnosząca o zasądzenie kary więzienia w zawieszeniu.
Zarówno prokurator, jak i obrońca w swoich płomiennych mowach końcowych próbowali przekonać sąd do swoich racji. Argumentów im nie brakowało. Bo z jednej strony – kobieta kradła przecież przez kilka lat, oszukiwała swoich przełożonych, potem próbowała uciec za granicę. Adwokatka zaś zwracała uwagę na wyjątkowo ciężką sytuację życiową kasjerki: miała dwoje małych dzieci, jej mąż trafił w Niemczech do aresztu, ona została sama z kredytami. Podkreślała, że w kuratorium kontrola nad jej pracą była iluzoryczna. Przez lata nikt się nie zorientował, że kasa kuratorium jest systematycznie uszczuplana. – W tym przypadku można powiedzieć, że to okazja uczyniła złodzieja – podsumowała mecenas.
Sąd wziął pod uwagę obie racje, ale wyrok I instancji utrzymał w mocy.
– Oskarżona przyznała się do winy, wyraziła żal, skruchę – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Andrzej Czapka. – Sama się potępiła i przez to zrealizowała jeden z celów postępowania karnego. I to jeszcze przed ogłoszeniem wyroku. Jednak wymierzenie jej kary więzienia z warunkowym zawieszeniem mogłoby zostać odebrane, że sprawca pozostanie właściwie bezkarny.
O Ilonie A. usłyszeliśmy w lutym ubiegłego roku. Wtedy z kasy kuratorium zginęło ponad 100 tys. zł, które miały trafić do PSS „Społem” za bony świąteczne. Odpowiedzialna za to kasjerka zniknęła wówczas z pracy. Dopiero drobiazgowe śledztwo wykazało, że Ilona A. kradła z kasy kuratorium od 1999 roku do 16 lutego 2004. Zaczęła od małych kwot z kasy pożyczkowej – po 800 złotych. Później, żeby je oddać, brała pieniądze i fałszowała dokumenty bankowe. Im dłużej kradła, tym więcej pieniędzy brała, z czasem nawet po kilkanaście tysięcy złotych.
– Od tego czasu minęły już 22 miesiące. Ilona A. na początku deklarowała, że zrobi wszystko, by oddać te pieniądze – mówi Wiesław Kobyliński, pełnomocnik kuratorium. – Jak dotąd oddała jedynie 2,2 tysiąca złotych. Najpierw wpłaciła dwie raty po 500 złotych, potem przez dwanaście miesięcy po sto złotych. Ale teraz znowu nie płaci. W tym tempie odda te pieniądze po jakiś stu latach, a z odsetkami – może i po tysiącu.
Wczorajszy wyrok jest prawomocny.

Autor artykułu: (mk)

Awaryjny plan na zdrowie

Friday, December 30th, 2005


Rząd na podjęcie decyzji ma jeszcze tylko trzy dni. W środę w Warszawie zostały zerwane rozmowy na linii Narodowy Fundusz Zdrowia – Porozumienie Zielonogórskie (które zrzesza lekarzy rodzinnych z 14 województw, w tym także z podlaskiego).
Chodzi o 800 milionów
Poszło o pieniądze. Według lekarzy minimalna miesięczna stawka na opiekę nad pacjentem to 6 złotych. NFZ daje 5,09 zł. – Nie możemy się zgodzić na takie pieniądze – kwituje Joanna Zabielska-Cieciuch, szefowa Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Białymstoku. Dziś ma się spotkać z szefami podlaskiego NFZ. Jednak na ugodę nie ma co liczyć. – Będzie to spotkanie czysto towarzyskie. Złożymy pracownikom NFZ życzenia noworoczne, ale wiemy, że nie mamy z nimi o czym rozmawiać. Brakujące pieniądze powinien znaleźć rząd – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch. W sumie w skali kraju chodzi o 800 milionów złotych. Wczoraj prezes NFZ Jerzy Miller przyznał, że spełnienie tych żądań jest nierealne, a w wojewódzkich oddziałach NFZ rozpoczęły się gorączkowe rozmowy na temat zabezpieczenia podstawowej opieki medycznej w przyszłym roku.
Plan B
- Przy Storczykowej i Poleskiej w sumie będzie przyjmować czterech internistów i dwóch pediatrów. Zamierzamy też zwiększyć liczbę karetek ogólnolekarskich. Być może będzie nawet do czterech – planuje Ryszard Wiśniewski, który wczoraj w NFZ spędził większość dnia. Nie martwi się o obsadę. – Chętni do pracy są nawet lekarze rodzinni, którzy w poniedziałek nie otworzą swoich gabinetów – przyznaje Wiśniewski.
Ale nie tylko na pogotowiu znajdziemy pomoc. Oferty w NFZ złożyły także białostockie przychodnie należące do szpitala MSWiA (przy Fabrycznej) i Wojskowej Poradni Specjalistycznej (przy Lipowej 47). Pracować zamierzają także gabinety m.in. przy ulicach: Transportowej 4, Witosa 36, Komisji Edukacji Narodowej 7. – Jestem całym sercem za Porozumieniem Zielonogórskim i uważam, że w służbie zdrowia konieczne są gruntowne zmiany, ale nie mogę zamknąć przychodni. Nie zrobię tego moim pacjentom – wyjaśnia Jarosław Dziemian, właściciel Podlaskiego Centrum Medycznego przy ul. Transportowej 4. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji w Białymstoku oferty na leczenie w NFZ złożyło w sumie około dziesięć przychodni. Problemu nie będzie w Hajnówce, gdzie oferty złożyły przychodnie podległe szpitalowi. Podobnie jest w Mońkach i Dąbrowie Białostockiej.
Na dziś podlaski NFZ zwołał specjalną konferencję prasową, na której ma dokładnie poinformować, gdzie szukać pomocy, jeśli lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego nie otworzą gabinetów (pełną listę tych punktów podamy w poniedziałek).
Leczenie w przyszłym roku
l Od stycznia przestaje działać pogotowie chirurgiczne przy ul. Radzymińskiej 2. Będzie tu się mieścić zwykła poradnia, czynna tylko w ciągu dnia. W nocy pomocy powinniśmy szukać w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych

l W poniedziałek w byłym województwie łomżyńskim w większości gabinetów stomatologicznych trzeba będzie płacić za leczenie. Powód? Dentyści zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim nie zgadzają się na cenę jaką proponuje im NFZ. – Z naszych wyliczeń wynika, że realna stawka to 15 groszy za punkt (jednostka przeliczeniowa w stomatologii – przy red.) jednak z tego co wiem, koledzy zgodziliby się nawet na siedem groszy. Ale Fundusz nie chce z nimi rozmawiać – wyjaśnia Joanna Zabielska-Cieciuch z Porozumienia Zielonogórskiego.

l Powinna się poprawić opieka nad osobami starszymi i obłożnie chorymi. NFZ zwiększył wydatki na ten cel o blisko 30 procent. Chodzi przede wszystkim o opiekę w hospicjach i pomoc pielęgniarki przy pielęgnacji chorego w domu.

l Do sanatorium możemy jeździć raz na rok (a nie jak wcześniej raz na dwa lata). Uwaga! Znacznie skrócił się czas oczekiwania na leczenie uzdrowiskowe. Obecnie kolejka wynosi około dwa miesiące.

l Powinny się skrócić kolejki na porady specjalistyczne (m.in. okulistyczne, kardiologiczne i neurologiczne) a także rehabilitację. Podlaski NFZ w przyszłym roku na ten cel przeznaczył więcej pieniędzy.

Autor artykułu: Anna Łubian

Pasztet Leszka S.

Friday, December 30th, 2005


Przypomnijmy, 2 lutego 2001 roku “Poranny” w artykule “Pod nadzorem wojewody” ujawnił, że Leszek S., zarządca państwowych zakładów mięsnych, buduje konkurencyjny zakład wędliniarski w Mońkach. Leszek S. nieruchomość wraz z halą kupił od spółki Monrol, która zaopatrywała PMB. Peksad – zakład Leszka i Barbary S. – kupował maszyny wędliniarskie, a także inne materiały w tych samych zakładach, które wcześniej współpracowały z PMB. W tym czasie nadzorowane przez wojewodę podlaskiego PMB popadało w zadłużenie i gwałtownie poszukiwało inwestora. Budowa prywatnego zakładu w Mońkach odbywała się – według naszych źródeł – za wiedzą ówczesnej wojewody Krystyny Łukaszuk. Wprawdzie Łukaszuk zaprzeczyła informacjom “Porannego”, jednak w sądzie przegrała proces przeciwko naszej gazecie.
Zamawiali, ale nie płacili
Zarzuty prokuratury dotyczą oszustw popełnionych przez spółkę Peksad w latach 2001-2003. Jak były popełniane? – Zamawiali towar – przede wszystkim mięso wieprzowe i drób – w przedsiębiorstwach na terenie kraju, a później wystawiali faktury z odroczonym terminem płatności – mówi Adam Kozub, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. – Towar trafiał do nich, ale dostawca pieniędzy nie otrzymywał.
Białostocka prokuratura postawiła małżeństwu aż cztery zarzuty – dwa dotyczą przywłaszczenia pieniędzy za zamawiane towary. Chodzi o blisko milion złotych. Każde z przedsiębiorstw, które weszło w układ z Peksadem, traciło co najmniej kilkaset złotych. Najbardziej poszkodowani stracili nawet 130 tysięcy złotych.
Leszek S. i jego żona chcąc uniknąć egzekucji długu cały swój majątek – dom i działkę – przepisali na dzieci. Akt notarialny powstał w grudniu 2001 roku. To trzecie przewinienie małżeństwa, którego dopatrzyła się białostocka prokuratura.
Aby rozkręcić prywatny interes, Barbara S. i jej mąż postarali się o dwa kredyty. W sumie zadłużyli się na dwa miliony. Później były kolejne kredyty, już mniejsze.
- Oszukiwali, przedstawiali nieprawdziwe dokumenty po to, aby uzyskać korzystne pożyczki. Na przykład podawali, że są właścicielami maszyn, które znajdowały się w zakładzie, podczas kiedy faktycznie nimi nie byli – mówi prokurator Kozub.
Jak stwierdziła prokuratura, banki lekkomyślnie zgadzały się na udzielenia tak wysokich pożyczek. Dlaczego? To również będzie musiało wyjaśnić postępowanie sądowe.
- Biegła z zakresu rachunkowości stwierdziła, że od początku działalności, czyli od 2000 roku, kiedy powstała, firma Barbary i Leszka S. nie miała płynności finansowej. Właściciele brali kredyty w bankach, ale nie mieli szans kiedykolwiek ich spłacić – twierdzi Adam Kozub.
Małżonkowie S. nie przyznali się stawianych im zarzutów. – Jestem niewinny. Nie chciałem nikogo oszukać. Sytuacja naszej firmy była dobra, dopóki nie przyszli wierzyciele – mówił podczas przesłuchań w prokuraturze Lech S. Jego żona dodała jedynie, że to banki doprowadziły ich do bankructwa.
Żądanie sprawiedliwości
Pracownicy i związkowcy z PMB wielokrotnie alarmowali ówczesną wojewodę o działalności Leszka S. Dzisiaj nie czują smaku zwycięstwa. Przedsiębiorstwo zostało sprywatyzowane w 2002 roku. Nowi właściciele zmniejszyli zatrudnienie z 1400 do 800 pracowników. W sprywatyzowanym PMB wciąż dochodzi do represjonowania za działalność związkową. Na przykład Jan Czeszczewik, szef “Solidarności 80″ ciągle sądzi się o powrót do pracy. Wprawdzie sąd nakazał zarządowi spółki przywrócić Czeszczewika do pracy, ale wyrok został zignorowany. Czeszczewik pracuje, ale w PPM, spółce zależnej.
Jan Czeszczewik przypomina, że kontrola NIK zarzuciła wojewodzie Łukaszuk “niewystarczający i nieefektywny nadzór” nad PMB. Odkryła też, że Leszek S. handlował z Rosją bez umów, na czym PMB straciło kilka milionów złotych, gdyż pieniądze nigdy nie trafiły na konto zakładu.
- Dziwi mnie, że prokuratura zajmuje się milionem złotych, na które Leszek S. oszukał jako prywatny przedsiębiorca, a nic nie zrobiła, żeby wyjaśnić milionowe straty, jakie poniosło PMB – mówi Jan Czeszczewik. – Dlatego nie czuję satysfakcji. Będziemy żądali, żeby nowa władza do końca wyjaśniła działalność Leszka S. jako zarządcy PMB.

Autor artykułu: Agnieszka Domanowska
Zbigniew Nikitorowicz

Bestsellery na nowy rok

Tuesday, December 27th, 2005


A jak będzie w styczniu? Dziś typujemy kilka książek, które mogą stać się hitami wydawniczymi na początku nowego roku.

jpg bestse1
l Elizabeth Kostova, Historyk, Wyd. Świat Książki. Premiera – 21 stycznia 2006 r.
Trudno się dziwić, że to niezwykłe dzieło – mieszanka sagi historyczno-przygodowej, powieści sensacyjnej, obyczajowej, podróżniczej, romansu i… horroru – osiągnęło tak wielki sukces na świecie. Autorce udało się bowiem połączyć wszystkie te gatunki w barwną, pasjonującą całość, wciągającą czytelnika niczym główny bohater swe ofiary w macki wszechwładnego Zła. Przeciw „najgorszym popędom” staje najpierw znakomity historyk, profesor Rossi, a gdy w tajemniczy sposób znika, trop podejmują: jego córka, najlepszy uczeń i zrodzona z ich wielkiej miłości wnuczka, która całą rzecz opowiada. To właśnie ona wyruszy z ojcem w niezwykłą podróż w poszukiwaniu „Bezbożnego Grobu” słynnego Vlada Palovnika, zwanego Draculą. Sensacją w świecie wydawniczym była rekordowa zaliczka wypłacona autorce za tę debiutancką powieść – dwa miliony dolarów. Jak dotąd książkę przetłumaczono już na 28 języków. Książka utrzymuje się w czołówce list bestsellerów w USA i Europie. Odgrzany mit i legenda najsłynniejszego wampira w historii wampirów i ludzkości, podany w historyczno-detektywistycznym kostiumie, to niezawodny sposób na bestseller.

jpg bestse2
l Wiktor Pielewin, Hełm grozy, Wyd. Znak. Premiera – 10 stycznia 2006 r.
To jeden z najbardziej kontrowersyjnych pisarzy rosyjskich nowego pokolenia, autor bestsellerowej „Generation P” i kontrowersyjnego „Małego palca Buddy”. W styczniu 2002 roku rosyjska organizacja młodzieżowa „Idący razem”, popierająca Władimira Putina, ogłosiła listę pisarzy i książek „słusznych” i „niesłusznych”. Nazwisko Pielewina otwiera tę drugą. Powieści Pielewina nie schodzą z list bestsellerów w wielu krajach. Taki sam los spotka zapewne najnowszą powieść „Hełm grozy”, która ukaże się nakładem wydawnictwa Znak w serii Mity. Jak zapowiadają wydawcy, „Hełm grozy” to psychodeliczny Nabokov ery cybernetycznej. Murowany kandydat na bestseller.

jpg bestse3
l Joan Rowling, Harry Potter i Książę Półkrwi, Wyd. Media Rodzina. Premiera – 26/27 stycznia 2006 r.
To jedna z nielicznych książek, które można w ciemno wpisywać na listy bestsellerów, bez obawy, że zajdzie jakakolwiek pomyłka. Można co najwyżej dywagować, które miejsce na liście szósty tom przygód młodego czarodzieja zajmie. Nie jest to już – tak, jak w przypadku pierwszego tomu – kura znosząca złote jajka, która na top listach na pierwszym miejscu utrzymywała się miesiącami. Typujemy, że szósty „Harry Potter” na pierwszym miejscu utrzyma się przez kilka bądź kilkanaście tygodni, a potem będzie krążył gdzieś w pierwszej dziesiątce.

jpg bestse4
Thomas Swan, Fałszywy Da Vinci, Wyd. Amber. Premiera – 31 stycznia 2006 r.
Festiwal kryminałów pisanych w stylu „Kodu Leonarda da Vinci” Dana Browna trwa w najlepsze. Widać mieszanka zbrodni, tajemnicy i tajemnic historii, to niezawodny patent na bestseller. Udało się Brownowi, dlaczego ma nie udać się innym? Kolejnym autorem – piętnastym, dwudziestym piątym? – który chce zdetronizować Dana Browna jest Thomas Swan. Swan proponuje nam kolejny już w przeciągu ostatniego pół roku klon powieści Browna. Z Biblioteki Królewskiej Zamku Windsor znikają oryginalne szkice Leonarda da Vinci… Od pierwszych stron Thomas Swan wciąga nas w sensacyjną przygodę. Zagadka historyczna, zbrodnia, szantaż, międzynarodowy handel dziełami sztuki, szemrany światek podejrzanych marszandów i blichtr największych galerii świata. Swanowi trudno będzie powtórzyć sukces Dana Browna, ale na półkę z bestsellerami zawitać może na dobre kilka tygodni.
Miłej lektury!

Autor artykułu: (pio)

Obietnica Kaczyńskiego

Tuesday, December 27th, 2005


A potem dodał: „Polska jest jedna i wszystkie środowiska muszą mieć możliwość awansu i rozwoju. Ogromne różnice, jakie mają dzisiaj miejsce, muszą być systematycznie niwelowane. Dotyczy to również różnic między regionami”.
Po raz pierwszy w inauguracyjnym wystąpieniu prezydent Polski wspomniał o Polsce „B”, o jej zapóźnieniach cywilizacyjnych, o tym, że dalej taka sytuacja trwać nie może. Jego poprzednicy, podobnie zresztą, jak większość naszych elit politycznych, udawali, iż problem nie istnieje.
Kaczyński ma dług do spłacenia. To wieś oraz mieszkańcy takich województw, jak podlaskie uczynili z niego prezydenta. Pojawia się jednak pytanie, co w praktyce będą oznaczały słowa wypowiedziane przez Zgromadzeniem Narodowym. Prezydent nie ma wszak bezpośredniego wpływu na zarządzanie krajem.
Ale Kaczyński ma takie ambicje. Chce być aktywnym prezydentem, który, mówiąc potocznie, będzie we wszystko się wtrącał. Przy obecnym układzie politycznym trudno sobie wyobrazić kolejne „wojny na górze” czy coś w tym rodzaju. Gdyby za jakiś czas próbował się tłumaczyć, że chciał dobrze, tylko rząd mu się przeciwstawił, brzmiałoby to wyjątkowo mało wiarygodnie.
Kaczyński wypowiedział bardzo istotną obietnicę dla mieszkańców tzw. ściany wschodniej. Pozostaje wierzyć, że się z niej wywiąże, a zwrot „systematycznie niwelowane” nie oznacza, powiedzmy, pół wieku. Następne wybory prezydenckie już za pięć lat. Drugi raz ludzie nie dadzą się nabrać.

Autor artykułu: Tomasz Kubaszewski

Odezwały się Sejmik i powiat

Tuesday, December 27th, 2005


Samorząd wojewódzki i samorząd powiatu białostockiego jednoznacznie opowiedziały się za modernizacją krajowej ósemki: szosy Warszawa – Białystok – Augustów – Budzisko. I nic dziwnego. Tylko na odcinku tej trasy, przebiegającym przez teren województwa podlaskiego, czyli na 239 kilometrach, zginęły w tym roku aż 64 osoby. Oznacza to co trzecią śmiertelną ofiarę wypadków drogowych na całym Podlasiu!

Samorząd nie wystarczy
– Tolerowanie takiego stanu rzeczy nie znajduje żadnego racjonalnego uzasadnienia. Podlasie to nie tylko ptaki i obszary cenne przyrodniczo! Tu żyją ludzie, którzy muszą mieć gdzie mieszkać i korzystać z podstawowej infrastruktury technicznej – czytamy w stanowisku Rady Powiatu Białostockiego. I to właśnie Rada zdobyła się na protest na brak działania rządu w kwestii rozwiązywania problemów związanych z budową trasy szybkiego ruchu Via Baltika.
Zdaniem Rady, to po stronie budżetu centralnego leży ciężar dostosowania trasy do wymogów drogi ekspresowej, bo żaden samorząd nie jest w stanie udźwignąć kosztów takiej inwestycji.

Odpowiadamy ministrowi

W sukurs powiatowi przyszedł Sejmik Województwa Podlaskiego. Tu z kolej radni podkreślają przede wszystkim społeczne niezadowolenie mieszkańców. Zdaniem radnych „decyzja władz przekreśla nadzieje, marnotrawi wiele lat wysiłków samorządów i administracji rządowej, burzy spokój społeczny w regionie”.
– Nasze stanowisko to odpowiedź na decyzje ministra środowiska, który unieważnił decyzje wojewody o zgodzie na budowę obwodnic – mówi Zbigniew Krzywicki, przewodniczący Sejmiku Województwa Podlaskiego. – Nawet jeśli minister miał jakieś racje, to nie może mówić „nie, bo nie”, tylko musi określić, kiedy i w jaki sposób budowa obwodnic będzie możliwa. To stanowisko nie zastępuje stanowiska samorządów lokalnych, ale może przynajmniej umocni przekonanie, że nikt tutaj nie prowadzi politycznej gry, tylko zwyczajnie walczy o rozwój Podlasia. A jeśli to stanowisko wpisze się, mimo różnic politycznych, w rządową strategię rozwiązywania problemów ściany wschodniej, to chyba tylko dobrze, prawda?

Autor artykułu: Rafał Malinowski

Zabiła, bo … kochała?

Saturday, December 17th, 2005


Te zdarzenia rozegrały się 1 sierpnia. Wczoraj matka, 26-letnia Barbara G. stanęła przed sądem. Teraz żałuje, że zabiła. Bo syn był jedyną osobą, którą ona kiedykolwiek kochała.
– Zabiłam synka, żeby go nikt w życiu nie skrzywdził, żeby był wolny – przyznała przed prokuratorem. – A do adopcji dziecka bym nie oddała. A to wiadomo, gdzie by trafił? Może do niewłaściwych ludzi, którzy potem by go nie chcieli. I odsyłaliby, aż trafiłby do domu poprawczego.
Myślała, że śpi
Na kilka miesięcy przed tragedią Barbarze G. sąd rodzinny ograniczył prawa rodzicielskie. Kobieta jest lekko upośledzona psychicznie i sąd podejrzewał, że źle zajmuje się dzieckiem. Czy na pewno źle? To wyjaśnić miały wizyty kuratorów sądowych.
Do ostatniej doszło w dzień tragedii, czyli 1 sierpnia. Chłopczyk już nie żył. Kuratorka Małgorzata Cz. do mieszkania oskarżonej weszła dosłownie w kilka minut po zabójstwie. Dziecko było bardzo blade, ale ciepłe – kuratorka wyszła z domu przekonana, że maluch śpi.
Zaraz po niej wyszła i oskarżona. Odwiedziła koleżankę, z którą wypiła kilka piw, potem poszła do przybranej matki. Nad ranem przyznała się jej, że zabiła Patryka. I uciekła. Na policję zgłosiła się po tygodniu
Nikt jej nie chciał
Dlaczego zabiła dziecko? Bo nie chciała dla syna powtórki z własnego dzieciństwa. Tak tłumaczy.
Rodzice wyrzekli się jej, kiedy miała trzy lata (ma jeszcze dziesiątkę rodzeństwa). Adoptowała ją Halina G. z Białegostoku, która mieszkała ze starszą matką. Barbara nie była jednak grzecznym dzieckiem, bardzo szybka zaczęła sprawiać problemy. Kiedyś powiesiła domowego kota. Uśmiercała też rodzące się w domu szczenięta i kocięta. Ale ponoć na prośbę przybranej matki.
– Ona nigdy nie powinna była dostać dziecko na wychowanie. Lepiej by sobie psa wzięła – tak uważa oskarżona, która o przybranej matce mówi wyłącznie „ta pani”. – A mi tylko powtarzała, że do niczego się nie nadaję.
Kiedy Barbara skończyła 13 lat, przybrana matka oddała ją do domu dziecka. Dziewczynka próbowała nawiązać kontakt ze swoimi biologicznymi rodzicami. Kiedyś uciekła do nich z domu dziecka. Zastała tylko pijanego ojca, który próbował ją zgwałcić.
Grozi jej dożywcie
Wczoraj białostocki sąd okręgowy przerwał proces w sprawie o zabójstwo do 24 stycznia. Barbarze G. za zabicie synka grozi od ośmiu do 25 lat więzienia lub dożywocie.

Autor artykułu: Magdalena Kleban

GOTOWI-START

Friday, December 16th, 2005


SIATKÓWKA. II liga kobiet: WSAP AZS BTPS Białystok – Pronar-ZETO AZS Białystok (Białystok, sobota – 17 grudnia, godz. 18, w sali II LO przy ul. Narewskiej 11).

PIŁKA NOŻNA. Gwiazdkowy turniej nadziei piłkarskich (Białystok, sobota – 17, godz. 10 i niedziela – 18 grudnia, godz. 11, w hali Włókniarza przy ul. Antoniukowskiej 60).
Gwiazdkowy turniej seniorów (Sokółka, sobota – 17 grudnia, godz. 9.30, w hali Zespołu Szkół przy ul. Mickiewicza 11).

SPORT SZKOLNY. Igrzyska w aerobiku rekreacyjnym dziewcząt (Grajewo, piątek – 16 grudnia, godz. 11, w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Strażackiej 5).

SZACHY. Trzecia runda ligi szkolnej (Białystok, sobota i niedziela – 17 i 18 grudnia, godz. 10, w ZSI Nr 1 przy ul. Łagodnej 10).

BADMINTON. Krajowy turniej juniorów młodszych i młodzików (Choroszcz, sobota i niedziela – 17 i 18 grudnia, godz. 9.30, w hali Zespołu Szkół przy ul. Powstania Styczniowego 26 A).

Autor artykułu: (sk)

Pan Tadeusz na próbę

Friday, December 16th, 2005


Nie spodziewałyśmy się, że próbna matura na poziomie podstawowym będzie taka trudna – mówiły nam wczoraj Ania, Karolina i Ula, uczennice III g w VI LO. Najwięcej kłopotu sprawiła im laudacja prof. Jana Miodka z uroczystości nadania Ryszardowi Kapuścińskiemu doktoratu honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego.

Niezrozumiały Miodek
– Tekst Miodka był dość niezrozumiały, poza tym długi na ponad dwie strony. Pytania do niego nie były jasno sformułowane, często nie rozumiałam, o co chodzi – narzekała jedna z dziewczyn.
Drugą częścią egzaminu było wypracowanie. Do wyboru były dwa tematy – o carskiej Rosji na podstawie fragmentu „Pana Tadeusza” i III części „Dziadów” oraz o ludzkim losie na podstawie I tomu „Chłopów”.
Żaden nie wzbudził specjalnego uznania uczniów. – Nie wiem, czy jest jeszcze ktoś, kogo „ruszają” takie lektury – wzruszali ramionami maturzyści.

Bulwersujący Pan Tadeusz
Nieco inny problem widzą nauczyciele. Ich zdaniem zestaw zadań i tematów na tegorocznej próbnej maturze nie jest lepszy od ubiegłorocznego, który wzbudził protesty całego środowiska polonistów (oburzali się nawet nauczyciele akademiccy). Niektórzy mówią wprost: – Protesty nic nie dały. Nie ma żadnego postępu. Tematy są merytorycznie niedoskonałe, jakby je ktoś napisał na kolanie. Pół biedy, jeśli są głupie. Jednak ten o Rosji jest szkodliwy i bulwersujący.
– „Pan Tadeusz” to biblia polskości. Chodzi o to, by uczniowie czuli ten klimat. Nie można kazać im na podstawie tego akurat dzieła opisywać Petersburga i Rosji! – mówi Maria Bartnicka, metodyk i nauczycielka polskiego w III LO. – W literaturze polskiej jest wiele książek, na podstawie których można pisać o carskiej Rosji i jej stolicy. A „Pan Tadeusz” jest tylko jeden. Nie jest tak, że każdy fragment może służyć do pisania na każdy temat. Pan Tadeusz do pisania o carskiej Rosji nie służy.
Dziś drugi dzień maturalnej próby – egzamin z języka obcego (przeważnie angielskiego). W poniedziałek całą sesję zakończy egzamin z wybranego przedmiotu.

Autor artykułu: Agata LEWKOWSKA

Skazani na drogę krzyży?

Tuesday, December 13th, 2005


Wczoraj minister środowiska Jana Szyszko odrzucił zgodę wojewody na budowę obwodnic Wasilkowa i Augustowa na krajowej “ósemce”. – Te decyzje zostały wydane niezgodnie z prawem – tłumaczył. – Proszę mi wierzyć, że chciałbym, aby obwodnice i drogę ekspresową można było budować jak najszybciej, ale nie mogę łamać prawa.
Ta decyzja wywołała prawdziwa burzę. Mieszkańcy Wasilkowa, Jurowiec, Suchowoli, Sztabina, Augustowa zapowiadają, że znów wyjdą na drogę. Posłowie i senatorowie z naszego regionu mówią jednym głosem: Nie odpuścimy! To nasza wspólna, Podlasia sprawa. “Ósemka” już dziś jest nazywana drogą krzyży.
Szykują się do walki
Jan Halicki był jednym z organizatorów blokad, które tydzień temu przeprowadzili mieszkańcy pięciu miejscowości na trasie Białystok-Augustów. Ludzie chcieli pokazać ministrowi, jak bardzo zależy im na budowie obwodnic wokół miast leżących na tej trasie. Wczoraj okazało się, że wszystko na nic. – Minister nie chce nas słuchać, ale my nie odpuścimy. Teraz zablokujemy drogi nie na pół godziny, jak ostatnio, ale na dłużej – mówi.
- U nas w miasteczku nie da się przejść na drugą stronę ulicy, bo tiry cały czas pędzą jak szalone – dodaje Tadeusz Sienkiewicz z Suchowoli. – Dlatego już raz wyszliśmy na drogę. I znów wyjdziemy. Głos kilku tysięcy ludzi z Suchowoli powinien być brany pod uwagę.
Bogdan Dyjuk, który organizował protesty w Augustowie mówi: – Ci w Warszawie muszą się z nami liczyć. W środę planujemy spotkanie wszystkich pięciu miast, które brały udział w poprzedniej blokadzie. Wtedy dokładnie ustalimy dokładny termin następnej.
Wiadomo już, że zorganizują ją jeszcze w tym roku, a nie jak wcześniej zapowiadali dopiero 5 stycznia. – I będziemy protestować co najmniej przez dwie godziny – zapowiada Danuta Puchalska ze Sztabina.
Samorządowcy z ludźmi
Do protestujących przyłączą się mieszkańcy Korycina. Zachęca ich do tego burmistrz Wasilkowa, Antoni Pełkowski, który wczoraj był mocno rozczarowany decyzją ministra. – Przecież i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych, i wojewoda, i ministerstwo to organy rządowe. Podjęcie szybkiej decyzji nie powinno więc być problemem. Ale wiadomo, jak to jest: można się zastanawiać dwa dni, a można i całymi miesiącami – uważa burmistrz. – Szkoda tylko, że kosztem ludzi.
Do chóru niezadowolonych dołączyli podlascy samorządowcy. Przewodniczący Sejmiku województwa podlaskiego Zbigniew Krzywicki i marszałek Janusz Krzyżewski postawili rządowi ultimatum: domagają się w nim jak najszybszego przedstawienia sposobu rozwiązania problemu “drogi śmierci”.

Czytaj też “Nie wszystko stracone”

Autor artykułu: Andrzej Kłopotowski