Archive for November, 2005

Adwokaci się sądzą

Wednesday, November 30th, 2005


Wczoraj przed białostockim sądem rejonowym rozpoczął się proces z oskarżenia prywatnego. To Jerzy Korsak (na jego wniosek proces toczy się za zamkniętymi drzwiami) zarzucił swemu dawnemu koledze, że oczernił go w oczach opinii publicznej. Przypomnijmy, że Ryszard Nawrocki ujawnił w “Kurierze Porannym” niechlubną przeszłość swego kolegi. Późnej to samo – o współpracy ze służbą bezpieczeństwa – powtórzył przed telewizyjnymi kamerami.
- A prawda jest taka, że ja go nie obraziłem, tylko poinformowałem społeczeństwo o tym co robił jako agent o pseudonimie “Andrzej” – wyjaśnia Nawrocki. – Takie postępowanie po prostu nie mieści się w głowie. Najpierw na mnie donosił, a później podjął się mojej obrony. To wbrew jakiekolwiek etyce, nie tylko zawodowej.
Sąd przerwał wczoraj proces do 13 stycznia. Mają zostać wówczas obejrzane taśmy z telewizyjnego wystąpienia mecenasa Ryszarda Nawrockiego.

Autor artykułu: (eg)

Iskry śmierci

Wednesday, November 30th, 2005


Wczoraj do Prokuratury Okręgowej w Łomży prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy pod Jeżewem, w którym 30 września zginęli białostoccy licealiści i kierowcy dotarła ekspertyza dotycząca przyczyn pożaru w autokarze.
Jak ustalił ekspert, autokar i ciężarowa laweta zderzyły się swoimi lewymi stronami. Efektem było rozprucie lewego zbiornika paliwa autobusu i jego sprasowanie. Rozpylony olej napędowy pod dużym ciśnieniem trysnął do wnętrza wozu i pod podwozie. Zderzenie doprowadziło także do uszkodzenie i iskrzenia instalacji elektrycznej. Dodatkowe iskry powstały w wyniku tarcia o siebie metalowych części uszkodzonych pojazdów.
W ten sposób doszło do zapalenia się oleju rozpylonego m. in. na elementach wozu pokrytych materiałem i tworzywami sztucznymi, które także się zajęły. Płomienie miały wystarczająco wiele tlenu – z autokaru wypadło wiele szyb, by szybko nabrać bardzo wysokiej temperatury.
Ekspert stwierdza, że znaleziony na miejscu tragedii kanister nie miał związku z pożarem autokaru, jak napisaliśmy w „Porannym” kilka dni po wypadku. Dlaczego? Zdaniem eksperta, przede wszystkim kanister był pusty, a jeżeli nawet pozostały w nim opary łatwopalnej cieczy, to nie miały one wpływu na rozwój pożaru.
Do czynników, które także zadecydowały o śmierci tak wielu ofiar, pożarnik zalicza dodatkowo niektóre okoliczności zdarzenia. Doszło do niego, gdy część uczestników wyprawy spała lub doznała obrażeń w chwili uderzenia pojazdów, co odebrało im możliwości ucieczki. Wybuchła także panika i nikt nie był w stanie skoordynować ewakuacji. Wpływ na zachowanie poszkodowanych mógł też mieć cyjanowodór i tlenek węgla wydzielające się z płonących tworzyw sztucznych.
Teraz więc wszystko w rękach biegłego z zakresu wypadków drogowych. Cała dokumentacja dotycząca tej tragedii już do niego trafiła.
– W ciągu dwóch tygodni powinniśmy znać przyczyny tego wypadku, wtedy powinniśmy już mieć wiążącą opinię w tej sprawie – mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Autor artykułu: (mag, mk)

Dotknięci podejrzeniami

Wednesday, November 30th, 2005


– Tekst jest obrzydliwy i tyle – mówi Zenon Piechociński, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej. – Przed prawdą trzeba by głowę pochylić, ale to są spekulacje na podstawie jakiegoś zatrzymania i opinii jakiejś anonimowej grupy ludzi.
Jan Jarota – w chwili przyjmowania uchwały przewodniczący Rady Miejskiej, a obecnie poseł LPR – przebywał wczoraj w Warszawie i tam dotarły do niego pierwsze informacje.
– Nie znam treści artykułu – zastrzega. – Wiadomo jednak, że tego rodzaju sytuacje się w Polsce zdarzają. Co do mnie, to wiem na pewno, że nie otrzymywałem żadnych „dziwnych” propozycji. Rolą i prawem prasy jest śledzenie takich wydarzeń.
Poseł przyznaje, że „jakieś pogłoski” o nieprawidłowościach do niego docierały podczas pracy w samorządzie, ale sprawa nigdy nie nabrała kształtu konkretniejszych informacji.
Niedowierzanie – takie uczucie dominowało wczoraj w wypowiedziach radnych i mieszkańców. Przede wszystkim dlatego, że za budową hipermarketu opowiada się większość łomżan, co wykazały badania przeprowadzone przez profesjonalną firmę zewnętrzną, a sprawa „wałkuje się” już od siedmiu lat. Już w poprzedniej kadencji samorząd wskazał ubiegającej się o budowę firmie z Kielc lokalizację u zbiegu ulic Sikorskiego, Zawadzkiej i Wyszyńskiego. Inwestycję zablokowały jednak protesty i odwołania środowiska łomżyńskich handlowców.
– Trochę dziwi mnie brak w artykule właśnie tego wątku, jak silne i agresywne były naciski na radnych ze strony kupców, w końcu też zainteresowanych materialne, aby hipermarket w Łomży nie powstał – mówi Maciej Głaz, przewodniczący Rady Miejskiej. – Po głosowaniu otrzymywaliśmy liczne gratulacje za odwagę podjęcia trudnej decyzji. A teraz, okazuje się, zostaliśmy ukarani podejrzeniami.
Nieoficjalnie radni uważają, że jeśli już są podejrzenia, to raczej powinny być adresowane w przeszłość, do samorządów poprzednich kadencji, kiedy sprawa hipermarketu się zaczynała.
JAK GłOSOWALI
Za przyjęciem uchwały umożliwiającej budowę hipermarketu w Łomży głosowali: Paweł Augustyniak, Jerzy Brodziuk, Tomasz Gałązka, Maciej Głaz, Alicja Konopka, Zbigniew Lipski, Ryszard Matuszewski, Zenon Piechociński, Jan Rybakiewicz, Zbigniew Szponarski, Jan Walęcki.

Przeciw byli: Jan Bajno, Paweł Borkowski, Jan Jarota, Lech Kołakowski, Roman Sarnacki, Edyta Śledziewska, Tadeusz Wałkuski.

Wstrzymali się: Dariusz Szymański, Maria Śmiarowska, Ryszard Rutkowski.
Nieobecni byli: Jan Chojnowski, Janusz Nowakowski.

Uchwałę w sprawie planu zagospodarowania miasta w rejonie ulic Sikorskiego, Zawadzkiej i Wyszyńskiego dopuszczającego budowę wielkopowierzchniowego obiektu handlowego Rada Miejska Łomży podejmowała 23 lutego tego roku.

Autor artykułu: (mag)

Świt ich wyśmiał

Friday, November 25th, 2005


- Zebraliśmy się dziś o 6 rano, wiec musiałem wstać godzinę wcześniej. Na treningi przychodzi kto chce, po 10 – 11 zawodników. Pieniędzy nie ma. Wiec jak tu się nie cieszyć z remisu przeciwko Jagiellonii – mówił po meczu były gracz Jagi Tomasz Reginis, który wraz z Piotrem Mosórem kierował defensywą mazowieckiej drużyny.
Białostoccy kibice, których mimo przenikliwego zimna sporo pojawiło się na trybunach stadionu przy ulicy Słonecznej, nie brali pod uwagę innej możliwości, jak zwycięstwo. Na osłodę słabych ostatnio wyników piłkarze mieli zapewnić sobie mistrzostwo jesieni. Ogranie ekipy ze strefy spadkowej nie wydawało się zbyt trudne.
Rozbite głowy
Mimo nadzwyczajnej mobilizacji Jaga przez godzinę spała. Była co prawda prawie cały czas przy piłce, ale nie przełożyło się to na ani jedną sytuację podbramkową. Nie pomógł jej nawet ogromny pech gości. Już w 10 minucie na środku boiska głowami zderzyli się Wojciech Bluszcz i kapitan Świtu – Piotr Bajera. Polała się krew, a obu graczy karetki przewiozły do szpitala. Bluszczowi założono na łuk brwiowy osiem szwów, a Bajerze – siedem. Zanim trener Marek Zub przeprowadził zmiany, miejscowi przez kilka minut grali z przewaga dwóch piłkarzy, ale i tego nie udało się wykorzystać.
Żółto-czerwoni nieźle operowali piłką do pola karnego rywali, ale brakowało ostatniego podania, a strzałów z dystansu próbował tylko Wojciech Kobeszko.
Gdzie jest ta Jaga?
Świt atakował rzadko, ale raz trybuny zamarły. Sebastian Wrzesiński uwolnił się spod opieki obrońców i huknął w słupek bramki Adama Stachowiaka. Jaga ocknęła się z głębokiej drzemki po godzinie gry. Dobre zmiany dali Ariel Jakubowski i Remigiusz Sobociński. Niestety, albo białostoczanom brakowało precyzji, albo na ich drodze stawał znakomicie dysponowany bramkarz Rafał Misztal. Niespodziewany remis stał się faktem. Najbogatszy klub nie potrafił ograć na własnym boisku najbiedniejszego.
- A mieli nas tak rozjechać – z ironicznym uśmiechem krzyczał schodząc z placu gry zawodnik Świtu Maciej Pastuszka.
- Gdzie jest ta wielka Jagiellonia? – wtórowali mu fani mazowieckiej ekipy, których sześciu przyjechało do Białegostoku. Jagiellończykom do śmiechu nie było, wszyscy z pochylonymi głowami zeszli do szatni.
Kibice przez całe spotkanie dopingowali zespół, ale i ich cierpliwość się wyczerpała. W końcówce najczęściej skandowali nazwisko Jacka Chańko – zawodnika, który został zesłany do rezerw, rzekomo za brak zaangażowania. Odsunięty od składu kapitan bronił kolegów z drużyny.
- Świt nie leży Jagiellonii, a chłopcy zostawili na boisku wiele zdrowia i starali się, jak mogli. Na pewno nie wszystko wyglądało tak, jak powinno – mówił Chańko. – Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość. Chcę grać w Białymstoku i mam nadzieję, że wkrótce się dowiem, czy jestem tu potrzebny. Wszystko rozstrzygnie się w ciągu kilku dni – dodał pytany o to, gdzie będzie grał wiosną.
Przed resztą zespołu jeszcze jeden, pucharowy mecz – z Polonią w Warszawie. Po wczorajszej formie, cudów i wyeliminowania “Czarnych Koszul”, spodziewać się nie należy.
Minuta po minucie
2 – Z pola karnego groźnie strzela Wojciech Kobeszko, piłka minimalnie mija słupek bramki Świtu.
7 – Ponownie próbuje Kobeszko, tym razem posyłając futbolówkę nad poprzeczką.
25 – Obrońcy Świtu ofiarnie blokują strzały Przemysława Kuliga i Roberta Speichlera. Po rzucie rożnym niecelnie głową strzela Łukasz Nawotczyński.
37 – Z 17 metrów nad poprzeczką bramki gości uderza Kobeszko.
56 – Najlepsza okazja przyjezdnych. W polu karnym do strzału dochodzi Sebastian Wrzesiński, na szczęście futbolówka trafia w słupek.
59 – Z kilku metrów pudłuje Kulig, uderzający piłkę głową.
65 – Efektowną przewrotką popisuje się Kobeszko. Rafał Misztal w równie dobrym stylu wybija zmierzającą do siatki piłkę na rzut rożny.
67 – Jaga rozkręca się, ale marnuje kolejną sytuację. Tym razem pechowcem jest Łukasz Kubik, który trafia z bliska w Misztala.
75 – Minimalnie niecelnie strzela Paweł Sobolewski.
84 – Znakomitą akcję Ariela Jakubowskiego kończy pięknymi “nożycami” Remigiusz Sobociński. Niestety, bramkarz Świtu instynktownie interweniuje, ratując swój zespół przed stratą gola.
90 – Strzałem rozpaczy trzy punkty próbuje zapewnić Jadze Speichler, ale czyni to niecelnie.

WYNIK
Jagiellonia Białystok – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:0.
Żółta kartka; Misiura (Świt). Sędziował: Marek Kowal (Katowice). Widzów: 2,5 tys.
Jagiellonia: A. Stachowiak – Kulig, Nawotczyński, Markiewicz, A. Kubik, Łatka, Ł. Kubik (68. Jakubowski), Speichler, Sobolewski, Konon (54. Sobociński), Kobeszko (83. Zubrzycki).
Świt: MIsztal – Łowicki, Mosór, Reginis, Musuła, Pastuszka, Bluszcz (17. Romański), Cieśla, W. Stachowiak, Bajera (17. Samczyk, 64. Misiura), Wrzesiński.

TABELA RUNDY JESIENNEJ
1. Widzew 17 31 30:17

2. JAGIELLONIA 17 30 29:15

3. ŁKS 17 30 25:13

4. Śląsk 17 30 21:19

5. KSZO 17 29 25:24

6. Zagłębie 17 26 24:19

7. Piast 17 26 19:17

8. Kujawiak 17 24 18:13

9. Radomiak 17 23 20:22

10. Szczakowianka 17 22 22:34

11. Heko 17 21 18:15

12. Ruch 17 21 20:22

13. Górnik 17 21 23:26

14. Lechia 17 20 19:22

15. Świt 17 20 18:21

16. Podbeskidzie 17 16 21:27

17. Polonia 17 13 15:28

18. Drwęca 17 10 17:30

Autor artykułu: kw

GOTOWI-START

Friday, November 25th, 2005


KOSZYKÓWKA
II liga mężczyzn: Żubry Białystok – AZS Szczecin (Białystok, sobota – 26 listopada, godz. 18, w sali I LO przy ul. Brukowej 2).

III liga mężczyzn
Tur Bielsk Podlaski – Klimart Białystok (Bielsk Podlaski, sobota – 26 listopada, godz. 18, w sali SP 3 przy ul. Poniatowskiego 2).

SIATKÓWKA
II liga kobiet: WSAP AZS Białystok – AZS UW Warszawa (Białystok, sobota – 26 listopada, godz. 18, w sali II LO przy ul. Narewskiej 11).

Pronar-ZETO AZS Białystok – Czarni Węgrów (Białystok, sobota – 26 listopada, godz. 17, w hali AMB przy ul. Wołodyjowskiego 1).

Pronar-ZETO AZS Białystok – AZS UW Warszawa (Białystok, niedziela – 27 listopada, godz. 11, w hali AMB przy ul. Wołodyjowskiego 1).

TENIS STOŁOWY
I liga mężczyzn: UKS Baruch Dojlidy WSFiZ Białystok – AZS Gdańsk (Białystok, sobota – 26 listopada, godz. 16 w sali ZSR przy ul. Suchowolca 26).

SZACHY
Mistrzostwa województwa podlaskiego placówek opiekuńczo-wychowawczych (Supraśl, sobota – 26
listopada, godz. 10, w Domu Dziecka przy ul. Piłsudskiego 17 A).

PIŁKA NOŻNA
Turniej pamięci Tomka Kowalewskiego (Białystok, niedziela – 27 listopada, godz. 10, w hali Włókniarza przy ul. Antoniukowskiej 60).

REKREACJA
Zawody dla dzieci niepełnosprawnych (Białystok, sobota – 26 listopada, godz. 15 w sali Szkół Katolickich przy ul. Kościelnej 3).

Autor artykułu: sk

Bez przerw, bez kolizji

Friday, November 25th, 2005


Wczoraj znów potwierdziło się, że skrzyżowanie bez świateł jest niebezpieczne. Rano sygnalizacja “padła”, około godz. 6 doszło w tym miejscu do wypadku. Od początku roku na tym nowoczesnym skrzyżowaniu było już około dwudziestu kolizji. Najczęściej dochodzi do nich albo podczas awarii, albo późnym wieczorem i w nocy, kiedy światła są tam wyłączane. Kiedy światła nie działają na skrzyżowaniu trzeba jeździć jak po rondzie – a kierowcy o tym zapominają.

Bez świateł jest to rondo!
Skrzyżowanie ulic Jana Pawła II i Sikorskiego jest na trasie wylotowej do Warszawy. Jest przestronne, ma też stały monitoring, w dzień można przez nie przejechać bez kłopotów. Kiedy o 22 wyłączane są tam światła, robi się niebezpiecznie, szczególnie, gdy kierowcy nie patrzą na znaki drogowe. A te precyzyjnie informują, że wjeżdzają na rondo!
- Przyzwyczajają się do tego, że w dzień jest tam skrzyżowanie ze światłami, a potem jadą na pamięć, nie zwracając uwagi na znaki drogowe – mówi Zbigniew Dziejma z białostockiego zarządu dróg. – Trudno żebyśmy postawili tablicę: kierowco uważaj! Powinni przecież respektować znaki.
- Problem jest jeszcze większy, że przejeżdżają tamtędy kierowcy z Warszawy. Często zmęczeni, często są przekonani, że droga od stolicy ma pierwszeństwo przejazdu – dodaje Daniel Kołnierowicz, naczelnik wydziału ruchu drogowego białostockiej komendy miejskiej policji w Białymstoku. Zarząd dróg już postanowił, że sygnalizacja świetlna będzie tam czynna całą dobę. Urzędnicy czekają jeszcze na oficjalny raport policji w tej sprawie. Ale i tak rzecz jest już przesądzona.
- Do końca roku powinniśmy się wyrobić – zapowiada Zbigniew Dziejma.

Dziesięciny też czekają
Ale to nie koniec zmian. – Policja twierdzi również, że całodobowa sygnalizacja powinna być również zainstalowana na skrzyżowaniach ulic Wrocławskiej i Popiełuszki oraz Berlinga i Gajowej na Dziesięcinach – podkreśla Dziejma. – Na tym osiedlu także mamy sygnały, że w nocy są problemy, kolizje. I pewnie wydłużymy ich działanie.
Jak dotąd w Białymstoku skrzyżowań z czynną całodobową sygnalizacją jest kilka. Dzięki wielu sygnałom policji udało się to na przykład wprowadzić na najruchliwszym z nich: Sienkiewicza i Piłsudskiego.
- Gdzie jeszcze przydałaby się taka sygnalizacja? Na przecięciu Zwierzynieckiej i Wiejskiej – zastanawia się naczelnik Kołnierowicz. – I to by właściwie wystarczyło.

Autor artykułu: Magdalena KLEBAN

Bomba na próbę

Wednesday, November 23rd, 2005


Przed głównym wyjściem z hali dworca eksplodował plecak wypełniony materiałami wybuchowymi. Na chwilę przed katastrofą na pierwszym peronie zatrzymał się pociąg. Na peronach byli ludzie. Skutki wybuchu? Porażające. Zginęło 25 osób, 39 zostało rannych, 90 wymaga natychmiastowego wsparcia psychicznego. Taki obraz zastali ratownicy, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu zdarzenia.
- To były ćwiczenia, ale nie wszystko było wyreżyserowane, nie wszystkie epizody miały swoje scenariusze – mówił po zakończeniu akcji młodszy brygadier Jan Rabiczko, zastępca komendanta miejskiego straży pożarnej w Białymstoku. – Większość ratowników, którzy przybyli na miejsce, znała tylko podstawowe założenia.
Kiedy wybuchała bomba, na dworcu znajdowało się około 30 przypadkowych osób. Zdaniem strażaków ich ewakuacja, którą zajął się administrator obiektu, mogła przebiegać sprawniej i wywołać mniejszą panikę.
- Niestety spotkaliśmy się również z krytycznymi uwagami ze strony tych osób i zupełnym barkiem zrozumienia – mówili strażacy.
Z ćwiczeń zadowoleni byli przedstawiciele pogotowia ratunkowego. – Segregacja rannych przebiegła szybko i sprawnie – nie miała najmniejszych wątpliwości Ewa Szymczuk, lekarz pogotowia.
Dlaczego ćwiczenia przeprowadzono właśnie na dworcu PKP?
- To strategiczny punkt miasta. Zawsze są ta ludzie. Po tym co się stało w Londynie czy Madrycie nie wyobrażam sobie, żeby nie przećwiczyć podobnego scenariusza na białostockim dworcu – z przekonaniem mówi Krzysztof Sawicki, wiceprezydent miasta.

Autor artykułu: Agnieszka DOMANOWSKA

Bez długiego pobytu w szpitalu, bez wielkich blizn

Wednesday, November 23rd, 2005


Kilka dni temu na pododdział urologii w szpitalu MSWiA trafiła 37-letnia pacjentka. Miała zmienioną chorobowo nerkę, którą trzeba było usunąć.
- Wybraliśmy metodę laparoskopową. Choć w Polsce w ten sposób usuwa się nerki od dawna, to do tej pory w naszym regionie nikt tego nie robił – mówi dr Lech Gałek, szef pododdziału urologii.

Szybciej i bezpieczniej
Zabieg trwał dwie godziny i 45 minut. Lekarze wprowadzili do jamy brzusznej narzędzia z kamerą wewnętrzną. Za ich pomocą usunęli chorą nerkę.
- Pacjentka zniosła zabieg bardzo dobrze i na czwarty dzień została wypisana do domu – mówi dr Lech Gałek.
Gdyby kobieta miała zabieg tradycyjny spędziłaby w szpitalu co najmniej tydzień.
- Przeprowadzenie takiego zabiegu jest możliwe dzięki nowoczesnemu sprzętowi, który trafił do nas w ramach ministerialnej inwestycji – mówią lekarze z urologii.
Dzięki niemu jest tu także wykonywane m.in. przezskórne usunięcie kamieni z nerek, usunięcie kamieni z przewodów moczowych specjalnymi ednoskopami, a także rozbijanie dużych złogów w układzie moczowym za pomocą lasera.

Można nie czekać, ale…
Nowoczesny sprzęt i dobre warunki na oddziale przekładają się na liczbę pacjentów. Obecnie na planowy zabieg na urologii szpitala MSWiA trzeba czekać około dwóch miesięcy.
- Moglibyśmy podwoić liczbę wykonywanych zabiegów, ale nie pozwala nam na to kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia – mówi dr Gałek. Dodaje, że pieniądze, które przyznał im NFZ na początku roku, skończyły się już w wakacje. Oddział jednak mógł działać dzięki dodatkowym 284 tysiącom złotych, które później przekazał mu NFZ.
W przyszłym roku urologia w szpitalu MSWiA chce się przekształcić w samodzielny oddział. Ma też nadzieję na lepszy kontrakt. Czy to możliwe?
- Właśnie zaczynają się negocjacje kontraktów, dlatego za wcześnie o tym mówić – mówi Grażyna Pawelec, rzeczniczka podlaskiego NFZ. Dodaje jednak, że z wyliczeń centrali NFZ wynika, że pod względem liczby hospitalizacji urologicznych, które NFZ wykupił w całym województwie, przekraczamy średnią krajową.

Autor artykułu: (an)

Posłowie się urządzają

Wednesday, November 23rd, 2005


Posłowie poprzedniej kadencji – Genowefa Wisniowska z Samoobrony, Andrzej Fedorowicz z LPR i Eugeniusz Czykwin z SLD – już pracują w dotychczasowych biurach. Ostatnie remonty i przeprowadzki wciąż jeszcze przed posłami i senatorami z PO, PiS i PSL. Ich biura mają działać od 1 grudnia.
Partyjne centrum
W biurze Platformy Obywatelskiej, które mieści się przy ul. Malmeda 10 trwają ostatnie prace. Parlamentarzyści przejęli lokal po salonie ślubnym. Chcą tu stworzyć centrum białostockiej Platformy. To tutaj mają urzędować posłowie, eurodeputowana Barbara Kudrycka i radni Sejmiku wojewódzkiego. PO przygotowuje cztery pomieszczenia, hol dla interesantów i salę konferencyjną.
- Proszę się nie spodziewać żadnych cudów. Biuro ma być przede wszystkim wygodne i służyć petentom – zastrzega Robert Tyszkiewicz, szef białostockiej Platformy. – Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu umeblujemy pomieszczenia i otworzymy biuro – dodaje.
Do tego czasu wyborcy mogą się zgłaszać do budynku przy ul. Warszawskiej 46A.
Na dyżur i przez telefon
Swoiste centrum przygotowuje też PiS. W biurze przy ul. Sienkiewicza 3 mają urzędować wszyscy posłowie i senator Krzysztof Putra. Poza tym partia planuje otworzyć 16 biur powiatowych, w których na zmianę będą dyżurować parlamentarzyści PiS. Obsługa kilkunastu biur może być trudna i tu będzie potrzebny pomysł. Takich nie brakuje posłowi Romanowi Czepe, który ma bezpłatne połączenia ze swoim biurem.
- Dzięki temu mogę rozmawiać z interesantem godzinami, praktycznie w każdej chwili i bez względu na miejsce, w którym przebywam – mówi Roman Czepe.
Samoobrona na razie działa w starym biurze przy ul. Młynowej 21, ale już planuje przeprowadzkę. Od 1 grudnia nowa siedziba partii będzie się mieściła przy ul. Pięknej 2. – Bo Piękna jest piękniejsza – mówi posłanka Genowefa Wiśniowska.
Meble i asystentka w spadku
Jedni się wprowadzają i przygotowują biura, inni zamykają lokale. Posłowie ubiegłej kadencji, którzy nie dostali się do obecnego parlamentu: Barbara Ciruk z SdPl i Józef Mioduszewski z PSL już się spakowali. Zgromadzonym majątkiem podzielili się ze swoimi następcami.
- W moim dotychczasowym lokalu urzęduje już poseł Marek Strzaliński z SLD. Zostawiłam mu meble, komputer, kserokopiarkę, a nawet asystentkę, choć tylko do końca miesiąca – śmieje się Barbara Ciruk. – Jak każda kobieta miałam tyle mebli, że poseł Strzaliński może jeszcze biura terenowe sobie urządzić – dodaje.
Gdzie szukać posła?
l Jacek Bogucki (PiS): Białystok – ul. Sienkiewicza 3, tel. 742 30 37; Wysokie Mazowieckie – ul. Jagiellońska 5a
l Edmund Borawski (PSL): Grajewio – ul. Ełcka 8b, tel. (86) 272-21-41; kolejne biura w Kolnie i Łomży w trakcie tworzenia
l Roman Czepe (PiS): Białystok – ul. Sienkiewicza 3, tel. 742 30 37, Łapy – ul. Armii Krajowej 1, tel. 715 30 30, czynne od poniedziałku do piątku, od godz. 9 do 17
l Eugeniusz Czykwin (SLD): Białystok – ul. Składowa 9, tel. 742 18 57, czynne od godz. 9 do 15
l Andrzej Fedorowicz (LPR): Białystok – ul. Grochowa 2A, tel. 745 49 79, fax 745 50 11, czynne codziennie od godz. 9 do 15
l Jan Jarota (LPR): Łomża – ul. Aleja Legionów 12, tel. (86) 218 51 54
l Krzysztof Jurgiel (PiS): Białystok – ul. Sienkiewicza 3, tel. 742 30 37
l Józef Klim (PO): Białystok – ul. Malmeda 10
l Lech Kołakowski (PiS): Białystok – ul. Sienkiewicza 3, tel. 742 30 37, Łomża – ul. Dworna 3
l Damian Raczkowski (PO) Białystok – ul. Malmeda 10
l Marek Strzaliński (SLD): Białystok – ul. Św. Rocha 6, lok. 24, tel. 746 01 68, czynne codziennie od 8 do 16, od 1 grudnia lok. 16
l Robert Tyszkiewicz (PO): Białystok – ul. Malmeda 10
l Genowefa Wiśniowska (Samoobrona): Białystok – ul. Młynowa 21, tel. 744 27 10, 747 02 25, czynne codziennie od 8.30 do 16.30, dyżury w poniedziałki do godz. 10 do 18; Hajnówka – ul. Ks Wierobieja 2, 682 49 08; Suwałki ul. Utrata 2b/3A (87) 566 71 38; Łomża – Stary Rynek 6 , (86) 216 34 46, wew. 17
l Janusz Wójcik (Samoobrona): Białystok – ul. Młynowa 21, tel. 744 27 10, 747 02 25, dyżury w poniedziałki od godz. 10 do 18
l Jarosław Zieliński (PiS): Białystok – ul. Sienkiewicza 3, tel. 742 30 37, Suwałki: Kościuszki 79, tel. (87) 566-55-48

Autor artykułu: Monika Rosmanowska

100 nowych taksówek

Friday, November 18th, 2005


– Walka o byt – tak zdaniem Marka Matuszewskiego, prezesa radio taxi 732 32 32, można określić sytuację białostockich taksówkarzy. Korporacje kuszą pasażerów złotymi kartami, konkursami i promocjami.
– Tyle, że pieniędzy nie przybywa – mówi Matuszewski. – No bo jak zarobić, gdy ceny paliw rosną, a za kurs z Zielonych Wzgórz do centrum płaci się 7,80 zł? – pyta.

Taksówek w bród
Realne ceny są niższe niż oficjalne cenniki, bo taksówkarzy jest wielu. Zbyt wielu – jak mówią. W nieco większym od Białegostoku Lublinie jest 1200 czynnych taksówkarzy, w tym roku przybyło 20. Po mniejszym Olsztynie jeździ tylko 641 taryf. Rocznie przybywa 30. Nasz wydział komunikacji całą tegoroczną pulę licencji – 150 sztuk – rozdzielił jeszcze przed końcem października.
– Wydaliśmy 137 licencji i 13 promes ludziom, którzy jeszcze nie kupili samochodu. Dostaną dokumenty, gdy zarejestrują wóz – mówi naczelnik wydziału komunikacji Danuta Górnikiewicz.
Dzięki temu po mieście jeździ już ponad 1300 wozów z napisem „taxi”. A w przyszłym roku ma ich przybyć kolejne 100.
– Taka jest propozycja urzędu. Wiemy, że taksówkarzom jest ciężko, ale Ryszard Tur jest prezydentem wszystkich białostoczan, nie tylko taksówkarzy. Do egzaminu na licencję podchodzi np. wielu bezrobotnych. Nie można im całkowicie blokować dostępu do zawodu – tłumaczy Górnikiewicz.

Postój to miejsce pracy
Z propozycją miasta nie zgadzają się sami zainteresowani.
– Dostałem zapytanie z wydziału komunikacji, ile powinno być wolnych licencji w przyszłym roku. Odpisałem: zero – mówi Matuszewski. – Nie zgodzimy się na nowe taksówki, dopóki urząd nie wywiąże się z obietnicy, jaką złożył nam rok temu.
Wówczas magistrat zaproponował na rok 2005 pulę 200 licencji, po rozmowach z kierowcami stanęło na 150, ale…
– Prosiliśmy o nowe miejsca postojowe – mówi Janusz Warpechowski, szef podlaskiego oddziału Związku Zawodowego Taksówkarzy RP. – Tymczasem nie przybył ani jeden, za to zniknęły trzy, m.in. przy ul. Fabrycznej. Teraz w całym Białymstoku jest 500 miejsc postojowych: 300 ogólnodostępnych oraz prywatne, wykupione przez korporacje.
Dlaczego postojów nie przybyło?
– Bo nikt nie zgłaszał takiego zapotrzebowania – wyjaśnia Marzanna Dubowska, zastępca naczelnika Zarządu Dróg i Transportu.

Na razie nie czas na protesty
Ostateczna decyzja o przyszłorocznej puli licencji należy do radnych miejskich. Podejmą ją na najbliższej, listopadowej sesji. Taksówkarze wybierają się i na sesję, i na poprzedzające ją posiedzenie komisji infrastruktury rady miejskiej.
– Nie zgodzimy się na niepoważne traktowanie, ciągłe zwiększanie konkurencji bez zapewnienia odpowiednich warunków pracy – zapowiada związkowiec Warpechowski. Czy będą protesty? Tego taksówkarze nie wiedzą, na razie liczą na porozumienie.

Autor artykułu: Agata Lewkowska
alewkowska@poranny.pl