Ale strach robi swoje. Wirus ptasiej grypy został wykryty w Rumunii i Turcji. Wczoraj weszły w życie przepisy zakazujące handlowania drobiem na bazarach i wypuszczania go z pomieszczeń gospodarczych. Nie można też organizować ptasich wystaw. Grozi za to grzywna lub kara więzienia do lat trzech.
- Na porannej odprawie strażnicy zostali poinformowani o tym, że mają pilnować respektowania tych przepisów. Przypominaliśmy im też o tym drogą radiową. Jednak jak na razie nic nie wykryli – mówi Stefan Sochański, komendant Straży Miejskiej. Zapowiada, że w niedzielę strażnicy odwiedzą halę Włókniarza, gdzie handluje się zwierzętami.
Czy karmić gołębie?
W tym tygodniu w teren planują wyruszyć lekarze weterynarii. Wczoraj tego nie zrobili, bo…
- Zostaliśmy zasypani telefonami. Ludzie pytali się o wszystko. Począwszy od tego czy można karmić gołębie, a skończywszy na tym, co robić ze zdechłym ptakiem – wyjaśnia Zdzisław Jabłoński, powiatowy lekarz weterynarii w Białymstoku. Apeluje o spokój i zdrowy rozsądek.
- Ptaki padają. I to jest normalne zjawisko. Nie należy panikować z powodu nieżywej sikorki. Tym bardziej, że ptasia grypa jest przenoszona tylko przez dzikie ptactwo wędrowne, takie jak gęsi czy kaczki – wyjaśnia Zdzisław Jabłoński. Dodaje, że podobnie jest z gołębiami.
- Oczywiście, że można je dokarmiać. Nie radziłbym tylko ich dotykać – mówi powiatowy lekarz weterynarii. Apeluje jednak o telefoniczny kontakt w przypadku masowych chorób lub pomoru ptactwa. Wówczas należy dzwonić pod numer: 651 67 46.
Mogą zakazać podróżowania
Ale odbieranie telefonów to nie jest jedyne zadanie inspektorów weterynarii. Dziś lub jutro wyruszą w teren, aby sprawdzić, jak tam są przestrzegane nowe zapisy. W sumie w powiecie białostockim jest 120 dużych ferm drobiarskich i około 10 tysięcy gospodarstw, w których hoduje się kury, gęsi lub kaczki.
- Mimo tego, że wstrzymałem urlopy, a mój zespół jest w pełniej gotowości, nie jesteśmy w stanie skontrolować wszystkich gospodarstw. Będziemy to robili wyrywkowo i bez zapowiedzi – mówi Zdzisław Jabłoński.
Ale na wysokich obrotach pracuje też Sanepid: W razie wybuchu choroby mamy zadanie nie dopuścić do tego, żeby się rozprzestrzeniała – wyjaśnia Artur Wnuk, rzecznik wojewódzkiego Sanepidu. Dodaje, że stacja ma już opracowane i przećwiczone procedury. – W przypadku epidemii chorzy będą trafiać do dwóch szpitali: zakaźnego przy Żurawiej w Białymstoku i wojewódzkiego w Łomży. Wojewódzki Inspektor Sanitarny ma też prawo: zakazać gromadzenia się, zamknąć szkoły, kina i inne instytucje publiczne, a także zakazać podróżowania – wyjaśnia Artur Wnuk. Przyznaje jednak, że jak na razie ptasia grypa jest niebezpieczna przede wszystkim dla drobiu.
- Dopóki nie dojdzie do mutacji ptasiej grypy z wirusem ludzkim możemy spać spokojnie – uspokaja Artur Wnuk.
Autor artykułu: Anna Łubian